Klątwa Ligi Mistrzów przeszła już do historii. W dzisiejszym finale w Cardiff Real pokonał Juventus 4:1 i powtórzył wyczyn sprzed roku, dzięki czemu Los Blancos jako pierwsi obronili puchar Ligi Mistrzów.
W pierwszej połowie dzisiejszego finału kibice byli świadkami dobrej gry obu drużyn. Choć od początku spotkania mistrzowie Włoch sprawiali lepsze wrażenie, to na prowadzenie wyszli Los Blancos, którzy za sprawą gola Cristiano Ronaldo otworzyli wynik spotkania. Gracze z Madrytu nie mogli jednak zbyt długo cieszyć się z powodu prowadzenia, gdyż po siedmiu minutach spektakularnym strzałem popisał się Mario Mandużkić. Chorwat uderzył piłkę z powietrza i fantastycznym strzałem pokonał Keylora Navasa. Do przerwy rezultat nie uległ zmianie, a kibice oczekiwali na drugie równie dobre 45 minut.
Po zmianie stron na boisko wyszli jedynie gracze Realu. Podopieczni Massimiliano Allegrego zostali w szatni, co bardzo szybko przełożyło się na wynik. Włosi masowo zaczęli popełniać błędy, a jeden z nich zakończył się golem Casemiro w 61. minucie. Trzy minuty później Ronaldo wykończył akcję i na tablicy zrobiło się 3:1. Gracze Starej Damy byli absolutnie bezradni i do końca meczu nie potrafili nawiązać walki z dużo lepszym rywalem. W ostatniej minucie regulaminowego czasu gry dzieła zniszczenia dokończył Asensio, ustalając wynik na 4:1.
Nie będzie pierwszej Ligi Mistrzów dla Buffona. Nie będzie pierwszego w historii trypletu Juventusu. Cieszy się madridismo, a powody ku temu są wyjątkowe. Przez lata to my, kibice Barçy, mogliśmy wymieniać kolejne osiągnięcia, których fani Realu mogli nam zazdrościć. Dziś jednak nadeszła chwila, kiedy to sympatycy Los Blancos mogą dumnie nazywać się pierwszym zespołem, który obronił Ligę Mistrzów. Zasłużonemu zwycięzcy należy jedynie pogratulować.
Komentarze (395)