Barcelona, z przewagą dziewięciu punktów nad Atlético, jedenastu nad Valencią i czternastu nad Realem, w wyjątkowo dobrym nastroju udała się na przerwę świąteczną. Wygrane 3:0 El Clásico pokazało całą pracę wykonaną przez Ernesto Valverde po porażce w Superpucharze Hiszpanii.
Barça pod wodzą tego trenera nie błyszczy i często ogranicza się do minimum, ale umie wykorzystać talent Messiego, radzi sobie w trudnych momentach, by później dobić rywala w tych lepszych. Ma solidną obronę, dzięki której ter Stegen traci najmniej bramek ze wszystkich golkiperów największych europejskich klubów. A to wszystko bez Ousmane’a Dembélé, pozyskanego w celu zastąpienia Neymara. Francuz doznał kontuzji w połowie września, co zmusiło sztab szkoleniowy do zmiany planów. Teraz powoli będzie włączany do zespołu i to będzie stanowić jedną z największych zmian, z którymi będzie musiał poradzić sobie Valverde w drugiej i decydującej połowie sezonu. Nie wiadomo, czy trener znajdzie dla Dembélé miejsce w systemie 4-4-2, czy może wróci do tradycyjnego ustawienia 4-3-3.
Zarówno Dembélé, jak i Rafinha wyleczyli już kontuzje i to oni będą dwoma pierwszymi piłkarzami „pozyskanymi” tej zimy. To jednak nie koniec. Od początku sezonu zarząd szuka utalentowanego gracza, by nie polegać jedynie na Messim i Inieście. Sprowadzenie Coutinho jest właściwie niemożliwe, ale Marca informowała również o innych możliwościach takich jak Özil, Fekir, Meyer, Goretzka czy Gołowin. Arthur czy Griezmann mogą być potencjalnymi wzmocnieniami Katalończyków latem.
Wszystko wskazuje na to, że Mascherano odejdzie pod koniec stycznia do Hebei Fortune, przez co Barcelona zmuszona będzie pozyskać również środkowego obrońcę. Będzie nim Yerry Mina lub tani weteran, ważne jest jednak, by mógł grać w Lidze Mistrzów. Priorytetem jest również sprzedaż Ardy Turana, który nie liczy się w zespole i ma szansę na powrót do Turcji. Aleix Vidal oraz Deulofeu też mogą zmienić klub. Zazwyczaj wielkie zespoły unikają poważnych zmian w zimowym okienku transferowym, ale przypadek Barcelony jest inny. Valverde wyznaczy różnicę między drużyną, którą znamy, a tą, którą obejrzymy w 2018 roku.
Komentarze (103)