Nie ma to jak Messi

Daniel Olbryś

12 września 2017, 19:50

666 komentarzy

FC Barcelona

FCB

Herb FC Barcelona

3:0

Herb FC Barcelona

Juventus FC

JUV

  • Lionel Messi 45', 69'
  • Ivan Rakitić 56'

Po koncertowym spotkaniu w wykonaniu Leo Messiego i wspaniałej, zespołowej grze Barça pokonała Juventus 3:0 po dwóch golach La Pulgi i jednym trafieniu Ivana Rakiticia. Tym samym byliśmy świadkami swoistego rewanżu za zeszłoroczny ćwierćfinał Ligi Mistrzów, gdy Stara Dama w tych samych rozmiarach pokonała Barcelonę.

Początek meczu nie zwiastował pasjonującego pojedynku. Choć Barça od pierwszych minut zdominowała posiadanie piłki, to częściej do okazji bramkowych dochodzili turyńczycy. Warto wspomnieć tu choćby strzały Pjanicia, Dybali czy De Sciglio, które mogły nieźle wystraszyć drżących o wynik culés. Około 20. minuty do głosu zaczęła jednak dochodzić Barca, w której bardzo dobre zawody od początku rozgrywali Nélson Semedo czy też Sergio Busquets. Paradoksalnie jednak najbardziej pomógł ten, który w pierwszej połowie nieustannie zawodził, a więc Luis Suárez. Urugwajczyk co rusz źle przyjmował piłkę lub niecelnie odgrywał do partnerów. W 45. minucie znalazł się jednak tam, gdzie powinien i idealnie odegrał z tzw. klepki do Leo Messiego, który wbiegł w pole karne i precyzyjnym strzałem w kierunku dalszego słupka po raz pierwszy w swej karierze pokonał Gianluigiego Buffona. Na przerwę rywale z Turynu schodzili więc po solidnym "gongu", który - jak się miało okazać - pogrążył ich już na resztę spotkania.

Po przerwie podopieczni Ernesto Valverde wyglądali coraz lepiej, choć pierwszy groźny strzał oddali goście, konkretnie zaś Paulo Dybala. Chwilę potem do głosu kolejny raz doszedł panujący tego wieczora niepodzielnie Król Messi, obijając słupek z dalszej odległości. Co się jednak odwlecze... Już w 56. minucie Argentyńczyk ponownie otrzymał piłkę, tym razem na prawym skrzydle. Popędził zatem w pole karne i mocno dograł na piąty metr, skąd jednak wybili piłkę obrońcy Juve. Na szczęście na dobitkę czychał już Ivan Rakitić, który strzałem na tzw. wślizgu podwyższył prowadzenie Blaugrany. Ekipa z Camp Nou złapała wiatr w żagle, co dobitnie pokazywały kolejne minuty. Juventus, osłabiony brakiem swoich filarów, takich jak Cuadrado, Chiellini czy Khedira nie potrafił złapać płynności w grze, zaś Barça skwapliwie wykorzystywała otwarcie się rywala na kolejne ataki. W 69. minucie po raz kolejny La Pulga ukłuł rywala - tym razem po szybkim rozegraniu kontry od pola karnego przez Busquetsa i Iniestę piłka dotarła do Messiego, a ten w swoim stylu schodząc na lewą nogę nie dał szans próbującemu jeszcze interweniować Buffonowi. 3:0 na tablicy wyników było sprawiedliwym rezultatem, i choć pod koniec meczu zarówno goście, jak i gospodarze mieli jeszcze swoje okazje, to wynik ostatecznie nie uległ zmianie.

Brak nowego kontraktu dla Iniesty, problemy z podpisem Messiego, kompromitujące okienko transferowe, żenujące wypowiedzi dyrektorów w mediach... Po takich występach na boisku wszystkie tego typu niuanse schodzą na dalszy plan. Owszem, jako culés chcielibyśmy, by klub funkcjonował jasno i przejrzyście, jednak póki co... musimy zadowolić się tym, co jest. A jest naprawdę dobrze. Nie jest to oczywiście czas na ferowanie jakichkolwiek wyroków i przewidywań, lecz nie oszukujmy się - po takiej dawce złych informacji każdemu z nas nalezy się odrobina optymizmu. A takową wlali w nasze serca dzisiejszego wieczoru Leo Messi i spółka.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (666)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze
« Powrót do wszystkich komentarzy