Piqué: Nie jesteśmy zdenerwowani na zarząd [cały wywiad]

Ola

25 sierpnia 2017, 12:38

Mundo Deportivo

26 komentarzy

Gerard Piqué przy okazji turnieju PokerStars w Barcelonie udzielił wywiadu dla Mundo Deportivo. Piłkarz katalońskiego klubu wypowiedział się na bieżącej sytuacji swojej drużyny. Nie zabrakło również komentarza na temat relacji zespołu z zarządem.

Mundo Deportivo: Sezon nie zaczął się najlepszy możliwy sposób…
Gerard Piqué: Superpuchar nie poszedł tak, jak oczekiwaliśmy, ale rozpoczęcie ligi zwycięstwem jest zawsze pozytywne. Teraz trzeba podejść do meczu w Vitorii z największymi chęciami i kontynuować dobrą dynamikę. Czekamy też na zamknięcie okna, by mieć już kadrę w komplecie i móc aspirować do wszystkich tytułów.

Powiedziałeś, że po raz pierwszy widziałeś, iż jesteś gorszy od Realu Madryt. Co czułeś?
Nie sądzę byśmy byli gorsi, porównując konkretnych zawodników, ale na Bernabéu nas przewyższali. Ma na to wpływ wiele czynników, mieliśmy za sobą też mocny cios na Camp Nou, gdzie pokonali nas 3:1 po dwóch kontrach. Jeśli się przeanalizuje dobrze mecz na Camp Nou, nie sądzę, by oni byli lepsi, przede wszystkim w pierwszej połowie. W drugiej byliśmy bardzo otwarci i po dwóch kontrach strzelili nam dwie bramki. W spotkaniu rewanżowym psychicznie byliśmy słabsi, a oni grali u siebie. Byli lepsi, trzeba to zaakceptować i już. Jeśli chodzi o zawodników, mamy dobrą kadrę, którą możemy rywalizować z każdym zespołem, również z Realem. Prawdą jest jednak, że jeśli przyjdą kolejni zawodnicy, będziemy jeszcze bardziej konkurencyjni i zwiększy się rywalizacja w zespole.

A propos transferów, co sądzisz o Coutinho i Dembélé?
Mało ich widziałem. Zazwyczaj śledzę ligę hiszpańską i to też nie tak bardzo. Premier League i Bundesligę oglądam mniej i nie mogę wyrazić konkretnej opinii na temat tych zawodników. Nie jestem też tym, który decyduje o transferach, są ludzie, którzy się tym zajmują i pracują nad tym. Na pewno jeśli chcą sprowadzić tych graczy, to dlatego, że są na poziomie Barçy.

Niektórzy mówią, że piłkarze już nie chcą przychodzić do Barcelony. Też tak uważasz?
Nie, ja sądzę, że wciąż chcą przychodzić, a Coutinho i Dembélé to udowodnili. Jeden zgłosił transfer request, a drugi również poczynił pewne kroki. Obaj sprawiają wrażenie, że są zachwyceni i chcą przyjść, probem tkwi w tym, że sprzedaliśmy Neya i kluby wiedzą, iż mamy dużo pieniędzy. Sytuacja na rynku się tak ułożyła, ale nie sądzę, by było tak dlatego, że nie chcą przyjść.

Chodzą głosy, że duża część kadry ma jakiś problem z zarządem. To prawda?
Nie, bynajmniej nie narzekamy na zarząd. Zdjęcia, który wywołały to poruszenie, to coś, co się zdarza. To przypadek, że klub wydał komunikat, w którym poinformował o wstąpieniu na drogę prawną z Neymarem, a my akurat byliśmy razem. Nie musimy wiedzieć o wszystkim, a to są normalne zdjęcia z byłym zawodnikiem, który nie tylko był kolegą, ale i przyjacielem wielu piłkarzy Barçy.

Jeśli będziemy chcieli przekazać coś zarządowi, zrobimy to prywatnie, usiądziemy z nimi i to omówimy. Nie musimy używać mediów społecznościowych, ani wysyłać wiadomości poprzez zdjęcia. To wszystko jest wyrwane z kontekstu. Przez przypadek te zdarzenia miały miejsce tego samego dnia i w podobnej porze. Nie można przywiązywać do tego takiej wagi. Nie jesteśmy zdenerwowani na zarząd, ani tym bardziej nie ma problemów z komunikacją. Już mówiłem na Bernabéu, uważam, że musimy iść wszyscy w jedną stronę, a zarząd wykonuje najlepszą pracę, jaką jest w stanie. Jeśli chodzi o temat transferów, który jest jednym z najbardziej komentowanych, trzeba ufać, że zrobią to w jak najlepszy sposób. Wciąż jest jeszcze tydzień i zobaczymy, co się wydarzy.

Rozumiesz, że zdjęcia z Neymarem mogły zaboleć kibiców?
Mogę zrozumieć, że dla kibiców to, w jaki sposób Neymar odszedł, może być bolesne, ale trzeba też zrozumieć, że to był nasz kolega przez pięć lat. Jest dla nas więcej niż kolegą, to przyjaciel, wielki przyjaciel. Nie zrezygnujemy z tej przyjaźni dlatego, że odszedł w taki czy inny sposób. Udostępnianie zdjęć z imprezy z naszymi dziećmi nikogo nie krzywdzi. Brakuje tylko tego, żebyśmy nie mogli robić sobie zdjęć czy musieli ukrywać swoją przyjaźń.

Media społecznościowe mogą zostawiać miejsce na złe interpretacje?
Media społecznościowe zmieniają świat. Wszyscy sobie zdają z tego sprawę i taka jest rzeczywistość. To oczywiste, że trzeba umieć z nich korzystać. Mając na uwadze te niebezpieczeństwa, myślę, że dość dobrze je prowadzimy, przynajmniej w Barcelonie. Nie wiem, jak w innych klubach. Taka jest rzeczywistość. Piłkarze stają się coraz potężniejsi, również niektórzy dziennikarze, którzy stają się więksi niż ich własne media i używają swoich portali społecznościowych, by wyrazić swoje opinie. Tak się dzieje w każdym obszarze i branży. Ostatecznie media społecznościowe wzmacniają indywiduum i osobę. Ludzie się muszą przyzwyczaić do tego, że to, co mówimy w naszych kanałach, jest coraz ważniejsze i ma coraz większe znaczenie. Nie możemy sprzeciwiać się temu, co się dzieje na swiecie. Jedynym sposobem na kontrolowanie tego jest starać się prowadzić to w jak najlepszy sposób. A te zdjęcia? To był przypadek, że tego samego dnia Barça wydała komuunikat i później umieściliśmy te zdjęcia. Jednak ogólnie rzecz biorąc, portale społecznościowe są prowadzone bardzo dobrze przez zawodników.

A o czym rozmawialiście z Neymarem podczas spotkania?
O tym co zawsze, o jego życiu w Paryżu, jak się zaaklimatyzował, my też opowiedzieliśmy mu, jak się mamy. Ogólnie o normalnych sprawach, o których rozmawia się z przyjaciółmi.

Martwi cię, że Messi też może odejść?
W ogóle mnie to nie martwi, bo go znam, wiem, jaki jest i że kocha Barçę bardziej niż ktokolwiek. Dlatego nie martwi mnie wcale, że jeszcze nie przedłużył umowy.

Jednak nie podpisał…
Ostatecznie przedłużenie umowy to kwestia pomiędzy klubam a zawodnikiem. Kiedy się porozumieją, znajdzie się dzień na podpisanie kontraktu, zrobią to i już. Mamy nadzieję, że stanie się to jak najszybciej.

Dlaczego Real podpisuje klauzule w wysokości miliarda euro, a ta Neymara wynosiła tylko 222 miliony?
Rozumiem, że wielu socios pyta, dlaczego nie miał klauzuli w wysokości miliarda euro. Ostatecznie obie strony grają, a Ney być może chciał sobie zostawić furtkę w razie, gdyby któregoś dnia chciał odejść. Tu nie chodzi o to, że klub nie chce umieścić w kontrakcie klauzuli opiewającej na miliard euro, tylko może Neymar się na to nie zgodził. Być może nie zaakceptował tego w zamian za mniejsze zarobki w stosunku do tych, które mógł otrzymmywać w innej drużynie.

A ty, „zostaniesz” na zawsze? (w oryginale: se queda, nawiązanie do wpisu Piqué, w którym informował o pozostaniu Neymara – przyp. red.)
(śmiech) Tak, ja zawsze mówiłem, że chcę tu zakończyć karierę. A żeby to zrobić, muszę grać na wysokim poziomie co roku i być ważną częścią zespołu. W dniu, w którym nie będę czuł się ważny, oczywiście odejdę.

Jak się przedstawia twój dziesiąty sezon w Barcelonie?
Czuję się bardzo dobrze, naprawdę fizycznie czuję się wyśmienicie i mam duże chęci. Miałem pecha i zdobyłem bramkę samobójczą, a to ostatecznie przyćmiewa wszystko, mimo że w pierwszej połowie czułem się świetnie na boisku. Mam duże chęci, by rozpocząć sezon, możemy aspirować do wszystkich tytułów, a każdy rok w Barcelonie przeżywam z największą radością, zdając sobie sprawę, że mam ich przed sobą coraz mniej.

Real Madryt to rywal, którego da się pokonać?
Wygrał ligę i Ligę Mistrzów, broni tytułu w obu rozgrywkach. To drużyna, która radzi sobie dobrze. Mają bardzo dobrą passę, a kiedy zespół znajduje się w tak pozytywnej dynamice, trudno jest to odwrócić. Jednak każdy klub na świecie, jak dobrze by nie grał, pewnego dnia przegra. Musimy to wykorzystać i tego dnia być uważnym, to musi być nasz moment.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (26)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze