Luis Suárez: Zawsze wymagam od siebie więcej

Julia Cicha

8 listopada 2017, 11:34

Mundo Deportivo

20 komentarzy

Luis Suárez, korzystając z przerwy reprezentacyjnej, udzielił wywiadu dla Mundo Deportivo. Urugwajczyk opowiedział o problemach z formą, kolegach z drużyny oraz początku sezonu w wykonaniu Barcelony.

Sergi Solé: Rozmawiam dzisiaj z Luisem Suárezem, autorem 124 bramek w barwach Barcelony, z którą zdobył dziewięć tytułów. Przeanalizujemy jego obecną sytuację w drużynie. Wszyscy culés pytają się „co się dzieje z Suárezem, dlaczego piłka nie wpada do siatki?”.
Też się o to pytam. [śmiech] Myślę, że wynika to z tego, że jestem bardzo samokrytyczny, dlatego się nad tym zastanawiam. Nie mogę się poddawać, muszę dalej pracować, poprawiać błędy i analizować, co robię źle. To właśnie doprowadziło mnie tu, gdzie jestem. Muszę trenować, aż piłka zacznie wpadać. Jest ważne, by drużyna dalej wygrywała, mimo że ja mam problemy. Staram się je przezwyciężyć. Barcelona radzi sobie na razie bardzo dobrze, ale ja i tak będę wymagać od siebie o wiele więcej. Zobaczymy, czy w trakcie tej przerwy reprezentacyjnej wszystko wróci do normy, wyleczę do końca kolano i będę taki jak dawniej.

Widzisz jakąś przyczynę tej sytuacji czy jest to po prostu kwestia dobrej lub złej serii, które przytrafiają się wszystkim napastnikom?
Serie zawsze się zdarzają. Uspokaja mnie fakt, że na boisku czuję się dobrze, mimo że czasem odczuwałem lekki dyskomfort z powodu kolana. Wszyscy o tym wiedzą. Czasem byłem zadowolony ze zwycięstwa drużyny pomimo braku trafień z mojej strony. Dużo od siebie wymagam i najbardziej martwi mnie nie brak goli, a inne błędy, które działają na szkodę zespołu, np. tracenie piłek, czego zazwyczaj nie robiłem. Nie jest to kwestia strachu, gdyby tak było, przejmowałbym piłkę w połowie boiska i starał się minąć 3, 4, 5 zawodników i uderzyć na bramkę. W meczu z Málagą była taka akcja, w której całą robotę wykonał Sergi, a ja od razu po uderzeniu piłki, a może nawet jeszcze przed, śmiałem się z siebie, bo wiedziałem, że zepsułem.

Dlaczego zrezygnowałeś z operacji kolana i postawiłeś na inne leczenie rekomendowane przez klub?
Uważam, że to najlepsze rozwiązanie, zawsze dobrze jest unikać operacji, bo nie można być pewnym, ile czasu trzeba będzie pauzować. Mówiono o trzech tygodniach, ale nie potwierdził tego żaden lekarz. Operacja to zawsze minimum cztery tygodnie przerwy. Teraz Urugwajski Związek Piłki Nożnej, który jest w dobrych relacjach z Barceloną, doszedł do porozumienia z klubem w sprawie przerwy reprezentacyjnej. Podobnie było we wrześniu, gdy pojechałem na zgrupowanie, mimo że nie grałem jeszcze w Barcelonie po kontuzji. Teraz opuszczę mecze towarzyskie, które nie są aż tak ważne, i postaram się całkowicie wrócić do zdrowia, by być w formie do końca sezonu.

Zagrasz w meczu z Leganes, prawda?
Tak, bez problemu. Obecnie po prostu muszę zmniejszyć trochę intensywność treningów, ale to kwestia kilku dni.

Uważasz, że biegasz w tym sezonie więcej? Valverde wprowadził swoje pomysły, nie ma Neymara, a ty jesteś bliżej bocznej linii boiska.
Trener zna moje zalety. Jeśli gram bliżej linii bocznej, to dlatego, że widzę tam wolną przestrzeń. Napastnicy zawsze idą do przodu i jeśli schodzę do boku, robię to z własnej inicjatywy, a nie dlatego, że trener mi każe. Zawsze chcę dużo biegać, to moja inicjatywa, Valverde nie działa na moją niekorzyść. Kiedy ma się dwóch skrzydłowych, zostaje się czasem w środku boiska, wymieniając piłkę z pomocnikami, ale gdy nie widzę skrzydłowego, mogę zejść bliżej linii bocznej.

Odejście Neymara i kontuzja Dembélé zadziałały na twoją niekorzyść?
Zawsze mówiłem, że odejście Neymara było negatywne, dużo dawał drużynie, a ponadto był naszym kolegą. Wszyscy wiedzą, co straciliśmy. Kontuzja Dembélé skomplikowała sprawę, ale trener stara się jak najlepiej go zastąpić. Myślę, że mamy wiele różnych opcji, wcześniej tak nie było.

Widzisz się na Camp Nou przez kolejne 3-4 lata razem z Messim?
Mam taką nadzieję, zawsze chcę wypełnić kontrakt. Nigdy jednak nie wiadomo, żaden zawodnik nie zakończył jeszcze kariery w Barcelonie, bo nie jest to łatwe. Postaramy się zostać tu jak najdłużej.

Leo zakończy karierę w Barcelonie?
Chciałbym, by tak było ze względu na wszystko, co dał klubowi, a także na mój podziw dla niego. Mam nadzieję, że niedługo pojawi się jakaś dobra wiadomość na ten temat.

Strzelił już dla Barçy 524 gole. Jak to wyjaśnić?
Statystyki mówią wszystko. Według mnie jest najlepszym zawodnikiem w historii, w klubie i poza nim. Ciągle robi coś nowego, a gra z nim jest przywilejem.

Twoje relacje z Leo były jak miłość od pierwszego wejrzenia?
Zawsze trzeba iść krok po kroku, poznawać się, szanując przestrzeń osobistą drugiej osoby. Teraz mamy świetne relacje, dobrze nam się gra ze sobą. Zawsze pokazywaliśmy, że ciężko jest rozumieć się na boisku, jeśli poza nim nie ma się dobrych relacji. Nie jest to tylko przyjaźń przed kamerami, często się spotykamy i to nie po to, żeby robić zdjęcia czy coś w tym stylu…

Strzeliłeś już 124 bramki w barwach Barcelony, jesteś o sześć trafień od Rivaldo. Teraz, gdy ci nie idzie, zauważasz ciepłe uczucia ze strony kibiców?
Tak, myślę, że mimo skomplikowanych spotkań kibice zawsze mnie wspierali, bardzo to cenię. To godne podziwu, że pamiętają, co dana osoba dała klubowi. Zawsze będę im wdzięczny, od początku mnie wspierali, a gdy przeszedłem do Barçy, też miałem słabszy moment.

Potrzebujesz goli?
Napastnik zawsze ich potrzebuje. Nie jestem zły, gdy nie strzelę, tylko wtedy, gdy czuję, że nie pomogłem drużynie i nie dałem z siebie wszystkiego. Na przykład po meczu z Athletikiem Bilbao byłem bardzo szczęśliwy, bo wygraliśmy, a poza tym czułem się tak, jak chciałbym się czuć. Z Olympiakosem również czułem się dobrze, z kolei z Sevillą skończyłem mecz zły, bo traciłem dużo piłek. Nie chodziło o brak goli, ale o to, że nie stanąłem na wysokości zadania.

Zdobyliście 31 na 33 możliwe punkty, to świetny początek. Co się zmieniło w porównaniu z poprzednim sezonem, w którym graliście dość nieregularnie?
Mamy solidną defensywę, a w linii pomocy czujemy się tak, jak nie było od dawna. Jesteśmy pewni siebie na wszystkich pozycjach i dzięki temu wszystko nam wychodzi. Wcześniej bywało tak, że rywale nie atakowali, a zdobywali bramki. Mamy tak wielu zawodników w dobrej formie, że trener czasem ma wątpliwości, kogo wystawić. Wielu pomocników biega, pomaga, strzela. Utrudniają zadanie trenerowi.

Rozumiesz krytykę waszego stylu gry? Mówi się, że Barça wygrywa, ale niedobrze się ją ogląda.
W poprzednim sezonie rywale łatwo strzelali nam gole, narzekano, że pomocnicy nie zdobywają bramek. Teraz mamy więcej pomocników i gramy przekonująco, a ludzie i tak narzekają. Piłka nożna jest ciągłą debatą, zawsze się na coś narzeka. Trzeba z tym żyć. Nam najbardziej zależy na dobrej grze i uspokojeniu kibiców oraz daniu im radości.

Docierają do was komentarze mediów?
Nie tyle docierają, po prostu rozmawiamy z wieloma osobami, a poza tym też zdajemy sobie sprawę, że zdarza nam się grać źle i wygrywać. Musimy kontynuować zwycięską passę, to doda nam pewności siebie oraz zapewni szacunek przeciwników. Zawsze jest co poprawiać.

Pracujesz z Valverde od 3-4 miesięcy. Jaki jest?
Pozytywnie mnie zaskoczył. Jest spokojny, nie sprawia, że się denerwujesz, gdy z nim rozmawiasz. Wszyscy mu ufają, daje nam szansę i nie ma problemu z żadnym z piłkarzy. Praca trenera oraz sztabu szkoleniowego jest godna podziwu, ciągle szukają rzeczy do poprawy.

Wygranie Ligi Mistrzów jest możliwe?
Oczywiście. Jesteśmy Barceloną i mamy obowiązek zdobyć wszystkie trofea. W dwóch ostatnich sezonach nie graliśmy w Lidze Mistrzów na odpowiednim poziomie i chcemy wygrać ten turniej.

Co sądzisz o grze Alcácera? Zawsze gdy wychodzi na boisko, trafia do siatki, wykorzystuje otrzymaną szansę.
Rozmawiałem z nim, gdy jeszcze nie był powoływany. Powiedziałem, że trener nie ma nic przeciwko niemu, po prostu ma szeroki skład i trudno jest mu wybrać. Musi pracować i ostatnio pokazał tego efekty. Nic nie dzieje się samo z siebie. Cieszę się z jego powodu.

Twój przyjaciel Coutinho był w sierpniu blisko przejścia do Barcelony. Rozmawiałeś z nim? Dalej jest zainteresowany transferem?
Oczywiście, jest ambitny. Chciał trafić do Barçy, przechodził trudne chwile, ale jest profesjonalistą i dalej udowadnia, jak dobrym jest piłkarzem. Został w Liverpoolu, trenuje, pracuje i pomaga drużynie.

Co mógłby dać Barcelonie?
Mógłby wnieść dużo, wszyscy to wiedzą. Jest bardzo dobrym graczem.

Inni twoi przyjaciele, Neymar i Cavani, pokłócili się w Paryżu? Jaka jest twoja opinia na ten temat?
Wolę o tym nie mówić, to sprawy między nimi i myślę, że wszystko sobie wyjaśnili.

Ostatnie pytanie. Co sądzisz o sytuacji politycznej w Katalonii? Jak to przeżywasz?
Nie sądzę, by miało to na nas wpływ. Rozmawiamy o tym, bo jest to bieżąca sprawa. Moja córka jest Katalonką, tutaj się urodziła. Uważam, że każdy ma prawo do własnego zdania. Trzeba być ostrożnym w tej sprawie.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (20)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze