Na kłopoty... Paulinho!

Daniel Olbryś

16 września 2017, 15:27

905 komentarzy

Getafe CF

GET

Herb Getafe CF

1:2

Herb Getafe CF

FC Barcelona

FCB

  • Gaku Shibasaki 39'
  • 62' Denis Suárez 
  • 84' Paulinho 
  • Sobota, 16 września 16:15
  • Coliseum Alfonso Perez
  • Eleven

Po zaciętym spotkaniu i dramatycznej końcówce Barça pokonała Getafe 2:1 po golach Denisa Suáreza i Paulinho. Dla gospodarzy piękną bramkę zdobył Shibasaki. Choć nie był to dobry mecz piłkarzy Ernesto Valverde, ostatecznie zdobyli oni trzy punkty i przynajmniej do jutra powiększyli swoją przewagę nad Realem Madryt do siedmiu "oczek".

Nie był to łatwy mecz dla Barcelony. Od początku pierwszej połowy można było zauważyć, że brak rotacji po meczu z Juventusem odbił się na dynamice piłkarzy Barçy. Leo Messi i spółka jak zwykle kontrolowali mecz, notując wysokie posiadanie piłki, lecz nie potrafili przekuć tego w okazje bramkowe. Z kolei Getafe zrobiło to, co niemal każdy beniaminek w meczu z wyżej notowanym rywalem - nastawiło się defensywnie i wyczekiwało na okazje do kontrataków. Na efekty tego typu taktyki nie trzeba było czekać zbyt długo. Po pół godzinie gry Barça oddała jeden strzał, zaś Getafe odpowiedziało czterema groźnymi okazjami. Warto też wspomnieć, że po jednej z akcji za mięsień dwugłowy złapał się Ousmane Dembélé i opuścił boisko. Zastąpił go Gerard Deulofeu, jednak w grze Blaugrany nie zmieniło to absolutnie nic. W 39. minucie po dalekim podaniu i walce o piłkę na skraju pola karnego przepiękną bombą z dystansu popisał się gracz Getafe Gaku Shibasaki i było 1:0 dla gospodarzy. Po tym trafieniu Barça próbowała się obudzić, ale stać było ją tylko na groźny strzał Messiego z rzutu wolnego, który cudownie obronił Guaita. Na przerwę piłkarze udali się zatem z niespodziewanym rezultatem.

Początek drugiej części meczu wcale nie zapowiadał diametralnej zmiany postawy Barcelony. Drużyna Valverde wciąż powoli rozgrywała piłkę i przesuwała formacje, na co wpływ mogła mieć również murawa, sucha i wysoka, na której piłka momentami po prostu zdawała się zatrzymywać. Przypominając sobie jednak piękne czasy Xaviego, Barça nie miała ochoty traktować tego jako wymówki. W 62. minucie nadeszło w końcu przebudzenie - w zamieszaniu po prawej stronie przytomność zachował Sergi Roberto, który wbiegł w pole karne i dograł w okolice jedenastego metra do wprowadzonego w przerwie za Iniestę Denisa Suáreza, a ten pięknym strzałem w górny róg bramki wyrównał stan rywalizacji. Wreszcie - można było zakrzyknąć. Choć tempo wciąż nie porywało, Azulgrana w końcu wyglądała na zespół, który wrzucił wyższy bieg i miał ambicję przynajmniej powalczyć o wygraną. Nie stało się to jednak aż do 77. minuty, gdy na boisku za Rakiticia pojawił się Paulinho. Brazylijczyk wprowadził dokładnie to, czego od niego oczekiwano - waleczność, odrobinę siły, zmiany rytmu. W 85. minucie były gracz Guanghzou Evergrande dostał podanie w tempo od Leo Messiego przed polem karnym, wypuścił sobie piłkę, odepchnął atakującego go obrońcę i strzałem w długi róg nie dał szans golkiperowi Getafe. Rezultat 2:1 utrzymał się już do końca spotkania, choć w końcówce piłkarze Azulones próbowali jeszcze powalczyć o honorowy punkt, który z przebiegu meczu byłby całkiem zasłużony. 

"Takimi meczami wygrywa się mistrzostwo". Choć to mocno wyświechtane twierdzenie, nie sposób po raz kolejny nie zauważyć, że w minionym sezonie właśnie tego typu wyszarpanych punktów zabrakło Dumie Katalonii na finiszu ligi. Porażka z Alavés, remis z Betisem, przegrana z Málagą... Być może dlatego właśnie Ernesto Valverde nie chciał zbytnio kombinować z rotacjami. Z drugiej strony... dzisiejszy sukces zapewnili mu rezerwowi, których wielu culés zdążyło już spisać na straty. Tym większe brawa, szczególnie dla Paulinho, który być może Barçy nie zbawi, ale może zapewnić jej kilka rozwiązań w meczach z rywalami pokroju Getafe czy Girony. Następne spotkanie już we wtorek z Eibarem - zobaczymy, kto tym razem będzie asem w rękawie trenera Barcelony.

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Smutne to jest, że wyśmiewany przez tyle osób Paulinho zrobił w kilka minut więcej niż Suarez przez cały mecz.

@JKrolFCB: Zgadzam się z tobą

@JKrolFCB: Za to Denisem dawał radę hehe

@JKrolFCB: Bardzo niepokojące.

@JKrolFCB: Obcina tego, ze zrobił więcej? Nic nie zmieni faktu, ze koleś został przepłacony i to był przekręt Bartomeu. Suarez z kolei nie pierwszy raz dowodzi, że jest przereklamowany. Nigdy nigdzie nie był na tyle doskonały by samodzielnie wnieść coś w trudnym momencie do zwycięstwa. Messi, Cristiano, Neymar, kiedyś Zidan, Becks, Ronnie, Rivaldo, i wielu innych piłkarzy mieli właśnie to coś, co czyniło ich prawdziwymi liderami. Suarez nigdy nam nie pomógł jak było trzeba.

@JKrolFCB: I Busquets z Pique

@Xavifcb6: Praktyczbie wygrał nam ćwierćfinał z PSG w sezonie z trypletem i rewanżowe starcie z Realem wtedy. Nie przesadzajcie już z tym hejtem na niego, obecnie jest pod formą i ma słabszy okres, ale to dalej jeden z najlepszych napastników świata.

@JKrolFCB: Mi się wydaje, że smutne jest to, że ty wyśmiewałeś IronSanHybrid , który 17 sierpnia bronił transferu Paulinho :) Ale cóż trzeba słodzić teraz, gdy jest okazja do zdobycia plusików :)

@Ledsbourne: Jak dla mnie to jedyna forma jaka się go trzyma to machanie rękami i utarczki z sędziami...

@nightwishygt: Jak już szukałeś czegoś na mnie to trzeba było dokładnie poczytać moje komentarze. Irona wyśmiałem za jego pisanie o tym, że "Paulinho ma DNA Barcy" i dalej mnie to śmieszy. I gdzieś mam te plusy. A do twojej wiadomości sam pisałem, żeby go nie oceniać póki nie grał bo niektórzy na tej stronie nie chcieli go nawet widzieć na boisku. Nie zabłysnąłeś kolego.
« Powrót do wszystkich komentarzy