Jako trener nie mam innego wyjścia, przeżywam to bardzo intensywnie. Nie mam na nic czasu, futbol zajmuje całe moje życie. Wiem, że to stresująca praca, ale czasem staram się od tego wszystkiego odizolować. Zdaję sobie sprawę, że jest to trudne, bo zdarza się, że jestem w domu, robię coś innego, a w głowie zastanawiam się, dlaczego zespół nie był w stanie w taki czy inny sposób prowadzić piłki. Każdy ma jakąś obsesję.
Każdy przeżywa wszystko inaczej, ale taki zawód wybrałem, bycie trenerem jest pasjonujące. Szkoleniowcy często chętnie zostawiliby wszystko, ale zawsze wracają. Taka jest piłka, przyciąga i nie puszcza.
Jeśli zapytasz zawodników, którzy obecnie mają po 25 lat, powiedzą ci, że nigdy nie zostaną trenerami. Jednak wszyscy wracają z powodów, które wymieniłem wcześniej. Potrzebna jest pomoc i zaufanie innych osób. Pod koniec kariery piłkarskiej zaczyna się inaczej patrzeć na grę. Pod tym względem wzorem jest dla mnie José Maria Amorrortu, który powiedział mi, że muszę zostać trenerem. Rozpocząłem pracę w młodzieżowym zespole Athleticu i tak to się zaczęło.
Jedni uczą się bardziej, inni mniej świadomie. Niektórzy dobrze wiedzą na kim się wzorują. Ja miałem to szczęście, że poznałem wielu świetnych szkoleniowców i mogłem się od nich uczyć. Tak jak powiedziałem na konferencji prasowej – Cruyff, Clemente, Heynckes… Także obserwując współczesnych mi trenerów – Luisa Enrique, Guardiolę, Ancellottiego mogłem nauczyć się od nich niektórych rzeczy.
Drużyna odzwierciedla wizję trenera, ale chciałbym, by było w niej coś takiego, co będzie zarażało entuzjazmem oraz sprawiało, że ludzie będą się z nią identyfikować. Wiele cech, które są ważne, już teraz widzę w Barcelonie.
Zazwyczaj trzymałem się podobnych schematów, czasem było to też 4-2-3-1… Wszystko zależy od zespołu. W Athleticu było to zazwyczaj 4-2-3-1 albo 4-4-2, ale to wyjątkowa drużyna, ponieważ musisz się bardzo dostosować do piłkarzy, którzy są dostępni. Taktyka jest ważna, ponieważ pokazuje ogólny zamysł gry, do którego muszą się dostosować zawodnicy.
Bardzo mu ufam, znamy się od wielu lat. Kiedy mam wątpliwości, zwracam się do niego. On ma inną opinię niż ja i możemy spotkać się w połowie drogi, by znaleźć rozwiązanie. Jego pomoc jest nieoceniona.
Pozanco jest niezbędny ze względu na jego charakter oraz wszystko, co przekazuje piłkarzom. Wymaga od siebie i od innych. Jest blisko zawodników, ale równocześnie potrafi się im postawić, wychodzi mu to perfekcyjnie.
Piłka nożna się rozwija, mamy do dyspozycji coraz więcej danych i statystyk. Trzeba je odpowiednio interpretować, tak by dawały coś nowego, a nie tylko potwierdzały to, co już wiemy. Ze wszystkich dostępnych informacji należy wybrać te, które są naprawdę ważne. Barça jest świetna w analizowaniu rywali, postaram się z tego korzystać.
Padło na mnie i rozpocząłem ten projekt, ale sam pomysł nie był mój. Piłka nożna kobiet szybko się rozwija, powstaje coraz więcej zespołów. To ważne, wiele osób zainteresowało się tą drużyną.
Może wydawać się, że jestem bardzo spokojny, ale nie do końca tak jest. Najważniejszy dla mnie jest zespół. Jesteśmy narażeni na wiele rzeczy, wiemy, że niektóre rzeczy są mniej lub bardziej prawdziwe czy sprawiedliwe. Jesteśmy, jacy jesteśmy. Mamy przywileje, ale wymagania wobec nas również są wysokie. Musimy być przygotowani, wielu zawodników jest młodych, a i weteranom nie przychodzi to łatwo. Trzymanie się razem pomaga w poradzeniu sobie w trudnych chwilach i uspokoić nastroje.
Tak, oczywiście. Trenowanie innych, mniejszych drużyn również było przywilejem, wiele mi dały. Czasami codzienna praca nie pozwala na cieszenie się zwykłym treningiem czy meczem, ale mam nadzieję, że mi się to uda.
Mój transfer nie wyszedł Barcelonie na dobre, muszę to przyznać. Przyszedłem z niewyleczoną kontuzją kolana i konieczna była jeszcze jedna operacja. W kolejnym sezonie doznałem następnej kontuzji. Nie odniosłem sukcesu w Barçy, taka jest prawda. Teraz jestem starszy, mam inny punkt widzenia i wiem, z jakimi wymaganiami wiąże się bycie trenerem tego typu zespołu. Reszty się nauczę. Mam nadzieję, że mój etap w roli trenera będzie lepszy niż ten w roli zawodnika, choć wtedy zdobyliśmy kilka trofeów.
Byłem w wielu zespołach i kiedy o tym myślę, nie skupiam się na tytułach, które zdobyłem. Zapamiętuje ludzi, którzy przy mnie byli i mi pomagali. Dzięki nim atmosfera pracy była dobra. Reszta to piłka nożna – zwycięstwa, porażki… Tak już jest. Zawsze chcę wygrać wszystko i taki też jest mój cel w Barcelonie.
Trenerzy zawsze dużo od siebie wymagają. To prawda, że kiedy zespół przegrywa, ludzie obwiniają trenera o jakąś zmianę czy coś podobnego. Czasem trzeba się bronić, ale tak naprawdę to my sami wymagamy od siebie najwięcej.
Wiele osób, z którymi pracowałem, znam od zawsze. Nasze relacje były bardzo ważne. W taki sposób pracuję i w Barcelonie postaram się robić to tak samo. Wcześniej okazywanie zaufania wychodziło mi na dobre, więc tutaj też to zrobię.
W moim domu nie mówi się dużo o piłce nożnej i cieszę się z tego. Wiem, że futbol pochłania cię całego, ale zawsze można sobie poradzić. Kiedy mam poważny problem do rozwiązania, dużo o nim myślę, nie jest to łatwe.
Kto nie ma wśród przyjaciół jakiegoś piosenkarza lub pisarza? [Ordorika to muzyk folkowy, Atxaga jest prozaikiem i poetą tłumaczonym na ponad 20 języków – przyp. red.] To dobrzy przyjaciele, świetnie się bawimy, gdy nie rozmawiamy o naszej pracy.
Nie lubię o nich rozmawiać, bo w dobie mediów od razu dostaje się jakąś etykietkę. Ludzie zaczynają myśleć, że napisało się doktorat o Cervantesie czy coś podobnego… Jestem normalną osobą, może czasem robię inne rzeczy, ale koniec końców rozmawiam o tym co wszyscy, o piłce nożnej.
Rodzina jest dla mnie ważna, dom jest miejscem, w którym mogę się odizolować od wszystkiego. Będąc z rodziną jestem spokojny i zdaję sobie sprawę z tego, co jest naprawdę ważne.
Dla mnie to kolejny krok w karierze, nie myślę, że Barcelona jest końcem wszystkiego. Dzisiaj jest dzień mojej prezentacji, przeprowadzamy ten wywiad, wczoraj też było intensywnie. Czekam na rozpoczęcie pracy z drużyną. To dla mnie kolejne wyzwanie.
Wszystko naraz. Camp Nou wypełni się kibicami, którzy wiele od nas oczekują. Klub mi zaufał, a ja marzę, by dać radość kibicom.
Komentarze (13)