Luis Enrique wziął udział w konferencji prasowej przed jutrzejszym meczem z Valencią. Wielokrotnie powtarzał, że zapomniał już o odpadnięciu Barçy z Ligi Mistrzów oraz że jest optymistą i skupia się na dwóch trofeach, które pozostały do zdobycia.
Jutro przyjeżdża Valencia, zespół, który w trakcie tego sezonu miał już czterech trenerów. To utrudnia wam zadanie?
Taka rzecz miała miejsce już kilka razy, również w innych drużynach. Przeanalizowaliśmy dwa spotkania, z Las Palmas i Sevillą. Zmienili niektóre rzeczy w ataku i obronie, ale podstawy wciąż mają te same, takie jak na początku sezonu. Chcemy wygrać i dalej być liderami.
Musiałeś pocieszać piłkarzy po odpadnięciu z Ligi Mistrzów? Jak oni się mają?
Mamy swoje cele, takie, których jeszcze nikomu nie udało się osiągnąć. Wiemy, że mamy obowiązki, które sami sobie wyznaczamy, ale po odpadnięciu z rozgrywek trzeba o tym zapomnieć. Musimy skupić się na dwóch, które nam zostały i które są bardzo interesujące. Uważamy je za ważne wyzwanie.
Trudno było podnieść na duchu zawodników?
Nie, dzisiaj mieliśmy normalny trening i wydaje mi się, że mają się dobrze, odzyskali siły. Jesteśmy profesjonalistami i wiemy, jak ciężko jest radzić sobie z postawionymi wyzwaniami. Jest niewiele zespołów, którym udało się dwa lata z rzędu wygrać ligę i Puchar Króla i to jest naszym celem. To trudne wyzwanie, które będzie nas wiele kosztować, biorąc pod uwagę sytuację, w jakiej się znajdujemy. Podchodzimy do niego z radością i nadzieją.
Miałeś czas, by przeanalizować w ciągu tych dwóch-trzech dni, dlaczego drużyna zalicza taki spadek formy? Martwi cię to?
Widzę, że będziemy kontynuować w negatywnym tonie... Dla mnie to już przeszłość, przeanalizowałem wszystko dokładnie. Szukacie jednego rozwiązania na wszystko, ale ono nie istnieje. Wiele rzeczy wpływa na zwycięstwo lub porażkę, nie będę ich wszystkich wymieniać. Od tego momentu skupiam się tylko na pozytywnych aspektach gry, których również było wiele. Nie uważam, że to dobry moment na wyciąganie wniosków, wciąż zostało sześć spotkań w lidze i finał Pucharu Króla, który kończy sezon. Kiedy wszystko szło dobrze, nigdy nie myśleliśmy, że już wygraliśmy, tak więc teraz, kiedy jest trochę gorzej, również nie widzę wszystkiego w czarnych kolorach. Poczekajmy na koniec sezonu i zobaczymy, jak zagramy na tej ostatniej prostej. Bądźmy optymistami. Nie będę skupiał się na przeszłości. Co było, to było i nie zmienimy tego, Możemy skupić się na teraźniejszości, czyli meczu z Valencią.
Klub zachęcał kibiców do przyjścia jutro na Camp Nou i do wspierania drużyny. Uważasz, że obecnie piłkarze szczególnie tego potrzebują?
Zawsze tego potrzebujemy, również wtedy, gdy mamy trudności, po to jest się kibicem. Nie chodzi tylko o świętowanie tytułów, które mam nadzieję, że zdobędziemy i damy culés wiele radości. Oczywiście, że potrzebujemy fanów. Uważam, że są bardzo inteligentni i wiem, jakich rzeczy nie przebaczają - braku ambicji i zaangażowania. Mogę zapewnić, że tego nam nie brakuje, nic takiego nie widziałem, niezależnie, czy wygrywamy, czy przegrywamy. Nie może zabraknąć nam pragnienia do poprawiania swojej gry, które widzę na każdym treningu. Jestem optymistą, mimo wszystkiego, co mnie otacza.
Od momentu w którym uświadomiliście sobie, że możecie wygrać wszystkiego tytuły, sezon zaczął wam się dłużyć? Wydawało wam się, że nigdy się nie skończy?
Nie. Mówimy o długim sezonie, jak wszystkie sezony Barcelony, bo występujemy w wielu rozgrywkach. Od początku wiedzieliśmy, że jesteśmy faworytami we wszystkich. Inną sprawą jest, czy zasługujemy na wygranie, czy nie. Do tej pory w lidze nie ma lepszej drużyny od Barçy. Problemem jest, że sezon trwa 38 kolejek, a my mamy za sobą dopiero 32. Musimy czekać. Nie zamieniłbym się miejscami z żadną inną drużyną, ewentualnie w finale Pucharu Króla z Sevillą. Jesteśmy optymistami i zobaczymy, czy uda nam się odwrócić sytuację, która nam się nie podoba.
Widziałeś, że piłkarze już zapomnieli o odpadnięciu z Ligi Mistrzów, mimo tego, że była ona ich celem?
Widziałem duże rozczarowanie, w szczególności u piłkarzy, to normalne. Mieliśmy jeden cel, którego nie osiągnęła jeszcze żadna drużyna. Trzeba umieć się podnieść, pozbierać i myśleć o tym, co zostało, a co jest bardzo interesujące.
Co myślisz o pomeczowym wideo Alvesa?
Wszyscy znamy go bardzo dobrze i wiemy, że udziela się na portalach społecznościowych. Widzieliśmy, jak śpiewa, tańczy, śmieje się, płacze, po trochu wszystkiego. Każdy może zdecydować sam, czy było to odpowiednie, czy nie. Ja mogę powiedzieć, że Dani zawsze chce wygrywać, daje drużynie bardzo dużo i zawsze stara się dawać innym radość. Nigdy się nie poddaje i jest dla nas bardzo ważny. Każdy sam może ocenić jego zachowanie, żyjemy w świecie, w którym wszystko jest ułatwione dzięki portalom społecznościowym. Każdy podejmie swoją decyzję, nasza pozostanie sekretem, bo jesteśmy klubem, który nie mówi o takich rzeczach.
Przepraszam, że nalegam, ale powiedziałeś, że znasz kibiców Barçy bardzo dobrze i wiesz, czego nie wybaczają. Wczoraj prezydent Bartomeu przyznał, że niektórzy socios mogli poczuć się urażeni tym wideo.
W tej sytuacji nie będę mówił nic więcej niż to, co już powiedziałem. Dani Alves na pewno nie chciał nikogo urazić. W jego opinii chciał pomóc, wyrazić swoje zdanie na temat obecnej sytuacji. Może się podobać, może nie podobać, ale jego intencje na pewno były dobre.
Tryplet nie jest już możliwy. Uważasz, że dublet w tym sezonie również będzie satysfakcjonujący?
Tak, ale dla mnie została jeszcze długa droga, sześć spotkań. Musimy zacząć od zwycięstwa z Valencią, co nie będzie łatwe, biorąc pod uwagę przeszłość oraz naszą obecną sytuację, to logiczne. Będziemy potrzebowali dobrej gry, efektywności i niewielu popełnionych błędów. Bez wątpienia nie jest to nasz najlepszy moment w tym sezonie, ale trzeba to zaakceptować.
Wczoraj miało miejsce losowanie par półfinałowych Ligi Mistrzów. Kibicujesz którejś drużynie?
Oczywiście, jak wszyscy. Gdybyśmy nie mieli swoich faworytów, byłoby to bardzo smutne. Inną rzeczą jest to, czy wam powiem. Ale możecie sobie wyobrazić, nie muszę nawet niczego sugerować.
Po meczu z Valencią macie tylko trzy dni do spotkania z Deportivo. Uważasz, że te dwa pojedynki to właściwie 50% ligi?
Obecnie myślimy o Valencii, ale w tydzień gramy trzy mecze ligowe, to połowa tego, co zostało. Musimy być uważni i skoncentrowani. Kiedy wszystko idzie dobrze, jest harmonia w poczynaniach zespołu, ale obecnie musimy włożyć w grę maksymalny wysiłek i być silni jak nigdy. Musimy być razem i będziemy potrzebować wsparcia kibiców, bo dwa z trzech spotkań gramy u siebie. Jestem optymistą, w sytuacji, na którą sami sobie zapracowaliśmy. Wierzę, że wygramy ligę, ale wiem, że nie będzie łatwo. Nigdy nie uważałem, że to będzie spacerek.
Z piłkarskiego punktu widzenia, dlaczego drużynie było tak trudno stwarzać okazje bramkowe w ostatnich spotkaniach i trafiać do bramki?
Nie ma jednej przyczyny. Chciałbym wam powiedzieć, że to z tego powodu, usunąć go i wszystko zaczęłoby działać. Sport jest dużo bardziej skomplikowany, wpływa na niego wiele czynników. Chcemy zmienić niektóre rzeczy tak, by wyszło dobrze. Przeanalizowaliśmy sprawy, które uznaliśmy za ważne, i teraz trzeba patrzeć pozytywnie, bo to jedyny sposób, by dotrzeć tam, gdzie chcemy.
W poprzednim sezonie obrona wpuściła mniej niż 40 bramek, chyba 36. Obecnie jest to już 49. Piłkarze są wciąż ci sami, więc dlaczego widać aż taką różnicę?
Uwielbiam ten wasz optymizm, ale nie oczekiwałem niczego innego od niektórych z was. Koncentruję się na Valencii, to bardzo ważny mecz. Jeśli będziemy mieli problemy ze strzeleniem gola, postaramy się stworzyć dużo więcej okazji. Jeśli stracimy więcej bramek, postaramy się, by rywale mieli jak najmniej sytuacji. Resztę zostawiam wam.
Na poprzednich konferencjach mówiłeś, że piłkarze są świeżsi niż byli w poprzednim sezonie. Do 15 kwietnia drużyna rozegrała o 7 meczów więcej niż rok temu. W takim razie chodzi o mniejszy wysiłek w trakcie spotkań, inne treningi...?
Analizowaliśmy to, dlatego zawodnicy trenują z GPS-em, mimo że ciężko jest ich do tego przekonać. Są w lepszej formie fizycznej, inną sprawą jest to, że wygląda, jakby wszystko kosztowało ich więcej. Nie stwarzają tylu okazji, a rywale wręcz przeciwnie... Trzeba to zaakceptować. Nie będę upubliczniać danych, które mam. Cieszymy się ze spotkań, w których gramy, bo to oznacza, że ciągle mamy coś do wygrania. Fakt dobrej dyspozycji fizycznej nie ma nic wspólnego z tym, jak gramy i czy przegrywamy walkę o jakiś tytuł. Zawsze staramy się kontrolować to, co można zmierzyć. Barça nie gra sama, rywale również są obecni i mogą z nami wygrać. To właśnie miało miejsce.
Powiedziałeś, że podchodzisz do wszystkiego z jeszcze większą odwagą niż rok temu. Uważasz, że to, co się dzieje, jest niesprawiedliwe?
Nie. Fakt bycia trenerem Barçy oznacza, że mam wspaniały dom, który znam doskonale, jedną i niepowtarzalną drużynę, dlatego jesteśmy "więcej niż klubem". Jednak są też inne aspekty, przekonałem się o nich w zeszłym roku. W trakcie sezonu działo się wiele rzeczy. Akceptuję to wszystko. Patrzę na to z optymizmem i spokojem. To prawda, że w trudnych momentach nie będę się chował, wręcz przeciwnie. Mam inną wizję sportu, trzeba mierzyć się z przeciwnościami i to właśnie mówię moim piłkarzom.
Czy obecnie rola sztabu szkoleniowego się zmieniła? Robicie coś innego niż np. podczas serii 39 meczów bez porażki?
Oczywiście, że tak. Każda seria niesie za sobą komplikacje, oczywiście wolę tę, w której nie przegraliśmy wielu spotkań. W takich momentach trzeba dużo bardziej skupiać się na poprawianiu błędów i niwelowaniu zalet rywali. Trzeba być zapobiegawczym. Musimy zastanowić się nad tym, czego potrzebują zawodnicy, wzmacniać ich, sprawiedliwie oceniać rzeczy pozytywne i negatywne. Skupiamy się na tym, co możemy poprawić. Bierzemy pod uwagę fakt, że mamy wielu graczy, z których nie wszyscy mają taki sam poziom motywacji czy taką samą formę. Robimy to, co uważamy za słuszne, by byli jak najlepiej przygotowani do meczu.
Zawsze powtarzasz, że piłkarze nie są maszynami. Jak uważasz, czemu tridente nie grało dobrze w ostatnich spotkaniach?
Patrzenie indywidualnie na piłkarzy jest bardzo niesprawiedliwe i nie będę tego robił, w szczególności w obecnej sytuacji. Nie robię tego w dobrych momentach i nie robię tego teraz. Obecnie ja i cała drużyna odpowiadamy razem.
Powiedziałeś, że jesteś optymistą mimo tego, co cię otacza. Co cię otacza?
To było tylko takie sformułowanie. Jestem optymistą z natury.
Co zrobisz z ter Stegenem, któremu zostało praktycznie tylko jedno spotkanie, w porównaniu do zeszłego roku, kiedy miał jeszcze pięć?
W piłce nożnej nie ma logiki, być może w Meksyku jest, ale tutaj, w Katalonii, w Hiszpanii, na pewno nie. Zobaczymy.
Komentarze (40)