Fanfiction: Stary Bravo, a może

Sylwia Ruła

24 sierpnia 2016, 21:09

80 komentarzy

Witam na waszej pierwszej w życiu lekcji historii. Zapiszcie proszę w zeszytach temat dzisiejszego spotkania: „po co uczymy się historii”. Otóż historii uczymy się, aby wyciągnąć wnioski z przeszłości i nie popełniać tych samych błędów w przyszłości. Przepiszcie to zdanie dziesięciokrotnie, by dobrze utkwiło wam w pamięci: „historii uczymy się, aby wyciągnąć wnioski z przeszłości i nie popełniać tych samych błędów w przyszłości”.

Być może nigdy nie byłam orłem z tego przedmiotu, jednak jeśli nauczył mnie on czegokolwiek, to tego, że wszystko, co zawiera w swojej definicji „ostateczne rozwiązanie”, niesie za sobą niesprawiedliwość wobec Bogu ducha winnych ludzi. Nie inaczej ma się to również w przypadku, słynnego już, ostatecznego rozwiązania kwestii bramkarskiej w Barcelonie. Przez ostatnie dwa sezony byliśmy świadkami niespotykanego i wręcz nienaturalnego kompromisu, będącego udziałem Claudio Bravo i Marca-André ter Stegena. Dwaj rywale grający równolegle w rozgrywkach ligowych i pucharowych. Koncepcja dosyć dziwna, tym bardziej, że zaczerpnięta od odwiecznego rywala Realu Madryt, który to w sezonie 2013/14 posłużył się tym oto rozwiązaniem, by pogodzić ambicje klubowej legendy Ikera Casillasa i będącego w życiowej formie Diego Lópeza. Wymysł Carlo Ancelottiego, na pozór bezsensowny czy wręcz szkodliwy dla klubu, przyniósł Królewskim wymarzone zwycięstwo w Lidze Mistrzów, La Decimę, obsesję madridismo od czasów ostatniego sukcesu w tych rozgrywkach dwanaście lat wcześniej. W końcu jak ściągać, to od najlepszych. Jednak schemat, który doprowadził Barçę do tryumfu w ośmiu z dziesięciu rozgrywek, w których brała udział, osiągnął swój zmierzch. Rwanda ma powierzchnię 26 338 km2, Jerozolima 123 km2, a pole karne niewiele ponad 673m2. Na pierwszy rzut oka dzieli je niemal wszystko, łączy zaś jedna, jedyna cecha: są zbyt małe, by pomieścić w sobie dwie sprzeczne, wręcz wykluczające się ambicje.

Status quo stworzony w ostatnich latach na Camp Nou od początku miał w sobie stabilność granatu z wyjętą zawleczką. To, co dla kibiców wydawało się świetnym, przynoszącym sukcesy rozwiązaniem, w samej swojej istocie miało zapisane tymczasowość  i nietrwałość. Piłka nożna jest grą zespołową, jednak przestaje nią być od wysokości szesnastego metra. Bramkarz służy do bronienia, a nie do lubienia. Bramkarz ma być indywidualistycznym popaprańcem. Bramkarz ma być jeden, musi mieć spokój i być obdarzony bezgranicznym zaufaniem, banał równie prozaiczny co „piłka jest jedna, a bramki są dwie”. Z perspektywy czasu można uznać, że niebywałym sukcesem Luisa Enrique było utrzymanie tego stanu rzeczy przez aż dwa sezony.

Chociaż, zacznijmy od początku, od momentu, w którym Claudio Bravo przyszedł do Barcelony, by być drugim bramkarzem. Zapamiętajcie ten szczegół, jest to bowiem klucz do zrozumienia całej sytuacji. Przychodząc do Barcelony, Chilijczyk miał jasno określoną sytuację, stanowić zabezpieczenie dla klubu i dać czas na rozwój młodszemu koledze po fachu. Dziwnym zbiegiem okoliczności kibice, którzy obecnie najbardziej przeżywają jego transfer, są tymi samymi, którzy nazywali go „workiem ziemniaków” w chwili przyjścia do klubu. W wyniku kontuzji młodego Niemca Bravo zajął jego miejsce w ligowym zestawieniu i już go nie oddał. Tę historię znają wszyscy, jej nietypowe rozstrzygnięcie zapewne też. Zapytacie mnie teraz, kto w minionych rozgrywkach prezentował lepszy poziom, stabilniejszą formę, kto swoimi występami zasłużył na koszulkę z numerem 1? Bravo! Nie boję się tego przyznać. W tym stwierdzeniu nie ma żadnej kontrowersji, wymuszonej kurtuazji wobec odchodzącego zawodnika, sympatii czy antypatii. Nawet spozierający z tapety telefonu ter Stegen nie wstrzyma mnie od stwierdzenia oczywistej oczywistości: to Bravo prezentował się lepiej, pewniej, nie popełniał większych pomyłek. Jego jedyną wadą jest jego wiek: 33 lata. Niby wcale nie tak wiele jak na bramkarza, a jednak. Nie każdy jest Buffonem, starzejącym się jak dobre wino, większość bramkarzy po przekroczeniu tej bariery starzeje się jak mleko. Dokonując wyboru, klub kierował się kryterium logiki, za co trudno go winić. Cóż z tym, że Chilijczyk spędził tak wiele czasu na morzu, udowadniając innym, a przede wszystkim samemu sobie, że jest jeszcze w stanie łowić ryby najpotężniejsze z potężnych, ludziom przyjdzie zobaczyć tylko ogryziony przez rekiny szkielet. Wygrałeś bitwę, brawo Bravo, jednak przegrałeś wojnę. Pomimo całego szacunku, jaki zyskałeś, nie jesteś w stanie cofnąć czasu. Starzejesz się, słabniesz. Pokazałeś, że nadal jesteś wielki, ale to nie potrwa wiecznie. Sorry, tam są drzwi.

Jeśli oglądając zdjęcia nowego nabytku City na lotnisku w Manchesterze, ogarnia was poczucie niesprawiedliwości, to dobrze. To znaczy, że macie sprawny wzrok, a wszechobecny hype na ter Stegena nie przesłonił wam rzeczywistości. Obydwaj nasi bramkarze są świetnymi fachowcami, co do tego nie należy mieć wątpliwości, jednak to na korzyść Chilijczyka nieznacznie przechyla się szala w bezpośredniej rywalizacji. Przechyla się za sprawą drobnego czynnika: doświadczenia. Tylko i aż tyle. Jeśli zastanawiacie się, czy w nadchodzących sezonach Marc-André będzie popełniał błędy, odpowiem za was: oczywiście. Niewielu rzeczy w życiu jestem tak pewna jak tego, że Niemiec niejednokrotnie przyprawi nas o zawał serca. Taki już urok golkiperów, a zwłaszcza tych młodych. Jednak jeszcze pewniejsze jest dla mnie, że ma on papiery na bycie najlepszym. Nie „jednym z najlepszych”, nie „solidnym”, ale najlepszym. Już wcześniej widziałam jak dokonywał interwencji, o których się waszym filozofom nie śniło, a to, co pokazywał w koszulce Barçy, jest zaledwie trailerem. Ubolewam nad tym niezmiernie, jednak będę bronić jego talentu jak niepodległości. Nieco więcej zastrzeżeń mam za to do jego postawy.

Spora rzesza kibiców twierdzi, być może nawet słusznie, że swoją pozycję zdobył on płaczem w prasie i pokazywaniem fochów w klubowych biurach. Nikt z nas nie zna prawdy, ja również nie mam na nią monopolu, nie znam się na wiarygodności prasy, ale chcę wierzyć, że choć trochę znam się na ludziach. Nasz obecny mister nie jest typem człowieka, który uchyla się pod wpływem fanaberii zawodników, i mam szczerą nadzieję, że obecny stan rzeczy jest w głównej mierze odzwierciedleniem jego własnych preferencji. Niejednokrotnie powtarzał, że z chęcią zatrzymałby obydwu bramkarzy w klubie, skoro jednak do tego nie doszło, oznacza to, że obie strony konfliktu oczekiwały rozstrzygnięcia zerojedynkowego. Ja albo on. To trwa zbyt długo. Wybrano ter Stegena i tu zakończmy całą dyskusję. Kolejne dyskursy doprowadzą nas jedynie do bezsensownych rozważań pokroju kłótni o wyższości pizzy nad burgerami. To nie ma sensu. Bravo wykonał swoją pracę o wiele lepiej niż można by było się spodziewać i chwała mu za to. Miał dać Niemcowi czas na rozwój i wywiązał się z tego perfekcyjnie. Biorąc pod uwagę wyłącznie czynnik sportowy, zasłużył, by pozostać, lecz na zakola Iniesty, nie róbmy z niego męczennika. Nie doszukujmy się w jego wieku mesjańskich analogii. Jeśli transfer pod skrzydła Guardioli i podwojenie pensji chcemy nazywać banicją, to ja też się chętnie na taką „zsyłkę” zapiszę. Jeśli szukać tu poszkodowanego całej sytuacji, to będzie nim raczej Joe Hart, któremu zapewne przyjdzie pożegnać się z klubem z powodu kaprysu nowego szkoleniowca.

Co zaś tyczy się Claudio, po latach bycia niemal anonimowym graczem, dla ludzi niezwiązanych z ligą hiszpańską, stał się gwiazdą światowego formatu, zebrał owoce umiejętności, na które pracował całą karierę, i przy okazji przyniósł same korzyści klubowi, zarówno pod względem sportowym, jak i finansowym. Jako kibice nie jesteśmy przyzwyczajeni do żegnania się zawodnikiem u szczytu możliwości, jednak zapewniam, że jest to normalna kolej rzeczy. Czasem nawet najlepszy piłkarz musi ustąpić miejsca młodszemu koledze, jak miało to miejsce w przypadku chociażby Yayi Touré, który (o ironio) obrał dokładnie ten sam kierunek, dając nam niejako Busquetsa. Pozostaje nam uścisnąć sobie dłonie na pożegnanie i mieć nadzieję, że los nie postawi nas naprzeciwko siebie. Dzięki za wszystko Claudio!

Powiązane artykuły

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Skończcie durnie już pisać , że Ter Stegen jest młodym bramkarzem. To 25 letni facet, w pełni ukształtowany. Za młodego można uważać bramkarza 21-23 letniego. Nie bez kozery mamy reprezentację seniorów i reprezentację U-23.
Ter Stegen na boisku nie umiał pokazać, że jest lepszy od Bravo, na co wskazuje chociażby autor artykułu. Nie umiał tego pomimo podobno większej siły, sprawności, refleksu i bojek o lepszej grze nogami. Barca nie potrzebuje tak naprawdę supergwiazdy na pozycji bramkarza (chociaż jak miałaby taką to też dobrze). Barca potrzebuje bramkarza pewnego, który nie zawiedzie w momentach których jest potrzebna jego dobra gra. Wynika to z tego, że to zazwyczaj Barca ma więcej z gry. Bravo tę pewność , a zarazem i spokój zapewniał. Czy Ter Stegen to nam zapewni. Jestem pełen obaw. Boję się i jak sądzę boi się tego autor powyższego artykułu, że Ter Stegen swoją nieodpowiedzialnością, zbytnią pewnością w swoje umiejętności gry nogami przyprawi nas kibiców Barcy o palpitacje serca. Obym się jednak mylił. Pozdrawiam wszystkich kibiców Barcy

Jak na razie ten Ter stegen odpieprza klops na klopsie gdy gra dla Niemiec, wczoraj z Bilbao miał tysiąc podań w tym jedno debilne po którym pomocnik Athleticu powinien zdobyć gola na 1:0 ale trafił w głowe Matsa.
Gdyby ta setka wczoraj była wykorzystana to już ciężko byłoby wygrać i już by leciały gromy na Ter stegena.
Z taką grą 2-3 absolutnie żenujące błedy w sezonie to pewnik, martwię się tym z kim te błędy wypadną, oby nie kosztowały zbyt dużo.

Podsumowując Ter Stegen to materiał na top 5 GK na świecie, na razie nie jest nawet w dziesiątce.

''Sorry tam są drzwi''
Głupawo to brzmi od pewnie nastoletniej polskiej kibicki Barcy w odniesieniu do bardzo zasłuzonego i utytułowanego bramkarza

wydaje mi się, że nic nie zapożyczyliśmy od realu w kwestii obsady bramki. U nas takie rzeczy działy się sporo wcześniej. Za Guardioli już w lidze i lm bronił Valdes, a w CdR Pinto.

Bardzo, bardzo, bardzo słaby tekst. Szkoda coś więcej pisać w tym temacie.

Nie wiem co red. Sylwia chce tym tekstem udowodnić? Dla mnie jest on tendencyjny, mający na celu zmieszać z błotem tego, który w ostatnich dwóch latach zrobił dla Barcelony bardzo wiele. Cytaty typu-,, Stary Bravo a może" czy ,,Starzejesz się, słabniesz. Pokazałeś, że nadal jesteś wielki ale to nie potrwa wiecznie. Sorry, tam są drzwi" są żenujące i poniżej jakiejkolwiek krytyki. Dziewczyno, wypisując takie osądy dowiedz się jaki wiek dla bramkarza jest ,,stary" i do jakiego wieku na tej pozycji można grać na najwyższym poziomie. Jestem bardzo zniesmaczony tym, że taki tekst mógł w ogóle powstać,chciałem (w ślad za niektórymi użytkownikami) w pewnym momencie przerwać lekturę tego niesprawiedliwego linczu ale przemogłem się... i żałuję, ciśnienie mi trochę podskoczyło. Proponuję więcej (dużo więcej) obiektywizmu na przyszłość.

Świetny artykuł, niebywale lekkie pióro! Gratuluje! :)

Sami eksperci tutaj jak widać. Bravo przychodził do klubu jako bramkarz nr2. Tylko kontuzja MATS-a dała mu możliwość gry. Porównywanie ich formy nawet nie ma sensu. Pozycja bramkarza wymaga gry, a jak MATS miał mieć stabilną formę jak nie grał regularnie?? I na tym dyskusje należy zakończyć. Niech ter Stegen rozegra w lidze cały sezon i wtedy będzie porównanie.

Z jedną opinią się nie zgadzam. Claudio został królem bo nie popełnia błędów. Dlatego jest dla Barcelony idealnym bramkarzem - lepszym niż MATS, chociaż może obiektywnie jest gorszym bramkarzem od Marca- jak napisała Sylwia i może nawet z tym się zgodzę. W Barcelonie bramkarz będzie miał w meczu 3-4 interwencje i musi być w 100% skoncetrowany. Kluczem jest koncetracja na te krótkie chwile w meczu i Bravo ją ma. Nie pamiętam ani jednej bramki po jego oczywistym błędzie a Victora to i owszem i MATS'a też. Nawet jak gra źle to jest w pełni skoncentrowany i nie popełnia błędów. Kiedy z 4 interwencji złapie 3 to tracimy jedną bramkę a to jak zwykle bywa wystarcza żeby wygrać mecz - chyba że napastnicy mają kryzys tak jak w LM z Atletico. Brak błędów, koncetracja i bezbłędna gra piłką z obońcami przy wyprowadzaniu akcji jest ważniejsza w FCB niż refleks i "lepkość rękawicy" - dlatego boję się że nadejdzie moment kiedy zatęsknimy za CB

Artykuł 10 /10 Trafiony w punkt!

Tak to jest jak niektórzy co płaczą za Bravo zapominają co sami wypisywali i nie chcieli go w klubie. Robienie z Bravo " boga" jest idiotyczne. Oj pamiętam dokładnie jakim bramkarzem był Bravo w sociedad i te docinki po meczach z Realem choćby. Poza solidnością nie wyróżniał się niczym szczególnym.
Nawet wtedy Ludzie pisali po co Bravo brać Alvesa (nomen omen historia się powtarza) Dlaczego tyle kasy za 31 latka na co on etc

Serdecznie polecam lekturę starych art przed przyjściem Bravo jak juz w jednym komentarzy wspominałem.

Bravo spełnił swoje zadanie wybornie należy mu sie ładne podziękowanie za te 2 lata i tyle. Jako 33 latek chciał jeszcze spróbować w nowym klubie gdzie ma gwarancje ,że będzie NR 1 i może sobie jeszcze pogra w LM. Trzeba to uszanowac
Chciał odejsc miał prawko NIKT go nie zmuszał. W City zarobi wiecej. Max 2 -3 lata jeszcze na jakimś poziomie pogra


Nigdy nie będzie drugim Buffonem czy van der Sarem z prostego powodu ma inne gorsze warunki fizyczne. Bravo cechuje się skocznością.
czy tego chce czy nie motoryka mu spadnie.
równie dobrze może popaśc w przeciętność jak Casillas ,który jednak cała swoja kariera bije Bravo na głowę , umiejętnościami też w swoim najelpszym okresie

Proszę o zmianę nagłówka.. Niektórym bardziej zorientowanym może kojarzyć się z innym ostatecznym rozwiązaniem pewnej kwestii.. 20.01.1942 [*]

Dziwię się trochę, że błędy Bravo są przez użytkowników tutaj wybielane albo w ogóle nie dostrzegane. Robienie z niego boga bramki nie ma sensu. Zagrał sezon życia jakim był 14/15, ale od ponad pół roku jego forma spadła i mówienie, że ma 'papiery' na zostanie drugim Buffonem jest bezpodstawne.

Spoko tekst,dzięki za wszystko Bravo i powodzenia!!! Mata teraz twoja kolej!!!!

Dobry tekst, spuszczanie się nad odejściem Bravo jest dla mnie fenomenem. A kretynowi który życzy MATSowi puszczania szmat radzę się zastanowić co pisze. Cała ta dyskusja już niedługo się skończy, jak Niemiec pokaże na co go stać.

Bravo w pierwszym sezonie w FCB był najlepszym bramkarzem na świecie (przez cały sezon popełnił 1 naciągany błąd + ogrom fantastycznych interwencji) choć nie ma tyle talentu co Neuer czy De Gea - po prostu był w danym sezonie najlepszy na świecie.

W poprzednim sezonie już tak dobrze nie było - było OK, ale nie super.

Tyle o Bravo - MaTS za to zamiast wywalczyć sobie miejsce na boisku jak prawdziwy facet, postanowił wywalczyć je przy pomocy szantażu.
Nie wiem jak ktokolwiek może pochwalać takie zachowanie, ale ludzie różni są...
MaTS poprzez swoje działania wziął na siebie ogromną odpowiedzialność - jeśli nie pokaże w tym sezonie poziomu lepszego choćby od Bravo w 2gim sezonie powinien zostać dosłownie zmiażdżony krytyką przez fanów Barcelony - nie ma litości dla ludzi działających w ten sposób.

Szukając pozytywów można powiedzieć, że do takiego postawienia sprawy potrzeba jaj (choć ja tego tak nie widzę)

Nam pozostaje czekać na rozwój wydarzeń - jak będzie bronił dobrze to wszystko zostanie mu wybaczone.

Ja tam wierzę że jak tylko Ter Stegen zacznie regularnie bronić, to dopiero pokaże na co go stać.

Moim zdaniem sprzedaż Bravo to dobra decyzja - nie wiemy jak długo byłby w stanie grać na obecnym poziomie. Poza tym patrząc na ambicje Ter Stegena, gdyby Bravo miał dalej pełnić rolę pierwszoplanową to młody Niemiec mógłby nie mieć cierpliwości czekać.

Miło, że ktoś dysponujący czasem i elokwencją zadał sobie trud aby dokładnie wyjaśnić wszystkie aspekty sprawy. Osobiście zawsze twierdziłem, że w futbolu nie ma miejsca na sentymenty. Bravo przyszedł, spełnił swoje zadanie z ogromną nawiązką, nieoczekiwanie stając się jednym z lepszych bramkarzy na świecie (w żadnym wypadku najlepszym, co niektórzy tutejsi fanatycy starają się wmówić) za co chyba każdy kibic Barcy jest mu wdzięczny, ale w żadnym stopniu nie czyni go to legendą klubu, ani piłkarzem zasługującym na wyjątkowe traktowanie. Czy Ter Stegen jest obecnie od niego lepszy? Nie (aczkolwiek nie dzieli ich wiele.) Czy mamy absolutną gwarancję, że kiedykolwiek będzie? Nie. Czy jego dotychczasowe występy wskazują, że to nastąpi? Tak. (Nie neguję tu faktu, że fantastyczne występy zdarza mu się przeplatać klopsami, ale takiemu Neuerowi także sporadycznie zdarzało się popełnić fatalne błędy. W większości przypadków za czasów gry w Schalke, a był wtedy w podobnym wieku do Matsa, nie mówiąc już o fakcie, że Ter Stegen musiał dostosować się do bardzo nieregularnych występów, co także, a nawet przede wszystkim, ma wpływ na formę bramkarza.) Czy naszych bramkarzy dzieli 9 lat różnicy wieku? Tak. Czy znając powyższe fakty zatrzymanie Ter Stegena kosztem sprzedaży Bravo jest uzasadnione? Według mnie to nie podlega żadnej dyskusji. Oczywiście, można teoretyzować, że za parę lat Niemcowi się odwidzi i będzie chciał zmienić klub, ale równie dobrze możemy założyć, że Bravo za tydzień złamie nogę, czy potrąci go samochód, albo po prostu spadnie mu forma. Jesteśmy w stanie to przewidzieć? Nie. Kierując się racjonalizmem i obecnie dostępnymi danymi, sprzedaż Bravo to najrozsądniejsza decyzja.

Mi tam szkoda Bravo, przegrał walkę nie z samym Ter Stegenem, a z jego "potencjałem".

"Dziwnym zbiegiem okoliczności kibice, którzy obecnie najbardziej przeżywają jego transfer, są tymi samymi, którzy nazywali go „workiem ziemniaków” w chwili przyjścia do klubu".
Dziwnym zbiegiem okoliczności kibice, którzy przeżywali sytuację MATS-a, woleli, aby na Camp Nou trafił Thibaut Courtois, który jest lepszym, a jednocześnie bardziej utalentowanym zawodnikiem.
Proszę zachowywać więcej obiektywizmu, bo nie każdy ma krótką i wybiórczą pamięć :)

Mam tylko nadzieję, że nie będziemy musieli czekać na wybuch jego talentu i formy do trzydziestki.

Dla tych osób, które nie chcą czytać tekstu:
1. Aby zrozumieć przekaz, trzeba sobie uświadomić, że autorka jest fanką talentu Ter Stegena, przez co nawet trochę się starała, ale nie jest obiektywna.
2. Autorka jest w błędzie, gdyż większość osób upatrywało w Claudio Bravo równie dobrą opcją, co Keylor Navas, który ostatecznie trafił do Realu Madryt.
3. Claudio Bravo do tej pory pokazuje, że jest jak wino - im starszy tym lepszy. Powszechnie wszystkim stał się znany podczas MŚ 2014 roku, a potem potwierdził swoją klasę w Barcelonie, pokazując jak się broni MATS-owi.
Nie każdy bramkarz jest Buffonem, ale Chilijczyk wyraźnie pokazuje tendencję, że wraz z wiekiem broni lepiej.
4. Mogę się mylić, ale w mojej ocenie MATS nigdy nie będzie najlepszym bramkarzem na świecie. Chłopak ma wielki talent, ale jest przecież Gianluigi Donnarrumma, który ma szansę zostać najlepszym bramkarzem w historii.
5. Stwierdzenie, że jego pensja zostanie podwojona może sugerować, że odchodzi dla pieniędzy, ale nic bardziej mylnego. Będzie zarabiał 6 milionów euro rocznie, czyli o 0,5 miliona euro rocznie więcej od Hugo Llorisa, od którego na dzień dzisiejszy jest bramkarzem po prostu lepszym.
Odejście Claudio Bravo ma dla mnie o tyle negatywny wydźwięk, że jak długo kibicuję Barcelonie, tak przez te dwa lata nie czułem komfortu psychicznego, kiedy myślałem o pozycji bramkarza. Mam przeczucie, że w tym sezonie takiego komfortu niestety nie będzie, ale lepiej żebym się mylił.
PS. Jeśli MATS zawiedzie również w tym sezonie, to chciałbym, aby ludzie tutaj się nie pozbawiali złudzeń. Dobry bramkarz, ale nowym Manuelem Neuerem zapewne nie będzie. Chociaż w reprezentacji Niemiec są mądrzejsi ludzie i nie chcą wysyłać 30-latka na emeryturę. Zapomniałem, że w hierarchii przed MATS-em jest również Bernd Leno, który jest lepszym bramkarzem.

Ten artykul przemawia do czytelnika cos pieknego.

Idealnie ujęte. Brawo.

Super artykuł, zgadzam się z przestawionymi w nim poglądami. Co do samej sytuacji na linii Mats-Bravo nie podoba mi się wyżej wspomniana postawa Niemca. Gdyby nie to z czystym sumieniem klub mógłby sprzedać Claudio i moim zdaniem pozostaje po tym wszystkim lekki można powiedzieć niesmak.

100% zgadzam się z tym artykułem - mam identyczne zdanie :)

Podpisuję się rękami i nogami pod tym artykułem. Swoją drogą oby Ter Stegen wyrósł nam na taki filar pierwszej jedenastki jakim obecnie jest Busquets, bo rzeczywiście można doszukać się analogii pomiędzy odejściem Toure i teraz Bravo. Niemiec naprawdę może być naszym bramkarzem na lata i wskoczyć na topowy poziom, gdy tylko zdobędzie trochę doświadczenia.
A odwołanie do "Stary człowiek i morze" Hemingwaya świetne :)

Wygrałeś bitwę, brawo Bravo, jednak przegrałeś wojnę. Pomimo całego szacunku, jaki zyskałeś, nie jesteś w stanie cofnąć czasu. Starzejesz się, słabniesz. Pokazałeś, że nadal jesteś wielki, ale to nie potrwa wiecznie. Sorry, tam są drzwi... - no Pani Sylwio :-0

Doczytam do końca zaraz ale przerwę na chwilę "Jego jedyną wadą jest jego wiek: 33 lata." Z bramkarzami jest inaczej niż z zawodnikami z pola i forma rośnie wraz z doświadczeniem, a złoty okres przypada znacznie później niż u zawodników grających bez rękawic. Absurdalne jest stwierdzenie, że jego wadą jest wiek, dzięki między innymi temu właśnie, jego życiowa forma przypada na obecne lata.

"Starzejesz się, słabniesz." Chłop wygrał właśnie Copa America drugi raz z rzędu oraz został najlepszym bramkarzem turnieju.

Dalej nie czytam, sorry.

Fenomenalny artykuł, bardzo mądrze napisany! Mam takie samo zdanie jak pani Sylwia!

tl;dr