Ter Stegen: Jestem w sytuacji, w której chciałem być

Julia Cicha

2 stycznia 2017, 16:00

Mundo Deportivo

13 komentarzy

2017 rok jest pełen wyzwań i radości dla Marca-André ter Stegena. Niemiec od 2,5 roku gra w Barcelonie i wywiadu dla Mundo Deportivo udzielił po hiszpańsku.

Jakie były twoje początki z językiem?
Na początku było mi trudno, zawsze tak jest, gdy przechodzi się do nowej drużyny i nie zna się języka. Jak najszybsze nauczenie się hiszpańskiego było dla mnie bardzo ważne, mogło ułatwić integrację z zespołem.

Zdarzyło się, że z powodu języka źle cię zrozumiano?
Tak. Daję z siebie wszystko, by mówić po hiszpańsku i byście mnie zrozumieli, ale musicie wiedzieć, że nie zawsze odnajduję właściwe słowa. Nie lubię, gdy zostaję źle zrozumiany lub gdy przeinacza się moje słowa.

Osobiście, jak oceniasz 2016 rok?
Było w nim wiele interesujących rzeczy. Jako zespół wciąż się rozwijaliśmy. W drugiej połowie roku, w tym sezonie, mecze były nieco inne, ponieważ zmienił się sposób bronienia rywali. Nauczyliśmy się temu przeciwstawiać, jesteśmy na drugim miejscu w lidze i chcemy wygrywać nasze mecze. 4:1 z Espanyolem to dobre zakończenie tego roku w lidze.

To twój trzeci sezon w Barcelonie. Pamiętasz, kiedy powiedziano ci, że klub się tobą zainteresował?
Na początku wyjaśniono mi, czego się ode mnie oczekiwało. Czułem się dobrze, bo właśnie tego od zawsze chciałem, osiągnąłem to, czego pragnąłem. Jestem w klubie, który ma wszystko, z dobrymi ludźmi, a to dla mnie ważne.

Co doradził ci Zubizarreta, gdy przeszedłeś do Barçy?
Wiele rzeczy, ale przede wszystkim chciał pokazać mi, jak może wyglądać życie bramkarza Barçy. Wyjaśnił, że to wyjątkowa pozycja, szczególnie w tym klubie. Spodobał mi się pomysł grania tutaj i dlatego się zgodziłem.

Zdawałeś sobie sprawę ze specjalnych wymagań, jakie wiążą się z byciem bramkarzem Barçy?
Poprzedni bramkarze, szczególnie Víctor Valdés, pokazali, jak powinien grać golkiper tej drużyny. W klubie chcieli pozyskać bramkarza, który dobrze gra nogami i który rozumie grę Barcelony, więc schlebia mi, że wybrali właśnie mnie.

Jak udaje ci się zachować spokój, gdy napastnicy rywali naciskają cię tak blisko?
Jestem wtedy skoncentrowany, bo staram się znaleźć najlepszy sposób na wyprowadzenie piłki. W tym roku nauczyłem się bardzo dużo. Gra w lidze sprawia, że uczę się nowych rzeczy, których nie ma w Lidze Mistrzów. Także ze względu na większą liczbę spotkań jestem w rytmie meczowym. Właśnie tego chciałem, od kiedy tu przeszedłem, mogę powiedzieć, że jest tak, jak chciałem. Kiedy trafia do mnie piłka, staram się znaleźć najlepsze rozwiązanie, a jeśli napastnik jest blisko, to jest i tyle.

W meczu z Celtą popełniłeś błąd, za który sam siebie skrytykowałeś. Jak radzisz sobie z takimi sytuacjami?
Po meczu zawsze analizujemy z De la Fuente wszystko, co się wydarzyło. Z trenerem również, to normalne. Po każdym meczu mogę nauczyć się czegoś nowego, analizujemy to, co może powtórzyć się w innych spotkaniach. Po popełnieniu błędu skupiam się już na kolejnym meczu.

Najwięcej pracujesz z De la Fuente. Jakie są wasze relacje?
Komentuje moje zagrania, ostrzega przed tym, co się wydarzyło, jego opinia jest dla mnie ważna. Dużo razem pracujemy, przedstawia swój punkt widzenia. Poza tym rozmawiam z wszystkimi kolegami, by dowiedzieć się, jak możemy się poprawić. W Barçy wszyscy zawsze chcą być coraz lepsi.

Jak się dogadujecie z Luisem Enrique?
Trener dużo rozmawia z piłkarzami, dzięki temu lepiej nam się wychodzi na boisko, jest łatwiej. Ma taką motywację jak nasza, a to zauważalne. Wszyscy dajemy z siebie to co najlepsze, by wygrać wszystkie trofea.

Dzielisz bramkę z Cillessenem i Masipem. Co o nich powiesz?
Dużo rozmawiamy i razem pracujemy. Dobrze się dogadujemy, a to dla mnie ważne. Znam ich sytuację i wyobrażam sobie, że nie jest im łatwo utrzymać intensywność, ale dobrze im idzie. Szanuję ich, bo dobrze sobie radzą.

Cillessen jest kontuzjowany. Myślisz, że zagrasz w Pucharze Króla?
Decyzja należy do trenera, zobaczymy.

Ostatecznie to Bravo odszedł, dużo mówiło się o waszych relacjach. Jak go wspominasz?
Konkurowanie z nim było trudne, bo obaj chcieliśmy grać we wszystkich meczach. W końcu wyszło tak, że obaj jesteśmy zadowoleni. On gra w Manchesterze, a ja w Barçy. Musiało dojść do zmiany, bo utrzymanie tamtej sytuacji nie było łatwe.

Guardiola przyznał, że zadzwonił do ciebie z propozycją transferu. To prawda?
Wydaje mi się, że chciał bramkarza, który gra nogami, wszyscy wiedzą, jaki jest Guardiola i jaka jest jego wizja gry. Jeśli sytuacja nie uległaby zmianie, musiałbym poszukać innego rozwiązania. Klub jednak powiedział mi, że nadszedł mój moment, wszyscy mnie wspierali i dlatego nie miałem wątpliwości i zostałem.

Mówi się, że możesz być bramkarzem na kolejne dziesięć lat. Widzisz się przez dekadę w tej drużynie?
Tak, dlaczego nie?

Rozpoczęliście już rozmowy o przedłużeniu twojego kontraktu?
Jesteśmy w kontakcie, ale jeszcze o tym nie rozmawialiśmy. Zostało 2,5 roku, nie ma pośpiechu.

Masz wzór do naśladowania?
Kiedy grałem w szkółce w Mönchengladbach, miałem jasny obraz bramkarza i był nim Oliver Kahn. On był najlepszy na świecie. Potem miałem też innych, Buffona, Casillasa.

Czego życzysz sobie w 2017 roku?
Przede wszystkim zdrowia, bo od tego wszystko zależy. Ma nadzieję, że wszyscy będziemy zdrowi, także moja rodzina i przyjaciele.

A w kwestiach sportowych?
Wygrania jak największej liczby spotkań i odrobienia strat do Realu.

Ostatnia ciekawostka, na początku grałeś na zielono, a teraz na czarno i fioletowo. Istnieje jakiś powód? Jesteś przesądny?
Nie, to zależy od meczu. Nie jestem przesądny.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (13)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze