Barcelona rozgromiła Celtic 7:0 w pierwszym meczu fazy grupowej Ligi Mistrzów. Leo Messi otworzył wynik spotkania niedługo po pierwszym gwizdku, a kolejnego gola dołożył w 27. minucie. Chwilę wcześniej Marc-André ter Stegen obronił rzut karny. Po przerwie dominacja gospodarzy nie ustawała, a swoje bramki dołożyli Neymar, Iniesta, Messi i Suárez (dwie).
Po wpadce z Alavés dzisiaj kibice Barçy nie brali pod uwagę innego rozwiązania niż zwycięstwo gospodarzy. Luis Enrique tym razem wystawił niemal najmocniejszy skład, a podrażnieni ostatnią porażką piłkarze porządnie stłukli mistrzów Szkocji i tym samym udanie rozpoczęli rywalizację w Lidze Mistrzów 2016/17.
Wynik spotkania już w 3. minucie otworzył Messi, wykorzystując prostopadłe podanie Neymara. Kolejne minuty stały pod znakiem licznych akcji Barçy, ale w 23. minucie Celtic stanął przed znakomitą szansą na wyrównanie. W polu karnym ter Stegen sfaulował wychodzącego na pozycję Dembélé i sędzia podyktował rzut karny. Niemiecki bramkarz szybko się jednak zrehabilitował, broniąc uderzenie samego poszkodowanego. Ta niewykorzystana sytuacja zemściła się na gościach, bowiem kilka minut później Messi strzelił drugiego gola. Neymar z Argentyńczykiem rozegrali akcję jak z Playstation, kompletnie rozklepując obronę rywala i umieszczając piłkę w siatce po raz drugi.
Do przerwy wynik nie uległ zmianie, a w drugiej połowie Barça zniszczyła Celtic. Ostre strzelanie rozpoczął Neymar, który ładnie przymierzył z rzutu wolnego. Przy golu na 4:0 również Brazylijczyk wystąpił w roli głównej - dośrodkował wprost na nogę wbiegającego Iniesty, a ten strzałem bez przyjęcia pokonał bezradnego De Vriesa. W 60. minucie było już 5:0, tym razem bramkę po kontrataku zdobył Messi, a asystował Luis Suárez. Sam Urugwajczyk też trafił do siatki, zdobywając dwa ostatnie gole - najpierw po asyście Neymara, a później po podaniu Messiego.
Celtic był dzisiaj tylko tłem dla świetnie dysponowanych piłkarzy Barcelony i z taką grą nie ma szans na ugranie czegokolwiek w tej edycji Ligi Mistrzów. Jakość Katalończyków we wszystkich elementach gry była kilkukrotnie większa niż u Szkotów, którzy po raz drugi z rzędu doznali sromotnej klęski na Camp Nou (niespełna trzy lata temu przegrali tam 1:6). Drugie spotkanie "naszej grupy" pomiędzy Manchesterem City i Borussią Mönchengladbach nie obyło się z powodu ogromnej ulewy, jaka przeszła wieczorem nad Etihad Stadium.
Komentarze (948)