FC Barcelona rozbiła Borussię Mönchengladbach 4:0 w meczu kończącym fazę grupową Ligi Mistrzów. Wynik spotkania otworzył Messi w 16. minucie, wykorzystując podanie Ardy. W drugiej połowie sam Turek zdobył klasycznego hat-tricka, notując tym samym najlepszy występ w barwach Barçy.
Barça rozpoczęła z dużym animuszem i od pierwszych minut dominowała na placu gry. Goście ustawili podwójne zasieki przed swoją bramką, licząc na to, że utytułowany rywal będzie bił głową w mur. Katalończycy wymieniali mnóstwo podań (pod koniec połowy mieli ich na koncie prawie 500) i tworzyli coraz groźniejsze akcje. W 13. minucie Borussii dopisało jeszcze szczęście, bo nikt nie sięgnął piłki po podaniu Ardy w polu bramkowym, ale 180 sekund później Messi otworzył wynik meczu. Argentyńczyk pociągnął z piłką, oddał ją do Ardy, ten wyłożył mu futbolówkę w polu karnym i za chwilę na tablicy wyników mieliśmy 1:0 dla Barcelony.
Po zdobyciu gola Barça napierała, ale od 30. minuty praktycznie nie stwarzała zagrożenia pod bramką Sommera. Próbował Messi, ale najczęściej brakowało ostatniego, dobrego podania, a kiedy już tuż przed przerwą takowe otrzymał Messi (od Vidala), to uderzył obok słupka. Dominacja Barçy nie podlegała żadnej dyskusji, w pierwszej połowie goście nie stworzyli żadnej dogodnej sytuacji, nie oddali ani jednego strzału. Kolejne gole wydawały się kwestią czasu i faktycznie druga połowa rozwiązała worek z bramkami.
A właściwie rozwiązał go Arda Turan, który w niespełna 20 minut skompletował klasycznego hat-tricka. Turek strzelanie rozpoczął w 51 .minucie, gdy po dośrodkowaniu Denisa Suáreza, strzałem głową nie dał szans Sommerowi. Trzy minuty później wykończył dwójkową akcję Messiego, który podał w tempo do Vidala, ten znakomicie wyłożył piłkę Turanowi, a ten płaskim strzałem nie dał szans bramkarzowi Borussii. W 67. minucie Arda dokończył dzieła zniszczenia niemieckiej drużyny, wykorzystując dobre dogranie Paco Alcácera i z najbliższej odległości kierując piłkę do siatki.
Barça miała kolejne sytuacje, by podwyższyć wynik, ale Paco trafił w bramkarza, a uderzenie Messiego głową fantastycznie obronił Sommer. Borussia odpowiedziała w zasadzie jedynie groźną kontrą po stracie wprowadzonego w drugiej połowie Rafinhi. Niemcy domagali się w tej sytuacji rzutu karnego, gdyż Mascherano zahaczył szarżującego napastnika, ale sędzia nie użył gwizdka
Trudno oceniać zespół po spotkaniu, które nie decydowało o niczym. Nie dało się nie zauważyć, że gra wyglądała dużo lepiej niż w poprzednich meczach, ale rywal był dziś tak słaby, że ciężko wyciągać jakiekolwiek wnioski. Borussia oddała tylko jeden, w dodatku niecelny, strzał na bramkę Cillessena. Posiadanie piłki wyniosło prawie 70 procent na korzyść gospodarzy, którzy wymienili aż 1031 podań, z czego 930 celnych. Taka dominacja musiała skończyć się srogim laniem przeciwnika, który przegrał ten pojedynek jeszcze przed wyjściem z sztani. A Barça? Barça w końcu zagrała swoje. Oby to zwycięstwo było dobrym prognostykiem na kolejne tygodnie.
Komentarze (743)