Barcelona bezbramkowo zremisowała z Málagą w meczu 12. kolejki Primera División. Spotkanie, zwłaszcza po przerwie, obfitowało w emocje, Barça grała chaotycznie, ale z poświęceniem, jednak kolejny raz swój dzień miał Kameni, który fantastycznie bronił strzały w drugiej połowie. Swoje trzy grosze dołożył także sędzia, który pokazał dwie czerwone kartki i nie uznał prawidłowo zdobytej bramki Piqué.
Pierwsza część spotkania upłynęła pod dyktando Barçy, która od początku musiała radzić sobie bez Messiego, Suáreza i Rakiticia (był na ławce). Pod nieobecność kilku kluczowych zawodników widać było brak płynności w grze, ale gospodarze mieli kilka dobrych szans, by objąć prowadzenie. Aktywny był Sergi Roberto, który kilkukrotnie przedarł się prawą stroną, jednak jego dośrodkowania wybijali obrońcy Málagi, a niekiedy partnerzy z zespołu nie potrafili wykorzystać dogodnych pozycji. Z dystansu próbowali Busquets i Rafinha, Piqué uderzył z pola karnego, ale najlepszą szansę Barça miała w 30. minucie. Neymar po ziemi zagrał do Rafinhi, a ten strzelił płasko, ale świetną interwencją popisał się Kameni. W samej końcówce pierwszej połowy niepilnowany Busquets uderzył nad bramką, a w ostatniej minucie Arda nie doszedł do dośrodkowania z lewej strony.
Málaga postawiła przed swoją bramką podwójne zasieki i rzadko zapuszczała się pod pole karne Barcelony. Najlepszą okazję dla gości miał Sandro, ale osamotniony strzelił z dystansu i piłkę odbił, a następnie złapał ter Stegen. Do przerwy bramek nie zobaczyliśmy.
Druga połowa to więcej emocji, ale obraz gry nie uległ zmianie. Od 60. minuty dominacja gospodarzy była wręcz przytłaczająca, co nie znaczy, że Neymar i spółka łatwo przedostawali się w pole karne Málagi. Wcześniej najlepszą okazję dla gości miał Juancar, ale po minięciu ter Stegena trafił w boczną siatkę. Z biegem minut najlepszy w tym spotkaniu Piqué grał coraz wyżej, raz po raz walcząc w polu karnym Málagi o górne piłki. Luis Enrique wpuścił na boisko Jordiego Albę, Rakiticia i Andre Gomesa, ale to nie sprawiło, że akcje Barcelony zyskały na płynności.
W 69. minucie czerwoną kartkę za bezpardonowe wejście w Neymara zobaczył Llorente. Zagranie było bardzo agresywne i sędzia ocenił, że kwalifikuje się na wykluczenie z gry. Od tego momentu Barça coraz częściej dochodziła do pozycji strzeleckich. Bliski szczęścia po uderzeniu głową był Rakitić, a w 84. minucie prawidłowego gola zdobył Piqué, ale sędzia liniowy zasygnalizował pozycję spaloną Andre Gomesa, który wcześniej, w tej samej akcji, trafił w poprzeczkę. Powtórki pokazały, że spalonego nie było.
W samej końcówce piłkarze Málagi coraz częściej kradli czas, a Barça nieustannie dośrodkowywała w pole karne. W 95. minucie zamykający akcję z lewej strony Neymar miał piłkę meczową na głowie, lecz Kameni jakimś cudem "wyjął" jego strzał. Chwilę później za obrazę arbiter pokazał czerwoną kartkę Juanpiemu, ale mimo przedłużenia spotkania aż o siedem minut Barcelonie nie udało się sforsować muru Málagi.
Miał być lider i spokojne oczekiwanie na derby Madrytu, a są dwa stracone punkty i w perspektywie wyjazd na Anoeta oraz za dwa tygodnie Klasyk. W sześciu meczach ligowych rozegranych w tym sezonie na Camp Nou Barça straciła już osiem punktów i w tabeli domowych spotkań Primera División w kampanii 2016/17 zajmuje dopiero 10. miejsce.
Komentarze (1280)