Marc-André ter Stegen po występach w podstawowym składzie reprezentacji Niemiec w meczach z Czechami (2:1) i Norwegią (6:0) udzielił wywiadu portalowi Sportbuzzer, w którym wypowiedział się na tematy związane nie tylko z kadrą narodową, ale również z Barceloną.
Jak przeżywałeś szaleństwa letniego okienka transferowego, związane z odejściem Neymara i przyjściem Dembélé?
Jako piłkarz śledziłem wydarzenia i dowiadywałem się pewnych rzeczy, ale szczerze mówiąc, jestem szczęśliwy, że nie mam wiele wspólnego z tym wszystkim (śmiech).
Dembélé może zastąpić Neymara?
Jestem podekscytowany przybyciem Dembélé, to dla nas powiew świeżości. Nie widziałem go wiele razy w akcji, ale słyszałem, że jest niesamowicie szybki i obunożny, więc wniesie do zespołu wiele dobrego. Jednak żadna drużyna na świecie nie potrafiłaby zastąpić Neymara jeden do jednego, to nie podlega dyskusji. Musimy spróbować poradzić sobie z jego utratą w inny sposób, bardziej zespołowy. Z pewnością będziemy teraz grać nieco inaczej.
Możesz zrozumieć wymuszenie przez Dembélé transferu do Barçy?
Podobno zdecydował się zbuntować przeciwko Borussii. Nie mogę stwierdzić, co stało się naprawdę. Myślę, że generalnie trudno jest zatrzymać piłkarza, który jest już myślami w innym miejscu. To niesamowicie trudna sytuacja. Jestem jednak rozdarty, ponieważ trzeba też zrozumieć klub, który miał prawo do zatrzymania zawodnika zgodnie z podpisanymi kontraktami. Być może trzeba było znaleźć inne rozwiązanie.
Masz wysoką klauzulę odejścia opiewającą na 180 milionów euro.
Oczywiście jest to dla mnie wyraz uznania i docenienia. Barcelona nalegała, żebym miał taką klauzulę, i pokazała tym samym, że na mnie liczy. Dla klubu jest to bezpieczna sytuacja, ponieważ z pewnością nikt nie zapłaci 180 milionów euro za bramkarza. W takich momentach powiedziałbym, że rynek jest trochę mniej szalony (śmiech). Obecnie to rynek dyktuje ceny, nie zawodnicy. Każdy stara się wyciągnąć dla siebie jak najwięcej.
Można odnieść wrażenie, że jesteś bardziej doceniany w Hiszpanii niż w Niemczech.
Żałuję, że w Niemczech bardzo często nie mówi się nic, kiedy wszystko idzie dobrze, natomiast kiedy dzieje się gorzej, informacje pojawiają się natychmiast. Nie wiem, dlaczego tak się dzieje, i jestem zaskoczony, że w Niemczech tak często chcą widzieć pewne rzeczy wyłącznie negatywnie, nie tylko w moim przypadku. Kiedy obrażają mnie jako reprezentanta, jest to smutne. Gdy przywdziewasz barwy reprezentacji, nie powinno mieć znaczenia, skąd jesteś i kim byłeś. Powinieneś mieć maksymalne wsparcie. Już dałem sobie spokój w tym temacie. Najważniejsze jest to, jak widzą mnie w kraju, w którym gram. Sam doskonale wiem, kiedy popełniam błąd.
Po Pucharze Konfederacji, w którym odegrałeś wielką rolę, Joachim Low nazwał cię numerem 2 za Neuerem. Jednak czy to może być twoim ostatecznym celem?
Dla każdego piłkarza bycie częścią kadry i reprezentowanie 80 milionów ludzi jest zaszczytem. Sukces zespołu jest ważniejszy od wszystkiego innego. Manuel wie, że wszyscy bardzo go szanują, zasłużył sobie na to. Nie chcę więc mówić, że zamierzam wywierać na niego presję czy coś w tym stylu, ale nikt nie ma gwarantowanego miejsca w pierwszym składzie.
Kto by wygrał, gdyby Niemcy zmierzyły z Barceloną?
Na szczęście z pewnością nigdy do tego nie dojdzie, ale to byłby interesujący mecz, ponieważ zmierzyłyby się ze sobą dwie drużyny o innej mentalności. W Barcelonie mieliśmy i wciąż mamy bardzo dużo jakości indywidualnej, wielu piłkarzy jest w stanie zadecydować o losach spotkania swoją jedną akcją. W reprezentacji również tak jest, ale myślę, że przede wszystkim w pierwszej kolejności są duch drużyny i spójność.
Komentarze (13)