Kiedy Hector Bellerin trenował w Barcelonie, nigdy nie był piłkarzem wskazywanym jako jeden z tych, którzy mogą odnieść sukces w pierwszym zespole. W drużynie, w której występowali tacy zawodnicy jak Sergi Samper czy Jon Toral, prawy obrońca Arsenalu był co prawda doceniany przez trenerów, ale uznawano, że inni mają większy potencjał.
Zauważył to zresztą sam Bellerin, który udzielił wywiadu magazynowi Talent Aint Enough. - Kiedy byłem w Barcelonie, nie należałem do zawodników, na których każdy zwracał uwagę, o których każdy mówił. Myślę, że wielu piłkarzy było w podobnej sytuacji. Myśleli, że tylko najlepsi dostaną szansę gry w pierwszym zespole. Moja rada jest taka: jeśli zawodnik nie czuje się najlepszy w drużynie, wciąż musi ciężko pracować i cieszyć się grą, ponieważ nigdy nie wiadomo, kiedy nadejdzie szansa.
W tym samym wywiadzie prawy obrońca Arsenalu wyznał, kto był wówczas jego idolem. - Moim idolem był Ronaldinho. W La Masíi był dla nas wszystkich magikiem. Zawsze uśmiechnięty, był dla nas wielką inspiracją, kimś, kogo chciało się oglądać w grze.
Bellerin, który jest obecnie podstawowym piłkarzem w drużynie Kanonierów, wyznał, że musiał poczynić wielkie postępy pod względem siły fizycznej. - Dzisiaj technika nie wystarczy. W Premier League przygotowanie fizyczne ma bardzo duże znaczenie. W Barcelonie nie postawiłem nawet nogi na siłowni. Pamiętam, że gdy grałem pierwszy mecz, nie czułem się przygotowany fizycznie.
Komentarze (43)