Luis Suárez wziął udział w konferencji prasowej w San José w Kalifornii, by wyjaśnić sytuację, która miała miejsce podczas spotkania Urugwaju z Wenezuelą.
– Mam wiele rzeczy do wyjaśnienia, mówiło się dużo nieprawdziwych rzeczy. Nie jestem w stanie zagrać nawet na 90% moich możliwości. Osoby znające się na medycynie wiedzą, że nie mogłem grać – wyjaśnił napastnik, po czym podziękował Oscarowi Tabarezowi, ponieważ "on dobrze wie, jaki jestem".
Suárez dodał, że rozpoczął rozgrzewkę, ponieważ arbiter uprzedził go, że jeśli nie przestanie krzyczeć, zostanie wyrzucony z boiska. Decyzję o rozgrzewaniu się za bramką podjął więc sam napastnik. Urugwajczyk zdementował również informacje, jakoby to Barcelona zabroniła mu grać w tym spotkaniu. – Barcelona pozwoliła mi pojechać na Copa, wiedząc, że miałem szansę na grę. Wie też, jaki jestem. Dziękuję jej za to, że mi zaufała.
Napastnik, zwracając się do prasy, dodał, że uderzył w ławkę "38 razy", a wyciągnięto z tego pojedyncze zdjęcie. Zapytany o kontuzję, zapewnił: – wszystko idzie bardzo dobrze, wczoraj wziąłem udział w treningu z grupą i nie czułem bólu. Taka kontuzja może być jednak złośliwa.
Suárez nie wyklucza swojego występu w poniedziałkowym spotkaniu, jednak nie wydaje się to prawdopodobne.
Komentarze (15)