Rzeczywiście, tylko w tej lidze są klauzule, w Europie ich nie ma i jest to problem, ponieważ nie wiadomo, ile kosztuje dany piłkarz, dopóki nie rozpoczną się negocjacje. Jeśli kluby chcą negocjować. Dobrym przykładem jest tutaj Verratti. Chcemy go pozyskać, trenerzy uważają, że jest odpowiednim zawodnikiem do gry w Barcelonie. Wiemy, że sam piłkarz jest zainteresowany transferem, ale prezes PSG mówi nam, że gracz ten nie jest na sprzedaż, a we Francji nie mają klauzuli odejścia. W takim przypadku to prezes decyduje, czy w ogóle rozpocząć negocjacje. Kluby z zagranicy mogą kupować w lidze hiszpańskiej bez naszej zgody, a my nie możemy. Z tego powodu nie rozmawialiśmy jeszcze z PSG, mimo że Verratti chce do nas przejść. Musimy to zaakceptować. Tak samo było z Ceskiem, gdy Arsenal przez rok nie chciał z nami negocjować. Przekazano nam to w liście i trzeba było to zaakceptować. Gdyby Verratti miał klauzulę odejścia, moglibyśmy próbować. Taka jest obecna sytuacja, nie wiem, czy do 31 sierpnia coś się zmieni.
Nie ma na to sposobu, jeśli nie chcą sprzedawać… Zawodnik powiedział, że chce odejść, ale PSG mówi, że może to zrobić po wygaśnięciu kontraktu.
Przedłużyliśmy z nim umowę, a potem powiedział, że chce odejść, i tak zrobił. Tak samo było w przypadku Alexisa i na początku chciałem otrzymać za niego kwotę zapisaną w klauzuli odejścia. Potem pomyślałem, że skoro kosztował nas 35 milionów euro, to niech odejdzie za 43,5. Otrzymaliśmy pięć ofert na taką lub wyższą kwotę. Arsenal, Liverpool, Chelsea, zespół z Włoch, myślę, że był to Inter… Koniec końców odszedł do Arsenalu, bo do tego się zobowiązaliśmy. Alexis nie był dla nas kluczowym zawodnikiem. Gdyby był, próbowalibyśmy go zatrzymać, oferując mu wyższe zarobki. Z drugiej strony niewielu piłkarzy chce od nas odejść. Przychodzą mi do głowy Alexis, Cesc, Pedro, Bartra i Thiago, ten ostatni chciał odnieść sukces, a tutaj nie widział dla siebie możliwości.
Tak, mniej więcej tak to wygląda.
Jeden piłkarz na pewno przejdzie do pierwszej drużyny, ogłosimy to później, ale chodzi o Marlona. W trakcie presezonu Valverde będzie pracował z wieloma zawodnikami z Barçy B i będzie mógł zdecydować, na kogo postawi, a kto zostanie w rezerwach, ale będzie pracował razem z pierwszym zespołem.
Nie rozmawialiśmy o tym dokładnie, ale nie chce, by był bardzo szeroki. Barcelona również woli węższy skład, ponieważ Barça B będzie grała w Segunda A. Przykładowo Ortolà, nasz wychowanek, którego sprowadziliśmy z powrotem, będzie grał w drużynie B, ale większość treningów odbędzie z pierwszym zespołem. Liczymy na niego w przyszłości. Są inne podobne przypadki, kilku piłkarzy zostanie również wypożyczonych do zespołów Primera División w celu zdobywania doświadczenia.
Gra w Betisie, nie mogę wypowiadać się na temat zawodnika innej drużyny, bo go nie znam. Nie znam jego sytuacji.
Nigdy nie wyjaśniamy tego, co robimy lub czego nie robimy w trakcie okienka transferowego. Staramy się być dyskretni. Wypowiedziałem się na temat Verrattiego, bo Robert zrobił już to wcześniej, w przeciwnym wypadku nic bym nie powiedział.
Powiedział to on, a nie Barça. Nie potwierdzam ani nie zaprzeczam, szanuję Serrę Ferrera.
Nie mogę na to odpowiedzieć. Barça skupia się na sprawach sportowych. Niektórzy piłkarze są bardzo drodzy, ale jeśli sztab szkoleniowy ich chce, musimy się postarać. Nigdy nie zrezygnowaliśmy z transferu zawodnika z powodów finansowych, jeśli byliśmy nim zainteresowani pod względem sportowym.
Nie mówię o nikim konkretnym, ale niektórzy wychowankowie odnieśli sukces, a inni ponieśli porażkę. Sukcesy to choćby Piqué, Alba, Aleix Vidal, których udało nam się odzyskać. Cesc wrócił na trzy lata, a potem odszedł z powodów sportowych. Jeśli dany gracz po odejściu rozwija się i daje swojemu zespołowi dużo pod względem sportowym, Barça musi postarać się go odzyskać. To wciąż jeden z naszych zawodników, ale trzeba liczyć się z kosztami.
Oznacza to, że istnieje określony rynek bramkarzy, obrońców czy napastników. Nie możemy bardzo przepłacać, to tak jakby kupiło się mieszkanie po zawyżonej cenie. Żona by się wkurzyła.
Nie mogę o nich rozmawiać, to zawodnicy innego zespołu. Jestem w klubie od siedmiu lat i wielokrotnie rozmawiałem z piłkarzami o naszym zainteresowaniu nimi, a oni odpowiadali: „gdzie będę grał?”. Do niedawna środek pola z Xavim, Iniestą i Busquetsem był u nas nietykalny. Jeśli chcieliśmy kupić pomocnika, pytał nas, gdzie będzie występował, skoro tamta trójka gra zawsze. Tak samo jest teraz z napastnikami, inni widzą tridente i nie chcą tu przychodzić. Paco Alcácer wykazał się dużą odwagą, rzucając wyzwanie Messiemu, Suárezowi i Neymarowi. W ostatnich latach zdarzało się, że gracze odmawiali nam, bo bali się siedzenia na ławce.
Nie otrzymaliśmy żadnej oferty za zawodnika, który chciałby od nas odejść. Sergi Roberto wie, że nie jest na sprzedaż, trzeba by opłacić jego klauzulę odejścia.
Żaden z piłkarzy Barcelony nie jest na sprzedaż.
Żaden. Mathieu przechodzi testy w Portugalii, po ich zakończeniu porozmawiamy ze Sportingiem i zobaczymy, czy zostanie, czy wróci [wywiad przeprowadzono przed oficjalnym ogłoszeniem transferu - przyp. red.].
Wybiegacie daleko do przodu, mamy początek lipca, zostało 60 dni okienka. Chcemy pozyskać 2-3 zawodników oraz kogoś z Barçy B, w związku z czym kilka osób na pewno odejdzie. Na dzień dzisiejszy liczymy jednak na wszystkich.
Znam Paulinho oraz klub, ale Barça nie wyjaśnia operacji, które przeprowadza na rynku transferowym.
Komentarze (70)