Po mocno średniej grze, ale wysokim poziomie skuteczności Barça pokonała na Camp Nou Athletic Club 3:0 po bramkach Paco Alcácera (debiutanckie trafienie w lidze), Leo Messiego oraz Aleixa Vidala.
Przed meczem Luis Enrique mocno zaskoczył zmianami w składzie. O ile kilka rotacji w linii pomocy było jak najbardziej do przewidzenia, o tyle nikt nie spodziewał się występu od pierwszych minut Paco Alcácera, zwłaszcza że ten jak dotąd zawodził w niemal każdym spotkaniu, w którym otrzymywał okazję do gry. Lucho dał jednak kolejną szansę wychowankowi Valencii, a ten jej nie zmarnował. Od samego początku Athletic wysoko atakował Barçę na jej połowie, nie pozwalając jej wyjść spod pressingu. Już w trzeciej minucie Raúl García trafił w słupek. Po dłuższej chwili Blaugrana otrząsnęła się jednak i w 18. minucie wyszła na prowadzenie właśnie za sprawą Paco, który z bliska dostawił nogę do dośrodkowania Neymara z lewego skrzydła. Po golu obraz gry wcale się jednak nie zmienił - wciąż dominował Athletic, co i rusz docierając w pole karne Barçy. Groźny strzał z bliska oddał Williams, a główkować próbował Raúl García, jednak nieskutecznie. Skuteczna była za to Barcelona, która w 40. minucie podwyższyła prowadzenie za sprawą niezawodnego Lionela Messiego. Argentyńczyk wykonywał rzut wolny z ostrego kąta z prawej strony boiska i zamiast dośrodkowywać zdecydował się na strzał, który zaskoczył wszystkich, a najbardziej chyba Gorkę Iraizoza. Piłka prześlizgnęła się baskijskiemu bramkarzowi po palcach i wpadła do siatki. Golkiper Athleticu z pewnością mógł być na siebie zły - znakomita gra jego zespołu spełzła bowiem na niczym w dużej mierze przez jego błąd. Do przerwy obie strony nie stworzyły już większego zagrożenia i na przerwę Blaugrana schodziła z dwubramkowym prowadzeniem.
Po przerwie obraz gry nie zmienił się zbytnio - Athletic wciąż ambitnie walczył o jak najkorzystniejszy rezultat, z kolei Barça zadowolona z prowadzenia nie zamierzała rozluźniać szyków obronnych. Z czasem jednak wysoki pressing Basków spowodował ich zmęczenie i chwilową utratę koncentracji. Bezlitośnie wykorzystała to Barcelona, która po indywidualnej akcji i strzale Aleixa Vidala ustaliła wynik spotkania na 3:0. Końcowy kwadrans to już nieco rozpaczliwe próby zachowania twarzy i zdobycia honorowej bramki przez Athletic oraz uważna gra w obronie i próby zabójczych kontr w celu dobicia rywala w wykonaniu Barçy. W samej końcówce znów bardzo dobrze znalazł się Aleix Vidal, jednak jego strzał obronił Gorka, a dobitka Rakiticia powędrowała wysoko w trybuny. Kilka chwil później sędzia González González odgwizdał koniec spotkania.
Trudno jednoznacznie podsumować ten mecz w wykonaniu Barçy. Z jednej strony fantastycznie zaprezentował się Neymar, wysoką formę potwierdził Aleix Vidal, nareszcie odblokował się Paco... Z drugiej jednak nie można zapominać, że przy odrobinie większym szczęściu to Athletic mógł jako pierwszy cieszyć się z prowadzenia. Przez całe 90 minut Baskowie nieustannie (choć nieskutecznie) nękali obronę Dumy Katalonii. Bólu głowy Lucho przysporzą również kontuzje - dziś z powodu delikatnego przeciążenia boisko opuścił Piqué, zaś w wyniku nieszczęśliwego zderzenia z ter Stegenem groźnie wyglądającego rozcięcia doznał Rafinha. Miejmy nadzieję, że obydwaj szybko wrócą do gry, gdyż w obliczu zbliżającego się rewanżu w Pucharze Króla z Atlético oraz napiętego terminarza w lidze każde zdrowe ogniwo zespołu będzie się liczyć.
Komentarze (740)