Koniec marzeń o obronie tytułu w Lidze Mistrzów

Robert Wojtczak

13 kwietnia 2016, 19:29

3320 komentarzy

Atlético Madryt

ATM

Herb Atlético Madryt

2:0

Herb Atlético Madryt

FC Barcelona

FCB

  • Antoine Griezmann 36', 88' (k.)
  • środa, 13 kwietnia 20:45
  • Vicente Calderon
  • Canal+

Podobnie jak w 2014 roku, tak samo i tym razem Atlético Madryt wyeliminowało Barcelonę w ćwierćfinale Ligi Mistrzów, wygrywając rewanż na własnym stadionie. Dwa gole na wagę awansu zdobył Antoine Griezmann.

Pojedynki z Atlético Madryt nigdy nie należały do najłatwiejszych, zwłaszcza gdy gospodarzem spotkania byli Rojiblancos. Gorąca atmosfera na stadionie Vicente Calderón zawsze mocno pomaga podopiecznym Diego Simeone i dziś kibice mieli być dodatkowym atutem w przechyleniu szali na własną korzyść i awansie do półfinału Ligi Mistrzów.

Luis Enrique nie zaskoczył, wystawiając od pierwszych minut once de gala, czyli najmocniejszy możliwy skład, i tak samo nie był zaskakujący wysoki pressing gospodarzy od początku meczu. W pierwszym kwadransie Atlético stworzyło sobie dwie dogodne okazje do zdobycia gola, ale uderzenia zarówno Griezmanna, jak i Carrasco bez większego problemu obronił ter Stegen. Barcelona z kolei grała bardzo zachowawczo i nie ryzykowała, co nie przekładało się na jakiekolwiek akcje pod bramką Jana Oblaka. Skuteczniejsza okazała się taktyka gospodarzy, którzy wyszli na prowadzenie w 36. minucie spotkania po golu Griezmanna i kapitalnej asyście Saula Nigueza.

Po zdobyciu gola Atlético cofnęło się pod swoje pole karne, skutecznie blokowało dostęp do własnej bramki i utrzymało jednobramkowe prowadzenie do przerwy. Po zmianie stron podopieczni Diego Simeone wciąż stwarzali większe zagrożenie niż rywale. W 55. minucie gola zdobyłby Saul, gdyby jego strzał głową nie zatrzymał się na poprzeczce. Dopiero po kwadransie gry gospodarze złapali zadyszkę, co starała wykorzystać Barcelona, ale byli na tyle zmotywowani, że w żaden sposób nie dopuszczali do stworzenia zagrożenia pod swoją bramką. Barça najdogodniejszą akcję miała po akcji Suáreza i dośrodkowaniu z prawej strony prosto na nogi Piqué, znajdującego się na linii piątego metra pola karnego. Przed obrońcę Barcelony wypadł w ostatniej Gabi i zdołał uratować swój zespół przed utratą gola.

Luis Enrique probówał zmienić obraz gry i zdecydował się na podwójną zmianę, wprowadzając na boisko Sergiego Roberto i Ardę Turana za Alvesa i Rakiticia. Na niewiele się to zdało przy słabej ogólnej dyspozycji całego zespołu i zamiast gola zdobyć, Barcelona nadziała się na zabójczą kontrę Atlético. Kapitalny rajd Filipe Luisa zakończył się zagraniem ręką Andrésa Iniesty w polu karnym i podyktowaną jedenastką, którą wykorzystał Antoine Griezmann.

W końcówce spotkania włoski arbiter niesłusznie nie podyktował jeszcze rzutu karnego dla Barcelony po zagraniu ręką Gabiego. Zamiast tego odgwizdany rzut wolny przestrzelił Leo Messi. Ostatnie uderzenie Argentyńczyka było jednocześnie idealnym podsumowaniem jego gry w tym meczu. Przez całe spotkanie truchtał w środku pola i ani razu nie błysnął. Podobnie było z Neymarem, Iniestą czy Suárezem. Na nic się zdały poprzednie rekordy meczów bez porażki wobec wyraźnego spadku formy, który dotknął zespół Luisa Enrique w ostatnich dwóch tygodniach. Atlético zasłużenie wywalczyło sobie awans do kolejnej rundy, a nam pozostaje tylko pogratulować. Liga Mistrzów już za nami i teraz pozostała walka o mistrzostwo Hiszpanii i finał Pucharu Króla.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (3320)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze
« Powrót do wszystkich komentarzy