Luis Enrique: Nie pomyliłem się, ustalając taktykę na mecz z Juventusem

Julia Cicha

14 kwietnia 2017, 18:47

55 komentarzy
Luis Enrique odpowiedział na pytania dziennikarzy przed meczem z Realem Sociedad. Trener opowiadał głównie o spotkaniu z Juventusem oraz o potencjalnej remontadzie. Szczerze opisał błędy popełnione przez zespół oraz podkreślił, że chciałby, by kibice wspierali wszystkich zawodników, na których stawia.
 
[Marc Brau, Barça TV] Od meczów ćwierćfinałowych Pucharu Króla minęło dużo czasu. Czy mimo to tamte spotkania są dla was punktem odniesienia? Skupiacie się na rzeczach, które wtedy wam pomogły? Przeanalizowaliście pressing, sposób bronienia rywali?
Tak, wzorujemy się na tamtych spotkaniach, ponieważ Real Sociedad zagra w podobny sposób. To zespół, który umie prowadzić piłkę, gdy ma ją w posiadaniu. Kiedy jej nie ma, gra agresywnie, stosuje pressing. To kompletny rywal, jeden z najtrudniejszych na jakich można trafić w końcówce sezonu. W rewanżowym spotkaniu Pucharu Króla był w stanie strzelić nam dwie bramki.
 
[Catalunya Radio] Po meczu z Juventusem mówiłeś, że ciężko jest wierzyć w kolejną remontadę. Trzy dni później, po rozmowie z piłkarzami twoja wiara wzrosła?
Wszystkim pomeczowym deklaracjom towarzyszą duże emocje. Nie żałuję tego, co powiedziałem, bo tak się wtedy czułem. W piłce nożnej wszystko się zmienia, dlatego jestem przekonany, że jesteśmy w stanie odwrócić losy dwumeczu i awansować. Na razie musimy przypomnieć sobie, jak zagraliśmy poprzednio z Realem Sociedad, a dopiero później przyjdzie czas na Ligę Mistrzów. Każda entuzjastyczna lub pesymistyczna wypowiedź po meczu wiąże się bezpośrednio z przeżywanymi emocjami.
 
[Marta Ramon, RAC1] Jaki nastrój panuje w szatni? Musiałeś podnosić piłkarzy na duchu w tej trudnej dla was sytuacji w lidze i Lidze Mistrzów?
Nie jest to nic, czego nie przeżylibyśmy już w tym sezonie. Mamy się dobrze, trenujemy, choć brakuje oczywiście czasu na ćwiczenie czegoś konkretnego. Jutrzejszy rywal nie jest wymarzony w kontekście odzyskania pewności siebie, ale podejdziemy do tego pojedynku jako drużyna znająca swoje umiejętności.
 
[Raúl González, Cadena SER] Martwi cię, że zawodnicy mogą jutro myśleć bardziej o Juventusie niż o Sociedad?
Nie, ponieważ dobrze wiedzą, że jutro nie będzie łatwo. Dziś jak zwykle przed spotkaniem analizowaliśmy nagrania z meczów przeciwnika. Chcemy zachować szansę na tytuł, a w tym celu musimy wygrać.
 
[Radio Nacional] Wszyscy pamiętamy, jak ciężko grało wam się z Leganes po porażce 0:4 w Paryżu. Jakie znaczenie ma jutrzejszy mecz w kontekście morali zespołu?
Z tego powodu jest to wyjątkowe spotkanie. Porażki zawsze bolą, a ta w Lidze Mistrzów musiała szczególnie dotknąć wszystkich culés, bo to ważne dla nas rozgrywki. Wiemy, co i jak musimy zrobić i jesteśmy w stanie tego dokonać. Mimo że nasz nastrój nie będzie może stuprocentowy, jestem przekonany, że zespół da jutro z siebie wszystko i będzie walczył do samego końca. Wiemy, że te punkty są nam bardzo potrzebne.
 
[José Luis Gil, Cadena COPE] Ten weekend może być kluczowy w walce o mistrzostwo. Czy fakt, że niektórzy zawodnicy, np. Sergi Roberto, mają po cztery żółte kartki, zmienił coś w twoich planach?
Nie.
 
[Alfredo Martínez, Onda Cero] Po meczu w Paryżu mieliście niemal miesiąc na przygotowanie się do rewanżu. Teraz to czas może się okazać waszym największym wrogiem.
Tak, zdajemy sobie z tego sprawę. Mecze z PSG i Juventusem były jednak różne. W Paryżu byliśmy gorsi przez całe spotkanie, natomiast w Turynie w drugiej połowie zagraliśmy dobrze, być może stworzyliśmy nawet więcej okazji bramkowych od przeciwników. W pierwszej odsłonie zagraliśmy dużo poniżej oczekiwanego poziomu. Za takie rzeczy się płaci. Jutro musimy zdobyć trzy punkty, by jak najlepiej podejść do rewanżu z Juve.
 
Podczas remontady z PSG kibice odegrali bardzo ważną rolę. Jakiej reakcji oczekujesz od Camp Nou jutro i w środę?
Nie wiem. Część trybun na pewno będzie nas wspierać, bo robi to przez cały sezon. Tego właśnie potrzebujemy. Jeśli ktoś chce gwizdać, radzę, by poczekał z tym do końca sezonu. Mówię to jako socio, nie jako trener. Jeśli chcą wygwizdać trenera, to proszę bardzo, ja nie popsuję żadnej piłki. Oczywiście wolałbym, by nie gwizdali, nie oszukujmy się. Niezależnie od wszystkiego zagramy na 100% i na pewno się nie poddamy. Nasza sytuacja jest delikatna i jest to wyłącznie nasza wina. Wobec tego jedynym wyjściem jest walczyć.
 
[Claudia Collado, Movistar+] Po meczach z Málagą i Juventusem uważasz, że to twój najgorszy moment w roli trenera Barçy?
Nie, ostatnie trzy lata były intensywne, a jeszcze dużo przed nami. Najgorsza jest dla mnie autokrytyka, opinii mediów nie czytam ani nie słucham.
 
[Marta Cabrera, L’esportiu] Jak zapamiętałeś bramkę Messiego z Getafe w półfinale Pucharu Króla? Mija od niej dziesięć lat.
Minęło dużo czasu, a ja nie mam dobrej pamięci, ale była to akcja podobna do tej Maradony z Mistrzostw Świata. Od tego czasu Messi strzelił już z dziesięć takich bramek i udowodnił, że jest najlepszym piłkarzem w historii. Ma niesamowite statystyki i zdobył niezliczoną ilość tytułów.
 
[Jordi Grau, TV3] Po porażce w Paryżu sięgnąłeś po ustawienie 3-4-3. Zamierzasz przy nim trwać, ponieważ wciąż funkcjonuje, czy może wymyślisz coś nowego?
Nigdy nie wątpiłem w żaden z dwóch możliwych systemów gry. Wybór zależy od tego, co według nas bardziej skrzywdzi rywala. Ważni są również piłkarze, których mamy do dyspozycji, szczególnie na niektórych pozycjach. Nie wymyślę nic nowego, wcześniej też nie wymyśliłem, korzystałem po prostu ze składu oraz umiejętności poszczególnych graczy.
 
[Goal.com] W poprzednim meczu dokonałeś tylko jednej zmiany, nie jest to pierwszy taki przypadek. W dalszym ciągu uważasz, że to najlepszy skład, jaki miałeś w ostatnich latach? Powiedziałeś tak na początku sezonu.
Na początku sezonu mówię coś, by w dzień taki jak ten jakiś dziennikarz przyszedł i mi to wypomniał. Odpowiem na to pytanie po zakończeniu sezonu.
 
[Rafael Iverson, Tuttosport] Czym różni się Juventus od PSG? Jak w związku z tym musicie zagrać? Uważasz, że ponownie będzie wam potrzebne nieco szczęścia?
Jeśli szczęście będzie takie jak w Turynie, czarno to widzę. Mieliśmy szansę na jedną lub dwie bramki i 2:3 albo 2:4 byłoby logicznym wynikiem. Rywale wykorzystali bardzo złą w naszym wykonaniu pierwszą połowę strzelając dwa gole. Trzeci to wynik rzutu rożnego, w którym Juventus miał po prostu przewagę fizyczną. Nie można mieć o to pretensji. Juve nie traci dużo bramek, ale nie znaczy to, że ich przeciwnicy nie są w stanie stworzyć sobie okazji. Oglądałem m.in. mecze z Napoli, które miało ich dużo. Zagramy odważnie, zaryzykujemy i będziemy liczyć na odpowiedni układ gwiazd. Mamy do strzelenia o jednego gola mniej niż z PSG, ale na razie i tak zajmuję się tylko spotkaniem z Realem Sociedad.
 
[Mundo Deportivo] Jak rozumiecie fakt, że zespół nie wyciągnął wniosków z porażki w Paryżu oraz nie potrafi wykorzystać potknięć Realu Madryt?
Taka jest piłka nożna. Nie ma sytuacji, która nie może się powtórzyć, teoretycznie słabsi rywale zdecydowanie z tobą wygrywają... Nikt nie wygrywa wszystkiego co roku. Jesteśmy jedną z niewielu drużyn, które wciąż mają szansę na tryplet. Będziemy o niego walczyć, ale tu chodzi o czyny, nie słowa.
 
[Jordi Blanco, ESPN] Po analizie meczu z Juventusem uważasz, że mogłeś pomylić się ustalając taktykę?
[wzdycha] Byłoby bardzo łatwo powiedzieć, że nie, ponieważ tak właśnie czuję. Nie zmienia to tego, że to ja jestem odpowiedzialny za wszystko co złe. Jeśli nie byłem w stanie wszystkiego odpowiednio przekazać graczom, no to nie byłem i dlatego jest to mój błąd. Nikomu nie zależy bardziej na zwycięstwie niż piłkarzom. Kiedy się nie udaje, jestem zły i mówię im o tym, ale odpowiedzialność jest w 100% tylko i wyłącznie moja.  Mimo to w Turynie nie pomyliłem się odnośnie taktyki.
 
[Javier Giraldo, Sport] Po twojej wypowiedzi dla mediów wydawało się, że po raz pierwszy publicznie skrytykowałeś swoich zawodników. Mówiłeś, że brakowało im intensywności w grze bez piłki.
Wszystkie uwagi przekazuję piłkarzom w szatni. Chcę, by mogli mi odpowiedzieć.
 
[Santi Valles, El Món] Skoro mówisz, że się nie pomyliłeś, dlaczego bierzesz na siebie całą odpowiedzialność?
Ponieważ jestem trenerem, to ja decyduję o wszystkim. Dziennikarze myślą, że utrata bramek w końcówce spotkania oznacza słabość fizyczną, z kolei dwa gole w pierwszej połowie to zła taktyka. Tak nie jest. Liczy się wiele innych rzeczy, o których nie chcę mówić publicznie. Moi piłkarze o nich wiedzą. Niestety takie rzeczy czasem się powtarzają. Trzy lata temu zdawałem sobie sprawę z tego, że tak jest. Nie zmienia to faktu, że mogę mówić, co myślę.
 
[Simone Málagutti, Mediaset] Po 30 latach Berlusconi sprzedał Milan. Co sądzisz o tym czasie, Milan był wtedy wzorem jako klub, także dla Barcelony?
Milan był wzorem jakiś czas temu, gdy był jedną z najlepszych drużyn i miał jednych z najlepszych piłkarzy. Obecnie ma dużo młodych zawodników oraz wiele pomysłów. To wciąż świetny zespół.
 
[Jamie Easton, BeIN Sports USA] Zawsze wierzyłeś we wsparcie kibiców. Dziś mówiłeś, że wspierać was będzie część trybun, wspomniałeś też o gwizdach. Denerwowały cię one w przeszłości? Zauważyłeś, że kibice stracili wiarę w drużynę?
Nie. To normalne, że są wkurzeni, tak powinno być. Wszyscy lubią zwycięstwa, a w przypadku porażek to oczywiste, że kibice są wściekli. Niektórzy będą nas wspierać. Wiem, że to najlepszy moment, by okazać nam wsparcie. To trudny moment, ponieważ zawsze chcieliśmy dawać wszystkim radość, a tym razem się nie udało. Przyjmiemy ze spokojem każdą reakcję. Ja wiem, co bym zrobił. Chciałbym, by wsparli wszystkich piłkarzy, wszystkich, których trener wystawi na boisku, ponieważ wszyscy noszą koszulki z herbem Barcelony.
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (55)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze
« Powrót do wszystkich komentarzy