Jeśli Yerry Mina trafi do Barcelony, stanie się pierwszym kolumbijskim piłkarzem w historii tego klubu. W takim przypadku można przewidywać eksplozję entuzjazmu w jego kraju i wzrost sympatii do Barçy. Podobne zjawisko miało miejsce, gdy James Rodríguez podpisywał kontrakt z Realem Madryt. Jak informuje firma Euromericas Sports Marketing, kiedy skrzydłowy dołączył do Los Blancos, w Kolumbii sprzedano 300 tysięcy koszulek z jego nazwiskiem w ciągu pierwszych 48 godzin od transferu. W 2016 roku więcej koszulek w tym kraju sprzedano jedynie z nazwiskiem Cristiano Ronaldo.
Po transferze Yerry'ego Miny Barcelona wkroczyłaby na rynek liczący 48 milionów mieszkańców, w którym klub nie ma obecnie najwyższej pozycji marketingowej. Sprowadzenie 23-latka doprowadziłoby do natychmiastowego zwiększenia sprzedaży koszulek, a w perspektywie pozwoliłoby również władzom Barçy poszerzyć listę sponsorów regionalnych i zawrzeć nowe umowy reklamowe w Kolumbii.
Struktura sponsorów Barcelony dzieli się na sponsora głównego (Rakuten), sponsorów dodatkowych (Audi, LaCaixa, Estrella Damm, Gillete, Konami i Beko), sponsorów oficjalnych (Oppo, Gatorade, Milo, Betfair, Stanley, Black&Decker, Lassa Tyres, Allianz, Toshiba Medical i Deezer) oraz sponsorów regionalnych. W tej ostatniej grupie Barcelona ma 26 umów z różnymi markami i również w tej dziedzinie mogłaby wejść na kolumbijski rynek.
Przy takich możliwościach wydaje się, że przeznaczenie 9 milionów euro na kupno Yerry’ego Miny będzie łatwe do zrekompensowania. Sam zysk ze sprzedaży koszulek pokryłby sporą część tego wydatku, a jeśli dodać do tego ewentualną umowę reklamową z którymś ze sponsorów regionalnych, koszt sprowadzenia Kolumbijczyka zwróci się z nawiązką.
Komentarze (23)