Barcelona pokonała Atlético 2:1 w pierwszym spotkaniu ćwierćfinału Ligi Mistrzów. W 25. minucie bramkę strzelił Fernando Torres, który jeszcze w pierwszej połowie otrzymał czerwoną kartkę. Po przerwie dwa gole dla Barcelony zdobył Luis Suárez.
Mecz rozpoczął się wysokim pressingiem Atlético, które w pierwszej połowie dało prawdziwy pokaz gry defensywnej. Podopieczni Diego Simeone zagęszczali pole gry swoim rywalom, przez co Barcelona miała duże problemy ze stwarzaniem sobie sytuacji strzeleckich. W 5. minucie pierwszy strzał oddał Leo Messi, jednak minął on bramkę strzeżoną przez Oblaka. Argentyńczyk miał swoją szansę również w 13. minucie, ale po raz kolejny zabrakło precyzji. Dobrą okazję miał również Neymar, który niewiele się pomylił, uderzając głową po centrze Daniego Alvesa.
W 23. minucie meczu bramkę mógł zdobyć Griezmann, ale uniemożliwił mu to ter Stegen. Chwilę później jednak Atlético objęło prowadzenie za sprawą Fernando Torresa. Hiszpan trafił do siatki, wykorzystując świetne prostopadłe podanie od Koke. El Niño dał swojej drużynie prowadzenie, ale również ją osłabił, otrzymując w 35. minucie drugą żółtą kartkę za faul na Sergio Busquetsie. Grając w przewadze, Barça stworzyła sobie w końcówce pierwszej połowy nieco wiecej okazji, lecz żadna z nich nie została zakończona bramką.
Druga połowa należała już do Barcelony. Gospodarze po wyjściu z szatni zamknęli rywali na ich połowie, stwarzając sobie dużo lepsze okazje niż przed przerwą. W 49. minucie Messi ekwilibrystycznym uderzeniem starał się pokonać Oblaka, a niedługo potem Neymar uderzył w poprzeczkę. Argentyńczyk i Brazylijczyk mieli jeszcze kilka dogodnych okazji, ale to Suárez doprowadził do wyrównania, a później zdobył również zwycięską bramkę.
W 63. minucie piłka po zagraniu Alby trafiła pod nogi Urugwajczyka, który z bliskiej odległości instynktownie wpakował ją do siatki. Dziesięć minut później Luisito po raz kolejny wpisał się na listę strzelców. Tym razem asystę zanotował Dani Alves, który z prawej strony dorzucił piłkę na głowę barcelońskiej "dziewiątki". Warto odnotować, że chwilę po golu na 1:1 na boisku pojawił się Rafinha – po raz pierwszy po kontuzji, której doznał we wrześniu minionego roku.
Atlético w drugiej połowie nie zagroziło poważnie bramce strzeżonej przez ter Stegena. Goście starali się utrzymać wynik i skupili się na powstrzymywaniu Katalończyków, często nieprzepisowymi zagraniami, o czym świadczy liczba żółtych kartek dla ekipy Simeone.
Komentarze (2850)