Mecz na Anoeta był najgorszym spotkaniem w erze Barcelony, która rozpoczęła się w sezonie 2008/09. Nie był to pechowy dzień z Alavés, nieukładające się starcie z Málagą ani zbyt otwarty pojedynek z Celtą. Po raz pierwszy zespół Barçy był nie do poznania, bez piłki i pressingu, a remis okazał się nagrodą, na którą nie zasłużył.
W Klasyku trzeba naprawić wszystkie popełnione błędy oraz przeanalizować wcześniejszą grę. Jeśli istnieje zespół zdolny do odwrócenia tej sytuacji i pokazania się z jak najlepszej strony, to jest nim Barcelona. Poniżej omówiono kilka błędów, które nie mogą się powtórzyć.
Zbyt wiele strat
151 strat, wiele z nich było prezentem dla graczy Realu Sociedad, którzy nie musieli walczyć o odzyskanie piłki, a otrzymywali ją dzięki dobremu ustawieniu. Najwięcej strat notowali Neymar (28) i Messi (19). Nie był to ich najlepszy dzień, ale tego typu pomyłki mszczą się na zespołach, które często ryzykują. Wiele mówi także 18 strat ter Stegena. Niemiecki bramkarz mylił się przy długich podaniach, do których był zmuszony z obawy przed pressingiem rywali. Z kolei Suárez stracił piłkę sześć razy, ale był zupełnie niewidoczny na boisku. Tak nie da się wygrać meczu.
Brak intensywności i pressingu
Wszystkie piłki "na granicy" padały łupem Realu Sociedad, który był bardziej zdecydowany i grał z większą wiarą na wszystkich pozycjach na boisku. Przechwyty w obronie, pojedynki jeden na jednego w ataku… Rywale byli szybsi, mieli ikrę. Może się zdarzyć, że któraś z drużyn jest w danym momencie sezonu w lepszej formie fizycznej, ale różnice nie mogą być aż tak widoczne już od pierwszej minuty. Pressing podopiecznych Eusebio to coś, co powinna odzyskać Barcelona, jeśli chce jeszcze marzyć o zwycięstwie w lidze.
Słabość w linii pomocy
Zrzucenie całej winy na brak intensywności przysłoniłoby braki techniczne Barçy na Anoeta. Odważne ustawienie Realu sprawiło, że Sergi Roberto i Jordi Alba musieli bardziej uważać na Oyarzabala i Velę, przez co nie mieli czasu na udzielanie się w ataku. Bez tych zawodników drużyna miała problem z osiągnięciem przewagi w środku boiska. Prawy obrońca stracił ponadto 14 piłek, a lewy - 13, co pokazuje, że obaj nie byli w stanie rozwijać akcji w kierunku Busquetsa, Rakiticia i Andre Gomesa. Efektem było większe posiadanie piłki (52,2%) i większa liczba podań (457 do 426) gospodarzy. Barça wykonała najwięcej długich podań (16,9%), jednak były one nieskuteczne, ponieważ jej gra opiera się na kontakcie z piłką. Zazwyczaj gdy pomoc nie funkcjonuje, Messi cofa się, by pomóc kolegom. Tym razem jednak tak nie było.
Brak porozumienia tridente
Z wyżej wymienionych powodów tridente otrzymywało niewiele piłek i nie umiało wykorzystać indywidualnych akcji. Brakowało porozumienia. Messi jedynie raz podał do Suáreza i trzy razy do Neymara. Z kolei Urugwajczyk czterokrotnie podawał do kolegów. Najlepszy pod tym względem był Brazylijczyk, który po sześć razy podawał do każdego z napastników. Bez MSN brakowało strzałów na bramkę (17-10 dla Realu, 6-2 w celnych). Poza tym goście słabo wypadli w statystyce rzutów rożnych.
Komentarze (13)