Po wczorajszym wspaniałym występie Marca-André ter Stegena w meczu przeciwko Juventusowi Niemiec zbiera mnóstwo pochwał, które napływają także od dziennikarzy z madryckich gazet.
Marca pisze, że Barça znalazła swojego „Messiego w rękawicach bramkarskich”. Madrycki dziennik przekonuje, że w tym sezonie ter Stegen wypracował sobie miano jednego z najlepszych, jeśli nie najlepszego, bramkarzy świata. Dobre wyniki osiągane przez Barçę, zarówno w Lidze, jak i w Lidze Mistrzów, nie mogłyby by faktem, gdyby nie magiczne parady jej Niemca.
Marca zwróciła uwagę, że na oficjalnym koncie na Twitterze FC Barcelona zamieściła zdjęcie Messiego i ter Stegena z podpisem: „dwa główne powody tego, gdzie teraz jesteśmy”.
Madrycki dziennik pisze, że wyniki niemieckiego bramkarza mówią same za siebie. W 17 spotkaniach w LaLidze i Lidze Mistrzów ter Stegen nie zatrzymał jedynie pięciu strzałów, a aż 12 razy kończył pojedynek z czystym kontem. Łącznie w tych spotkaniach rywale 64 razy celnie uderzali na bramkę, a 25-latek wykonał 54 parady. Marca zaznacza jednocześnie, że nie tylko w samych liczbach można oddać znaczenie byłego gracza Mönchengladbach dla swojej aktualnej drużyny. Niemiec w kluczowych elementach spotkań chronił swój zespół przed utratą bramek, dzięki czemu zdobywał dla niej punkty.
W meczu z Alavés ter Stegen wygrał pojedynek jeden na jednego z Rubenem Sobrino. Tego samego dokonał przeciwko Sergiemu Enrichowi z Eibaru. W starciu z Atléti dwukrotnie w spektakularny sposób powstrzymał Griezmanna. Na San Mamés był wyróżniającym się zawodnikiem, podobnie jak w ostatnim spotkaniu z Leganés, kiedy we wspaniały sposób wybronił uderzenie Amrabata. Marca stwierdza: „ter Stegen to bramkarz, który wygrywa spotkania, tak samo jak w ataku robi to Leo Messi”.
Wczoraj w Turynie bramkarz Barçy kolejny raz popisał się niezwykłą paradą, kiedy w ostatniej minucie zatrzymał strzał Paulo Dybali. W samej Lidze Mistrzów Barça pozwoliła sobie na utratę tylko jednej bramki, przeciwko Olympiakosowi, po strzale głową po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, gdy los meczu były już dawno przesądzone. Wspólnie z Umtitim i Piqué Niemiec stworzył mur nie do przejścia w linii obronnej FC Barcelony.
Na sam koniec Marca przypomina, że początki ter Stegena w Barcelonie nie należały do najłatwiejszych, gdyż Niemiec przegrywał rywalizację z Claudio Bravo. Ostatecznie były zawodnik Mönchengladbach wygrał walkę z Chilijczykiem, a oprócz tego swoją postawą kupił sobie publiczność na Camp Nou.
Komentarze (33)