Tak, wzorujemy się na tamtych spotkaniach, ponieważ Real Sociedad zagra w podobny sposób. To zespół, który umie prowadzić piłkę, gdy ma ją w posiadaniu. Kiedy jej nie ma, gra agresywnie, stosuje pressing. To kompletny rywal, jeden z najtrudniejszych na jakich można trafić w końcówce sezonu. W rewanżowym spotkaniu Pucharu Króla był w stanie strzelić nam dwie bramki.
Wszystkim pomeczowym deklaracjom towarzyszą duże emocje. Nie żałuję tego, co powiedziałem, bo tak się wtedy czułem. W piłce nożnej wszystko się zmienia, dlatego jestem przekonany, że jesteśmy w stanie odwrócić losy dwumeczu i awansować. Na razie musimy przypomnieć sobie, jak zagraliśmy poprzednio z Realem Sociedad, a dopiero później przyjdzie czas na Ligę Mistrzów. Każda entuzjastyczna lub pesymistyczna wypowiedź po meczu wiąże się bezpośrednio z przeżywanymi emocjami.
Nie jest to nic, czego nie przeżylibyśmy już w tym sezonie. Mamy się dobrze, trenujemy, choć brakuje oczywiście czasu na ćwiczenie czegoś konkretnego. Jutrzejszy rywal nie jest wymarzony w kontekście odzyskania pewności siebie, ale podejdziemy do tego pojedynku jako drużyna znająca swoje umiejętności.
Nie, ponieważ dobrze wiedzą, że jutro nie będzie łatwo. Dziś jak zwykle przed spotkaniem analizowaliśmy nagrania z meczów przeciwnika. Chcemy zachować szansę na tytuł, a w tym celu musimy wygrać.
Z tego powodu jest to wyjątkowe spotkanie. Porażki zawsze bolą, a ta w Lidze Mistrzów musiała szczególnie dotknąć wszystkich culés, bo to ważne dla nas rozgrywki. Wiemy, co i jak musimy zrobić i jesteśmy w stanie tego dokonać. Mimo że nasz nastrój nie będzie może stuprocentowy, jestem przekonany, że zespół da jutro z siebie wszystko i będzie walczył do samego końca. Wiemy, że te punkty są nam bardzo potrzebne.
Nie.
Tak, zdajemy sobie z tego sprawę. Mecze z PSG i Juventusem były jednak różne. W Paryżu byliśmy gorsi przez całe spotkanie, natomiast w Turynie w drugiej połowie zagraliśmy dobrze, być może stworzyliśmy nawet więcej okazji bramkowych od przeciwników. W pierwszej odsłonie zagraliśmy dużo poniżej oczekiwanego poziomu. Za takie rzeczy się płaci. Jutro musimy zdobyć trzy punkty, by jak najlepiej podejść do rewanżu z Juve.
Nie wiem. Część trybun na pewno będzie nas wspierać, bo robi to przez cały sezon. Tego właśnie potrzebujemy. Jeśli ktoś chce gwizdać, radzę, by poczekał z tym do końca sezonu. Mówię to jako socio, nie jako trener. Jeśli chcą wygwizdać trenera, to proszę bardzo, ja nie popsuję żadnej piłki. Oczywiście wolałbym, by nie gwizdali, nie oszukujmy się. Niezależnie od wszystkiego zagramy na 100% i na pewno się nie poddamy. Nasza sytuacja jest delikatna i jest to wyłącznie nasza wina. Wobec tego jedynym wyjściem jest walczyć.
Nie, ostatnie trzy lata były intensywne, a jeszcze dużo przed nami. Najgorsza jest dla mnie autokrytyka, opinii mediów nie czytam ani nie słucham.
Minęło dużo czasu, a ja nie mam dobrej pamięci, ale była to akcja podobna do tej Maradony z Mistrzostw Świata. Od tego czasu Messi strzelił już z dziesięć takich bramek i udowodnił, że jest najlepszym piłkarzem w historii. Ma niesamowite statystyki i zdobył niezliczoną ilość tytułów.
Nigdy nie wątpiłem w żaden z dwóch możliwych systemów gry. Wybór zależy od tego, co według nas bardziej skrzywdzi rywala. Ważni są również piłkarze, których mamy do dyspozycji, szczególnie na niektórych pozycjach. Nie wymyślę nic nowego, wcześniej też nie wymyśliłem, korzystałem po prostu ze składu oraz umiejętności poszczególnych graczy.
Na początku sezonu mówię coś, by w dzień taki jak ten jakiś dziennikarz przyszedł i mi to wypomniał. Odpowiem na to pytanie po zakończeniu sezonu.
Jeśli szczęście będzie takie jak w Turynie, czarno to widzę. Mieliśmy szansę na jedną lub dwie bramki i 2:3 albo 2:4 byłoby logicznym wynikiem. Rywale wykorzystali bardzo złą w naszym wykonaniu pierwszą połowę strzelając dwa gole. Trzeci to wynik rzutu rożnego, w którym Juventus miał po prostu przewagę fizyczną. Nie można mieć o to pretensji. Juve nie traci dużo bramek, ale nie znaczy to, że ich przeciwnicy nie są w stanie stworzyć sobie okazji. Oglądałem m.in. mecze z Napoli, które miało ich dużo. Zagramy odważnie, zaryzykujemy i będziemy liczyć na odpowiedni układ gwiazd. Mamy do strzelenia o jednego gola mniej niż z PSG, ale na razie i tak zajmuję się tylko spotkaniem z Realem Sociedad.
Taka jest piłka nożna. Nie ma sytuacji, która nie może się powtórzyć, teoretycznie słabsi rywale zdecydowanie z tobą wygrywają... Nikt nie wygrywa wszystkiego co roku. Jesteśmy jedną z niewielu drużyn, które wciąż mają szansę na tryplet. Będziemy o niego walczyć, ale tu chodzi o czyny, nie słowa.
Wszystkie uwagi przekazuję piłkarzom w szatni. Chcę, by mogli mi odpowiedzieć.
Ponieważ jestem trenerem, to ja decyduję o wszystkim. Dziennikarze myślą, że utrata bramek w końcówce spotkania oznacza słabość fizyczną, z kolei dwa gole w pierwszej połowie to zła taktyka. Tak nie jest. Liczy się wiele innych rzeczy, o których nie chcę mówić publicznie. Moi piłkarze o nich wiedzą. Niestety takie rzeczy czasem się powtarzają. Trzy lata temu zdawałem sobie sprawę z tego, że tak jest. Nie zmienia to faktu, że mogę mówić, co myślę.
Milan był wzorem jakiś czas temu, gdy był jedną z najlepszych drużyn i miał jednych z najlepszych piłkarzy. Obecnie ma dużo młodych zawodników oraz wiele pomysłów. To wciąż świetny zespół.
Nie. To normalne, że są wkurzeni, tak powinno być. Wszyscy lubią zwycięstwa, a w przypadku porażek to oczywiste, że kibice są wściekli. Niektórzy będą nas wspierać. Wiem, że to najlepszy moment, by okazać nam wsparcie. To trudny moment, ponieważ zawsze chcieliśmy dawać wszystkim radość, a tym razem się nie udało. Przyjmiemy ze spokojem każdą reakcję. Ja wiem, co bym zrobił. Chciałbym, by wsparli wszystkich piłkarzy, wszystkich, których trener wystawi na boisku, ponieważ wszyscy noszą koszulki z herbem Barcelony.
Komentarze (55)