Barça nie wykorzystała szansy i o Final Four zagra w Rosji

Tomek Jędrzycki

24 kwietnia 2016, 10:00

FCBarcelona.es

5 komentarzy

Po wymagającym meczu, o końcowym wyniku zadecydowała dogrywka i wszystko rozstrzygnie się w piątym spotkaniu w Rosji.

Będzie piąty mecz i kolejna podróż do Krasnodaru. Barça będzie musiała wygrać w Rosji jeśli chce znaleźć się w Berlinie w Final Four, ponieważ nie była w stanie uniknąć porażki. W tym pojedynku przeciwko Lokomotivowi Kubań, wymagania były bardzo wysokie. Rosyjski zespół prezentował się solidnie aż do końca, a Barça nie czuła się komfortowo. Siła Palau i kapitana Navarro pchnęła drużynę do dogrywki, ale to Rosjanie zaprezentowali swoją najlepszą wersję w dodatkowym czasie gry i wszystko rozstrzygnie się w Rosji.

Zdając sobie sprawę, że goście grają życie, Amerykanie Randolph, Delaney i Singleton od samego początku narzucili wysokie tempo skutecznie rzucając zza linii trzech punktów. Drużyna Xaviego Pascuala, która musiała sobie radzić bez Dorseya, odpowiedziała na dobry początek Rosjan, po części dzięki dobrej grze Perperoglou. Od wyniku 19:21, którym zakończyła się pierwsza część, Barça przeszła do stanu 25:21 na początku drugiej kwarty, dzięki trójkom Doellmana i Abrinesa. Zawodnicy Bartsokasa jednak się nie poddali i schodzili na przerwą z przewagą pięciu punktów (35:40).

Nerwy wkradły się w poczynania obu drużyn. Lokomotiv grał jednak z większym spokojem i zdominował grę nie będąc jednak w stanie uzyskać większej przewagi. Siedem punktów straty Barçy udało się odrobić po dobrym okresie gry w trzeciej kwarcie. Navarro poderwał kibiców z krzesełek trójką (45:49), Samuels wyrównał wynik po 51 i ponownie Navarro dał trójką prowadzenie przed czwartą kwartą (54:51).

Delaney, Claver i Randolph pozwolili Lokomotivowi odzyskać inicjatywę. Trójka Perperoglou zmniejszyła straty (65:67), ale ostatnie dwie minuty rozpoczęły się ze skomplikowanym wynikiem (65:71). Akcja 2+1 Tomicia poderwała po raz kolejny publiczność, która była szóstym zawodnikiem. Trójki Satoransky’ego i Perperoglou, rzuty wolneTomicia i Navarro oraz błędy na linii Janninga i Randolpha dawały nadzieję. Navarro jak na kapitan przystało wziął na siebie odpowiedzialność i doprowadził do dogrywki rzutem w ostatnich sekundach spotkania.

Fizyczne wyczerpanie w całym meczu zrobiło swoje, a zespół nie mógł poradzić sobie ze skutecznością Randolpha, który trafiał praktycznie wszystko zdobywając 28 punktów. Janning także przyczynił się wypracowanej przewagi, a Delaney ustalił wynik spotkania (80:92). Run gości 16:4 sprawił, że walka o zwycięstwo nie była możliwa. Teraz czas na decydujący mecz w Krasnodarze (wtorek, godz. 19:00), a wcześniej na dzisiejszy Klasyk (godz. 12:30) i wizytę Realu Madryt w Palau.

80 - Barcelona Lassa (19+16+19+22+4): Satoransky (10 p., 3/3 za dwa, 5 zb., 2 as.), Navarro (19 p., 5/7 za dwa, 3 zb., 4 as., 2 prz.), Perperoglou (13 p., 4 zb, 2 bl.), Doellman (9 p., 2 as.), Tomić (18 p., 6 zb.) -pierwsza piątka-, Ribas (-), Abrines (7), Samuels (4), Oleson (-) i Arroyo (-)

92 - Lokomotiv Kubań (21+19+11+25+16): Delaney (15), Bykov (2), Broekhoff (-), Claver (17), Randolph (28) -pierwsza piątka-, Singleton (14), Draper (4), Janning (10) i Zubkov (2).

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (5)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze