Rzecznik zarządu FC Barcelony Josep Vives przedstawił dziś wyniki Observatorio Blaugrana, sondażu przeprowadzanego wśród socios, aby poznać ich zdanie na różne tematy związane z klubem. Przy okazji odpowiedział on na pytania dziennikarzy związane z ankietą i dyskusją o wprowadzeniu rozwiązań technologicznych do futbolu.
Przedłużenie umowy Messiego szóste na liście zmartwień socios
– W poprzedniej ankiecie ten problem nawet się nie pojawiał. Dla socios Barçy jest to bardzo ważne i dlatego pojawiło się w sondażu. Są większe problemy strukturalne niż przedłużenie umowy Messiego. To nie znaczy, że jedna rzecz jest ważniejsza od drugiej. Konkretnie, pięć największych zmartwień socios – większych niż nowa umowa Leo – to: przebudowa stadionu, trofea, planowanie kadry, kwestie prawne i przejrzystość finansowa.
Sędziowanie
– Rzecznicy sportowi i instytucyjni już mówili na ten temat. Nie pytamy o to w ankiecie. Między innymi dlatego, że sędziowanie nie jest częścią pracy klubu. My przedstawiliśmy swoje zdanie na temat wdrażania technologii w celu rozwiązania problemów z obiektywnymi aspektami gry, nie tymi, które zależą od interpretacji.
Czy klub nad tym pracuje?
– Klub rozmawia z instytucją odpowiedzialną, przedstawia problem i proponuje rozwiązanie. To propozycja, która podobna jest do rozwiązań stosowanych w innych ligach i przez FIFA. Prosimy, by wprowadzono to tak szybko, jak to tylko możliwe. To możemy zrobić, a reszta nie znajduje się w naszych rękach.
Klubowi brakuje gwałtowności w walce z sędziowaniem?
– Naszą drogą nie jest gwałtowność, ale prowadzenie dialogu w atmosferze spokoju i analizy. Nie ma tu pasji, ani emocji, musimy wnieść spokój i opanowanie. Trzeba pomagać zespołowi sędziowskiemu. To bardzo trudna praca. Z drugiej strony chcemy, aby robiono to jak najlepiej i by liczba błędów została zminimalizowana. Chcielibyśmy umieścić w ich zasięgu instrumenty, które ułatwią im pracę. Chcemy wdrożyć nowinki stosowane już w innych rozgrywkach, aby im pomóc. Co ciekawe, w Australian Open zwycięstwo rozstrzygało się dzięki Hawk-Eye, natomiast na Villamarín tego nie widzieliśmy. W tenisie stosuje się to w sposób naturalny. W futbolu również w niektórych miejscach.
Klub aspiruje, by wprowadzono challenge w krótkim okresie?
– Chcemy, aby to nastąpiło jak najszybciej. Jeśli da się w nadchodzącym sezonie, to świetnie, ale to nie jest w naszych rękach. Bardzo byśmy chcieli, aby zrobiono to natychmiastowo, lecz nie mamy na to wpływu.
Czy widać chęć wprowadzenia technologii?
– Mamy pewną propozycję do rozważenia. Zobaczymy, jaka będzie odpowiedź. Nie odważę się przewidzieć tego. W tej chwili trwają rozmowy. Inne kluby podzielają troskę Barcelony. To pomoże ulepszyć produkt, jakim jest futbol i sprawi, że sędziowie będą mogli lepiej pracować. Mają wystarczająco trudne zadanie. Musimy zobaczyć, czy będzie możliwe wdrożenie tego systemu i czy da się to zrobić w krótkim okresie.
Dlaczego w Hiszpanii jeszcze się tego nie stosuje?
– To pytanie do osób odpowiedzialnych za to. My tylko przedstawiamy propozycję. Nie z powodu tego, co stało się wczoraj. Wczorajsze wydarzenia tylko karmią temat, ale to mogło się wydarzyć w każdej bramce. Nie chcemy korzyści, tylko poprawy futbolu. Zapewne kiedy usiądziemy do rozmów, otrzymamy wyjaśnienia, dlaczego się tego nie wdraża, jakie są za, a jakie przeciw.
Co bardziej martwi klub – przedłużenie umowy Lucho czy Messiego?
– Nie mogę powiedzieć nic więcej oprócz tego, co mówiły osoby upoważnione. Jest duża wiara i spokój. Te dwa słowa opisują ten temat. A i jeszcze trzecie – dyskrecja. Rozumiemy, że to interesuje wielu ludzi, to normalne, ale musimy się temu przeciwstawić, aby móc wykonywać swoją pracę.
Komentarze (6)