Fernando Torres był wczoraj jedną z najjaśniejszych postaci na boisku. Napastnik Atlético najpierw wyprowadził swój zespół na prowadzenie, a następnie został wyrzucony z boiska za obejrzenie dwóch żółtych kartek. Po zakończeniu spotkania Hiszpan odniósł się do całej polemiki.
– Odchodzę smutny, że zespół musiał grać w dziesiątkę, przez co nie mógł wygrać. Może być kartka, ale może też jej nie być. Pierwsze upomnienie mocno na ciebie wpływa. Może być kartka, ale można też jej uniknąć – rozpoczął napastnik Atléti.
– UEFA bardziej martwi się zmianą koszulek, ale nie wyznaczyła arbitra, który stanąłby na wysokości zadania i jest na poziomie ćwierćfinałów Ligi Mistrzów. Czy moja kartka była ustalona? Tego nigdy się nie wie. Ze względu na to, co oznacza ten mecz, nie powinno tak być. Ja grałem już spotkania na tym poziomie i były one prowadzone w inny sposób. Dziś dotyka mnie to osobiście. Myślę, że to jeden z moich najgorszych dni w karierze, jednak na Calderón wszystko jest możliwe.
Po zakończeniu meczu na swoim Twitterze napastnik Atlético napisał: – czuję się odpowiedzialny za porażkę, ale teraz bardziej niż zawsze wszyscy idziemy na Calderón, aby dokonać remontady #NaprzódAtléti.
Komentarze (45)