Jak donosi kataloński Sport, Marlon Santos nie znalazł się na liście powołanych na mecz z Herculésem z powodu problemów biurokratycznych, które zostały wykryte w ostatniej chwili. Federacja zwróciła klubowi uwagę na niespełnienie pewnych wymogów i ewentualny występ zawodnika w tym spotkaniu mógłby nieść za sobą poważne konsekwencje.
Problemy Marona wynikają z punktu 2 artykułu 228 w regulaminie RFEF: „zawodnik zarejestrowany w rezerwach lub drużynie zależnej może występować w innych zespołach, jedynie jeśli jego rejestracja w rezerwach lub drużynie zależnej została dokonana w okresie rejestracji piłkarzy zespołu, w którym miałby wystąpić”.
Przypadek Brazylijczyka jest dość nietypowy. Barcelona, owszem, zarejestrowała gracza przed 31 sierpnia, lecz wszystko opóźniło się z powodu oczekiwania na pewne dokumenty. Jako że chodzi o obcokrajowca, federacja poprosiła o dostarczenie pozwolenia na pracę i pobyt w Hiszpanii. Ostatecznie formalności zostały dopięte po ustalonym terminie.
Według interpretacji klubu nic nie stoi na przeszkodzie, aby Marlon mógł występować w pierwszym zespole. Z obawy przed możliwymi konsekwencjami Barcelona wolała jednak wysłać oficjalne zapytanie do federacji i póki co na wszelki wypadek nie wystawiać Brazylijczyka w krajowych rozgrywkach.
Co ciekawe przypadek Marlona nie narusza zasad UEFA. Gdyby jednak Brazylijczyk zmienił Gerarda Piqué w ostatnim meczu na Anoeta, cała sprawa mogłaby się zakończyć nawet przyznaniem Realowi Sociedad walkowera.
Kataloński Sport informuje też, że otoczenie zawodnika nie zostało poinformowane przez nikogo z klubu o możliwych problemach biurokratycznych.
Komentarze (8)