2 minuty 14 sekund – tyle czasu spędzili przy linii bocznej Gareth Bale i Marco Asensio w oczekiwaniu, aż sędzia pozwoli im wejść na boisko. Wprowadzenie tej dwójki na plac gry miało być ostatnią szansą Zinedine'a Zidane'a na odmianę losów spotkania, jednak przez 2 minuty i 14 sekund piłka krążyła od nogi do nogi między zawodnikami Barçy, skutecznie uniemożliwiając przeprowadzenie zmiany. Kiedy drużyna gości prezentowała typowo barcelońską piłkę, gracze Los Blancos byli zbyt pasywni, żeby móc się przeciwstawić.
Ten sam Real, który jeszcze niedawno potrafił skutecznie radzić sobie ze stylem gry Barcelony, w sobotę nie był w stanie przebić się przez mur ustawiony przez Ernesto Valverde.
Trenerowi z Estremadury wystarczyły cztery miesiące, od sierpnia do grudnia, na odbudowanie drużyny i zrewanżowanie się Królewskim za porażkę w Superpucharze Hiszpanii. W tym czasie Real zdobył trzy trofea, ale nawet one nie mogą przesłonić obrazu gry zespołu Zidane'a, który oglądaliśmy w sobotę na Santiago Bernabéu, i czternastopunktowej straty do lidera jeszcze przed zakończeniem pierwszej rundy rozgrywek.
Wyniki są za to po stronie Ernesto Valverde i jego misternie skonstruowanej taktyki. Po dwóch bezapelacyjnych porażkach z Realem w Superpucharze (1:3 i 0:2) przyszła seria 25 meczów bez przegranej (20 zwycięstw i 5 remisów) w Primera División, Lidze Mistrzów i Pucharze Króla. Okazja do kontynuowania passy nadejdzie już 4 stycznia, kiedy Barça wróci do gry w 1/8 finału krajowego pucharu. W spotkaniu z Celtą zabraknąć może Leo Messiego, Luisa Suáreza i Javiera Mascherano, którzy dostali nieco dłuższe urlopy niż reszta drużyny.
Pokaźna przewaga nad największym rywalem w LaLidze najlepiej oddaje znakomitą formę zespołu Ernesto Vaverde w pierwszej części sezonu, w której głównym zadaniem trenera było załatanie dziury po odejściu Neymara. Duża w tym zasługa Jordiego Alby, który rządzi na lewej stronie boiska, a także Andrésa Iniesty. Kapitan Barçy rozgrywa obecnie prawie dwa razy więcej minut niż pod wodzą Luisa Enrique. Valverde ma inne podejście do dysponowania siłami pomocnika – wystawia go do gry w podstawowym składzie i zdejmuje z boiska w momencie, w którym spotkanie toczy się już pod kontrolą Blaugrany.
Nie inaczej było podczas El Clásico. Kiedy Iniesta opuszczał plac gry, Barcelona miała już w kieszeni trzecie z rzędu ligowe zwycięstwo na Santiago Bernabéu. We wszystkich trzech spotkanich w wyjściowym składzie brakowało którejś z największych gwiazd. Dwa sezony temu był to Messi, który wszedł na boisko dopiero w drugiej połowie, w kwietniowym zwycięskim pojedynku (3:2) nie brał udziału Neymar, który pauzował za czerwoną kartkę, a w sobotę Barça musiała radzić sobie bez Ousmane'a Dembélé, wciąż leczącego kontuzję uda. – Udało nam się wygrać na Bernabéu tyle razy, ponieważ pozostajemy wierni naszej filozofii gry – twierdzi Iniesta.
Po odejściu Neymara i Luisa Enrique wyraźnie odżył Jordi Alba. Hiszpan nie ukrywa entuzjazmu wobec swojego nowego etapu w klubie. Po zwycięstwie w Madrycie był wręcz w euforii. – Trener doskonale nas ustawił. Podziwiam to, jak był w stanie zorganizować naszą grę po odejściu Neymara – wyjaśnił lewy obrońca, który w tym sezonie świetnie współpracuje z Messim i już czterokrotnie asystował przy bramkach Argentyńczyka.
– To spektakularny sezon w naszym wykonaniu. Rywale praktycznie nie są w stanie stworzyć sobie okazji bramkowych, a jeśli im się uda, możemy liczyć na Marca. Nie gramy już tak ofensywnie jak wcześniej, z trzema napastnikami, ale mamy na boisku więcej wolności i częściej jesteśmy w stanie zaskoczyć rywali – analizuje Alba.
Na początku na tych zmianach ucierpiał nieco Luis Suárez, który długo nie mógł wrócić do odpowiedniego rytmu strzeleckiego. W ostatnich spotkaniach trafia już jednak regularnie, dzięki czemu wysunął się na trzecie miejsce w klasyfikacji najlepszych strzelców LaLigi. – Najważniejsze w naszym zespole jest to, że gramy razem, jesteśmy zwarci i dobrze naciskamy na rywali – wyjaśnia Urugwajczyk.
Valverde nie tylko zrekonstruował Barcelonę, ale uczynił z niej prawdziwą maszynę. Duma Katalonii ma 9 punktów przewagi nad Atlético, 11 nad Valencią, 14 nad Realem i ze wszystkimi tymi zespołami grała już na wyjeździe. Letnie trzęsienie ziemi zostało opanowane.
Wbrew temu, co wskazuje tabela Primera División, ta runda nie była dla Barcelony łatwa. Odejście Neymara, kontuzja Dembélé (najdroższego nabytku w historii klubu), niezadowalająca dyspozycja Deulofeu i Ardy Turana, wniosek o wotum nieufności, mecz przy pustych trybunach z Las Palmas i sytuacja polityczna w Katalonii – to tylko niektóre z trudności, z jakimi musiał zmierzyć się Ernesto Valverde w pierwszych miesiącach pracy w Barcelonie. Mimo to w połowie sezonu liga toczy się pod jego dyktando.
Komentarze (69)