Po emocjonującym meczu Barcelona pokonała Atlético 2:1, dzięki czemu znajduje się w bardzo dobrej sytuacji przed rewanżowym meczem o finał Pucharu Króla.
Goście fantastycznie rozpoczęli spotkanie, a wszystko za sprawą Luisa Suáreza. Urugwajczyk dostał piłkę na własnej połowie, popędził z nią na bramkę Atléti, mijając przy okazji Godína i Savicia, i wygrał pojedynek "sam na sam" z Moyą. Genialne trafienie genialnego El Pistolero, o którym z pewnością będzie głośno w najbliższym czasie.
Trafienie Barcelony ostudziło nieco zapędy gospodarzy z pierwszych minut spotkania. Mimo ciekawych akcji z obu stron, zgromadzeni na Calderón fani nie oglądali dogodnych sytuacji bramkowych. Tak było aż do 30. minuty, gdy blisko bramki po dwójkowej akcji Suáreza z Neymarem był Brazylijczyk, ale kluczowe podanie zostało zablokowane przez obrońcę.
W 33. minucie Barça zdobyła drugą bramkę i tak naprawdę trudno powiedzieć, które z tych lutowych trafień było ładniejsze. Leo Messi otrzymał piłkę przed polem karnym i bez zastanowienia huknął jak z armaty, nie dając absolutnie żadnych szans bramkarzowi Atlético na skuteczną interwencję.
Diego Simeone musiał w szatni użyć wielu cierpkich słów, bo po zmianie stron Atlético rozpoczęło od bardzo mocnego uderzenia. W stuprocentowej sytuacji do zdobycia gola był wprowadzony w przerwie Torres, ale w ostatniej chwili został zablokowany przez Albę.
Niedługo później Barça nie miała już tyle szczęścia i gospodarze zdobyli kontaktowego gola: po dośrodkowaniu z rzutu wolnego piłkę zgrał Godín, a Griezmann z kilku metrów bez problemów trafił do siatki. Po pięciu minutach powinno być 2:2, ale po uderzeniu Francuza z najbliższej odległości instynktownie interweniował Cillessen.
Barcelona kompletnie nie potrafiła odnaleźć rytmu gry z pierwszej połowy. Brakowało pomysłu, tempa, intensywności, natomiast gospodarze nabrali ochoty do walki i często gościli pod bramką Barçy. W drugiej części meczu Barcelona miała tylko jedną klarowną szansę. Kwadrans przed końcem doskonałym uderzeniem z rzutu wolnego popisał się Messi, ale jeszcze lepszą interwencję zaliczył Moya, który sparował piłkę na poprzeczkę.
Huraganowe ataki Atlético mogły przynieść skutek w 85. minucie, gdy piłkę przed własnym polem karnym stracił Mascherano, lecz w dogodnej sytuacji Fernando Torres minimalnie chybił. Mimo naporu na bramkę Cillessena, piłkarzom Diego Simeone nie udało się zdobyć drugiego gola i po końcowym gwizdku schodzili z boiska pokonani.
To były dwie różne połowy w wykonaniu Barçy. Pierwsza bezbłędna, idealna, druga bardzo słaba. Najważniejszy jest jednak wynik, który sprawia, że gracze z Camp Nou są w uprzywilejowanej pozycji przed rewanżowym meczem o finał Pucharu Króla.
Atlético: Moyá; Vrsaljko, Godín, Savic, Filipe; Gabi, Koke, Juanfran, Saúl; Carrasco, Griezmann.
Rezerwowi:
Barcelona: Cillessen; Sergi Roberto, Piqué, Umtiti, Alba; Mascherano, Rakitić, André Gomes; Messi, Suárez, Neymar.
Rezerwowi:
Komentarze (1127)