FC Barcelona wygrała na San Mamés z Athletikiem 1:0. Gola na wagę trzech punktów w 21. minucie zdobył Ivan Rakitić, wykorzystując dośrodkowanie Ardy Turana. Szans na podwyższenie wyniku nie brakowało, ale trzeba też zaznaczyć, że gospodarze postawili Barcelonie trudne warunki, stosując wysoki pressing i walcząc o każdą piłkę.
Pierwsza zaatakowała Barcelona. W 4. minucie Messi zainicjował szybki atak. Argentyńczyk podał do Luisa Suáreza, a ten nie przejął piłki, która jednak ponownie trafiła do Messiego. Leo zagrał do Denisa, ale ten z szesnastego metra strzelił wysoko nad bramką. Później do głosu doszli gospodarze. W 11. minucie fatalny błąd popełnił ter Stegen, za krótko wybijając piłkę, lecz Beñat nie wykorzystał świetnej sytuacji i strzelił wprost w niemieckiego bramkarza. W tym fragmencie meczu Athletic grał lepiej i kilka razy groźnie wchodził w pole karne Barçy, ale w 21. minucie to goście wyszli na prowadzenie. Piłka trafiła na lewe skrzydło do Ardy, ten przebiegł kilkanaście metrów, dośrodkował prawą nogą, a wchodzący w pole karne Rakitić pewnym strzałem głową pokonał Iraizoza.
Od momentu zdobycia gola przez Barcelonę w Bilbao zaczął padać rzęsisty deszcz i byliśmy świadkami niezbyt ciekawego fragmentu spotkania. W 32. minucie Mateu Lahoz nie odgwizdał rzutu karnego po faulu(?) na Denisie Suárezie. Trzy minuty później z pierwszej piłki uderzał Umtiti, a w odpowiedzi dwa groźne strzały z dystansu oddali gracze Athleticu. Tuż przed przerwą znakomitą kontrę wyprowadziła Barcelona. Messi świetnie podał na lewą stronę do Ardy, a ten uderzył po krótkim rogu, jednak minimalnie niecelnie. Warto też wspomnieć o sytuacji z 39. minuty, gdy Beñat ewidentnie symulował faul przy wyprowadzaniu piłki, a sędzia zamiast puścić grę, odgwizdał przewinienie i za protesty pokazał żółte kartki Busquetsowi i Luisowi Suárezowi.
Drugą połowę Barcelona rozpoczęła z nastawieniem na utrzymywanie się przy piłce i w miarę możliwości wyprowadzanie szybkich ataków. Piłkarze Athleticu nadal grali wysokim pressingiem, dlatego gościom udawało się kontratakować. W 54. minucie minimalnie niecelnie uderzał Messi, trzy minuty później po dośrodkowaniu Rakiticia spudłował Luis Suárez. W odpowiedzi, w 65. minucie, groźną kontrę przeprowadzili gospodarze. Strzelał Raúl García, ter Stegen tylko odprowadził piłkę wzrokiem, a ta minimalnie minęła słupek jego bramki. Pięć minut później Messi miał kolejną szansę, kolejną po kontrataku, uderzał jednak prawą nogą i zabrakło mu precyzji.
Athletic ciągle starał się naciskać i stosować wysoki pressing, dlatego uczestniczący w grze ter Stegen był częstym widokiem. Niemiec grał jak ostatni obrońca, wymieniał dużo podań ze swoimi partnerami z obrony. Przez dłuższy fragment na boisku nie działo się nic ciekawego, dopiero w 80. minucie bardzo blisko zdobycia gola był Luis Suárez. Urugwajczyk wyszedł do kontry, ograł dwóch obrońców, ale jego strzał z lewej nogi ponownie okazał się niecelny. W samej końcówce przycisnęli gospodarze. Najpierw Beñat był bardzo bliski zdobycia bramki po strzale z rzutu wolnego, potem kolejny błąd przy wybiciu piłki popełnił ter Stegen, a chwilę później Muniain domagał się rzutu karnego po rzekomym faulu Rakiticia. Na sam koniec Barça wyprowadziła kontrę, po której Luis Suárez po prostu musiał zdobyć gola na 0:2, ale jakimś cudem piłkę z linii bramkowej wybił Balenziaga.
Barça wygrała na trudnym terenie i po dwóch meczach ma na swoim koncie sześć punktów. Po przerwie goście powinni byli "zabić" pojedynek, strzelając drugiego gola, ale w kluczowych momentach brakowało im precyzji. Trzy punkty jadą jednak do stolicy Katalonii i przed przerwą reprezentacyjną mistrzowie Hiszpanii pozostają liderem Primera División.
Komentarze (1196)