Barça ucieka spod noża

Looky

19 lutego 2017, 19:40

1719 komentarzy

FC Barcelona

FCB

Herb FC Barcelona

2:1

Herb FC Barcelona

CD Leganés

LEG

  • Lionel Messi 4', 89' (k.)
  • 71' Unai Lopez 
  • Niedziela, 19 lutego 20:45
  • Camp Nou
  • Eleven Sports

Bramka Leo Messiego w 90. minucie zadecydowała o zwycięstwie Barcelony z Leganes 2:1. Był to drugi gol Argentyńczyka w tym meczu. Pierwsze trafienie Argentyńczyk zanotował tuż po rozpoczęciu gry. Bramkę dla gości w drugiej połowie strzelił Unai López. Gra drużyny Luisa Enrique po raz kolejny nie zachwyciła, jednak trzy punkty zostają w Katalonii.

Wszystko zaczęło się zgodnie z planem, bo już w 4. minucie Barça zdobyła gola. Neymar podał do Luisa Suáreza, ten wykorzystał nieumiejętnie zastawioną pułapkę ofsjadową gości, dograł w pole karne do Messiego, a Argentyńczyk nie miał problemów z umieszczeniem piłki w siatce. Wydawało się, że po takim początku kolejne bramki są kwestią czasu, zwłaszcza że defensywa Leganes, które w lidze nie wygrało od trzech miesięcy, grała bardzo chaotycznie. Gospodarze starali się atakować, ale ich akcje były schematyczne, a podania niedokładne, więc na boisku nie działo się nic ciekawego. Szanse na podwyższenie wyniku miał w zasadzie tylko Messi, który raz strzelał z rzutu wolnego (w mur), a raz jego uderzenie obronił Herrerín.

Ze strony gości największe zagrożenie stwarzał Nabil El Zhar. Najpierw w 18. minucie dwukrotnie sprawdził ter Stegena, który świetnie obronił jego uderzenia, a tuż przed przerwą huknął zza pola karnego, piłka odbiła się od Umtitiego i tylko dzięki refleksowi niemieckiego bramkarza nie wpadła do siatki. Do przerwy Barça skromnie prowadziła i wydawało się, że po zmianie stron może być już tylko lepiej.

Tymczasem drugą część spotkania lepiej rozpoczęli goście. Szansę miał Guerrero, jednak kolejną dobrą interwencją popisał się ter Stegen. W odpowiedzi strzelał Neymar, ale Herrerín był tam, gdzie być powinien. Próbował też Rafinha, lecz wszystkie akcje miejscowych były raczej indywidualnymi zrywami niż przemyślanymi atakami pozycyjnymi. Barcelona grała przewidywalnie, powoli, a druga linia nie potrafiła posłać żadnego otwierającego podania i ten brak kreatywości zemścił się w 71. minucie. W okolicy własnego pola karnego piłkę stracił Sergi Roberto, przejął ją Machís, odegrał do Unaia Lópeza, a ten mocnym uderzeniem posłał piłkę w środek bramki ter Stegena, który tym razem nie najlepiej się ustawił i został złapany na wykroku. Piłka wpadła do siatki, co oznaczało remis, i w drużynie gospodarzy zrobiło się naprawdę nerwowo.

Chcąc ratować sytuację, Luis Enrique wpuścił na boisko Iniestę, Denisa i Jordiego Albę. Nic się jednak nie kleiło, gra była szarpana, a piłkarze Leganes umiejętnie kradli czas, mając nadzieję na cenny punkt. W 90. minucie zwycięstwo uratowali Barcelonie napastnicy (który to już raz?), bowiem rzut karny wywalczył Neymar, a z jedenastu metrów pewnie trafił Messi. Strata do Realu znów wynosi jeden punkt, ale innych powodów do optymizmu brak. Tym razem Barcelona jeszcze uciekła spod noża, ale być może tylko na chwilę odroczyła wyrok.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (1719)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze