FCBarca.com w Madrycie: Barça obroni cały tryplet

Majerr

3 marca 2016, 13:04

33 komentarze

Kolejny przyjazd FC Barcelony do Madrytu jest idealną okazją do przeprowadzenia wywiadu z kibicem drużyny, z którą dzisiaj o godzinie 21:00 podopieczni Luisa Enrique stoczą bój na Estadio de Vallecas w ramach 27. kolejki ligi hiszpańskiej.

FCBarca.com nie zwalnia tempa i po wcześniejszych dwóch odsłonach FCBarca.com w Madrycie (tu i tu) prezentujemy Wam dzisiaj wywiad z socio Rayo Vallecano, dzięki któremu będziecie mogli nieco bliżej poznać wyjątkową ekipę prowadzoną przez genialnego Paco Jémeza. Zapraszamy do lektury, podczas której Sergio Valero Alcalde przybliży nam nieco realia klubu z Vallecas, a także powie nam trochę o Realu, Barçy czy Lidze Mistrzów.

Sergio, powiedz mi, czemu postanowiłeś zostać socio Rayo, a nie na przykład Realu czy Atlético. Dlaczego wybrałeś właśnie ten madrycki klub?

- Prawda jest taka, że od małego jestem kibicem Realu, jednak w ostatnich latach jestem coraz bardziej przeciwny filozofii tego klubu, ponieważ brakuje mu pokory, nie podoba mi się polityka transferowa i tak dalej. Moja historia z Rayo nie jest może najpiękniejsza, ale fakt jest taki, że trzy lata temu przeprowadziłem się z mojego miasteczka, które znajduje się 30 km od centrum Madrytu, i zamieszkałem obok Vallecas. Z racji tego, że zamieszkałem blisko stadionu, postanowiłem zapisać się jako socio Rayo, które zawsze mi się podobało, ponieważ to klub pokorny, związany ze swoimi kibicami. Taki był prawdziwy motyw.

Jacy są kibice Rayo? Skupiacie się bardziej na wspieraniu zespołu podczas spotkań czy może przychodzicie rozkoszować się dobrym futbolem?

- Kibice Rayo charakteryzują się tym, że stoją bardzo za swoim zespołem i mocno go wspierają. Nasz stadion żyje meczem, pojawia się na nim wiele przyśpiewek, a najbardziej udzielają się przede wszystkim bukaneros (grupa ultras prowadząca doping na stadionie – przyp.red.), którzy śpiewają bez przerwy.

A z kim utrzymujecie dobre, a z kim złe stosunki? Mam na myśli zespoły z Madrytu, ale także i z całej Hiszpanii.

- Fani Rayo utrzymują dobre relacje z zespołami z Kraju Basków, z Realem Sociedad, z Athletikiem Bilbao. Również dobrze trzymamy się z Deportivo. Jeżeli chodzi o zespoły z Madrytu, nie mamy z nimi dobrych stosunków, zarówno z Atlético, jak i z Realem. Myślę, że gorzej mamy się z tymi drugimi.

Skąd czerpiesz wiadomości z życia klubu? W Madrycie AS i Marca skupiają się przede wszystkim na Realu i Atlético i niewiele miejsca poświęcają twojemu klubowi.

- Tak, trochę z tych gazet, następnie możesz szukać informacji na oficjalnej internetowej stronie klubowej, a także na Twitterze, gdzie pojawia się dosyć sporo wiadomości.

Mówi się, że Rayo jest klubem dzielnicowym. Czy rzeczywiście kibice znajdują się tak blisko swojej drużyny? Słyszałem, że klub organizuje czasem zbiórkę pieniędzy na cele charytatywne dla swoich fanów, tak jak w przypadku pomocy dzieciom zmarłego Willy'ego Agbonavbare...

- Tak, Willy był niegdyś bramkarzem Rayo, zmarł w zeszłym roku. Klub postanowił nazwać jedną z bram jego imieniem. Wciąż bardzo ciepło się go tutaj wspomina. Rayo jest klubem typowo dzielnicowym, a ludzie znajdują się bardzo blisko niego.

Zatem kibice Rayo to w głównej mierze ludzie pochodzący z Vallecas? W innych dzielnicach kibicuje się innym drużynom?

- Tak, tak. Są to ludzie z Vallecas i okolic. Nasz stadion też nie byłby w stanie pomieścić zbyt wielu kibiców, gdyż może wejść tam około 15 tysięcy ludzi.

Zbliża się nowy sezon i co wtedy siedzi w głowach rayistas? Jakie nadzieje mają zawsze kibice twojej drużyny?

- Naszym celem jest pozostanie w Primera División i niepozwolenie sobie na spadek z Ligi. Tak naprawdę jest to nasz główny i jedyny cel.

Po awansie do Primera División (sezon 2011/12) Rayo zajmowało kolejno pozycję 15., 8., 12., 11., a obecnie plasujecie się na 16. miejscu w tabeli. Czy to nie sygnał, że należałoby coś zmienić?

- Pierwsza runda w naszym wykonaniu była słaba. Przyczyną był fakt, że kibice strajkowali…

Strajk? Z jakiego powodu?

- Ponieważ byli skłóceni z prezesem, dlatego nie wspierali drużyny, nie śpiewali w trakcie meczów. Naszym kibicom zabroniono wnoszenia bębnów, transparentów, dlatego całą pierwszą rundę rayistas strajkowali, a zespół taki jak Rayo bardzo potrzebuje wsparcia swoich trybun. Skoro nie było dopingu, mocno odbiło się to na wynikach, które były wtedy słabe. Teraz, podczas drugiej rundy, kibice zawiesili strajk i dopingują tak, jak robili to zawsze. Spójrz tylko na rezultaty. W ostatnich siedmiu spotkaniach nie przegraliśmy ani razu.

Czyli kibice chodzili na stadion, ale nie dopingowali?

- Dokładnie tak. Chodzili, ale nie śpiewali, przez to słychać było tylko kibiców drużyny przeciwnej.

Rayo jest najstarszą drużyną w całej Primera División (średnia wieku to 30,1 lat). Czy uznajesz to za niepokojące?

- Nie sądzę, aby był to problem, ponieważ widzę zespół stojący na dobrym poziomie fizycznym. Mamy niektórych zawodników, takich jak kapitan Trashorras, którzy są już bardziej weteranami, jednak to oni trzymają drużynę w ryzach.

Mógłbyś powiedzieć nam coś na temat waszej cantery? Znajdują się tam jacyś perspektywiczni gracze?

- Nie śledzę tak bardzo poczynań cantery, ale wiem, że w tym sezonie Paco Jémez dał szansę debiutu chłopakowi o nazwisku Jonathan Montiel (debiut z Realem Madryt w wieku 17 lat i 108 dni - przyp.red.). Rozegrał on już kilka spotkań i dobrze rokuje na przyszłość.

W zeszłym roku wygraliście División de Honor (najwyższa klasa rozgrywkowa młodzików), pokonując młodzieżowe zespoły Realu, Atlético i Getafe. Czyżby to w Rayo znajdowała się najbardziej utalentowana młodzież z Madrytu?

- Tak, to jasno pokazuje, że w naszych zespołach młodzieżowych dysponujemy dobrymi zawodnikami, którzy w przyszłości mogą grać w pierwszym zespole i dawać nam dobre wyniki…

Ale z drugiej strony piłkarze, którzy wypromowali się w waszym zespole, tak jak chociażby Alberto Bueno, odchodzą później za darmo. Czy Rayo nie ma problemu z zarabianiem na zawodnikach, którzy tutaj piłkarsko dojrzeli?

- Alberto Bueno jest wychowankiem Realu, ale prawdą jest, że tutaj rozwinął się jako piłkarz. Niestety fakt, o którym mówisz, jest smutny i uważam, że klub powinien postąpić w inny sposób, aby zarobić na sprzedaży takich zawodników jak Bueno.

Co oznacza dla kibiców Rayo powrót Pitiego?

- Prawda jest taka, że dla mnie niewiele, ponieważ wówczas nie byłem jeszcze za Rayo, ale wiem, że istnieje nawet peña o nazwie „Piti”, a on jest bardzo kochany tutaj za te lata, w których ja jeszcze nie byłem socio.

Powiedzmy trochę o Paco Jémezie. Jaki status posiada on wśród rayistas?

- Paco Jémez jest pieprzonym szefem Rayo, on jest naszą gwiazdą. Oby nigdy stąd nie odszedł…

Ok, ale jestem ciekaw, co sądzicie o jego filozofii? Nie uważacie, że gra zawsze tym samym stylem, niezależnie od rywala, nie jest zbyt ryzykowna? Nie warto byłoby czasem zagrać nieco bardziej na wynik aniżeli pozostawać wiernym swoim ideom?

- Uważam, że filozofia Jémeza jest bardzo przejrzysta i ja go wspieram. On preferuje taką grę i sądzę, że zawsze trzeba tak grać. Fakt, że czasem wychodzi nam to na dobre, czasem nie, ale spójrz przykładowo na nasze ostatnie spotkanie u siebie. Przegrywaliśmy już 0:2, a Paco dokonał dwóch zmian jeszcze w pierwszej połowie, ryzykując bardzo wiele, ponieważ zdjął obrońcę, a wprowadził napastnika, czym zaskoczył wszystkich, ale ostatecznie dokonaliśmy remontady. Ja go wspieram i jestem przekonany, że bez Paco Jémeza Rayo straciłoby bardzo wiele.

Nie mogę nie zapytać cię o spotkanie przeciwko Realowi. Jak oceniasz przebieg tego meczu oraz co sądzisz o zachowaniu graczy Los Blancos, którzy po zdobyciu gola wyjmowali piłkę z siatki i szybko ustawiali ją na środku boiska?

- To spotkanie rozpoczęło się dla nas bardzo dobrze, ale skończyliśmy ze stratą dziesięciu bramek. Jak widzę zachowanie Realu? Cóż, oni są bardzo ambitni i każdy z nich chce zdobyć jak największą liczbę goli…

Zatem nie postrzegasz tego jako brak szacunku z ich strony?

- Nie, nie.

Po waszym powrocie do Primera División Barça zawsze odnosi łatwe zwycięstwa na Vallecas (7:0, 5:0, 4:0 oraz 2:0). Czy jesteś w stanie przekonać mnie, że dzisiaj będziecie mieli jakiekolwiek szanse, aby odebrać Barçy punkty?

- [śmiech] Ok, szanse są niewielkie, ale ja pozostaję optymistą, myślę pozytywnie i mam nadzieję, że będziemy mieli jakąkolwiek szansę na wyciągnięcie choćby remisu i kontynuowanie tej passy, o której ci wspomniałem.

Może dojdzie do trzeciej z kolei remontady

- [śmiech] Tak, czemu nie…

Czy uważasz, że ten sezon jest już zakończony i poznaliśmy mistrza?

- Tak, ta Liga jest dla Barçy.

A drugie miejsce będzie dla…?

- Myślę, że Atléti.

Zatem na trzecim Villarreal? [śmiech]

- Nie, mam nadzieję, że nie. Podejrzewam, że będzie to Real.

Jako wciąż sympatyk Realu, powiedz mi, co się dzieje z tym klubem w trwającym sezonie? Co jest przyczyną tylu problemów w tej kampanii?

- Ostatnie lata są słabe i uważam, że stoi głównie za tym prezydent klubu. Florentino nie pozwala trenerom na pracę, nie są w stanie stworzyć drużyny złożonej z pokornych piłkarzy. Mamy tam gwiazdy, z których każda idzie w swoją stronę. Nie jest to drużyna, nie ma tam kolektywu, tak jak na przykład w Atlético.

A ostatnie słowa Ronaldo, które wywołały burzę?

- Ja bez wahania wyrzuciłbym go z klubu. Nie możesz mówić takich rzeczy o swoich kolegach, choćbyś nawet tak myślał. Możesz to zachować dla siebie, ale nie możesz tego mówić.

Hiszpania jest dziwnym krajem… Luis Enrique wielokrotnie mówił, że tutaj lepiej dopuścić się brutalnego zagrania aniżeli obrazić sędziego. Jak ty postrzegasz poziom sędziowania?

- Zawsze mocno kwestionuje się sprawy związane z sędziowaniem i uważam, że dosyć często arbitrzy się mylą, jednak powiedziałbym, że jest to normalny poziom. Nie dokonywałbym zbytniej krytyki sędziów.

Tutaj także sporo mówi się o braku szacunku i zarzuca się to Neymarowi, który w trakcie meczu popisuje się sztuczkami. Zgadasz się z tymi opiniami?

- Ja nie postrzegam tego jako brak szacunku. Rozumiem piłkarzy, ponieważ nikt nie lubi, gdy próbuje ci się założyć siatkę, ale on zawsze gra w taki sposób. Ludzie idą na stadion, aby obejrzeć spektakl. Taki jest jego futbol i nie ma mowy o braku szacunku.

A czy Barça jest w stanie obronić Ligę Mistrzów i dokonać tego jako pierwszy zespół w historii?

- Tak, myślę, że w łatwy sposób mogą po raz kolejny ją wygrać. Barça jest najlepszym zespołem na świecie.

Czyli obrona całego trypletu jest możliwa?

- Tak, postrzegam to jako w miarę proste zadanie. Liga i Puchar Króla są praktycznie… Liga jest praktycznie wygrana, a w Pucharze jest to tylko jeden mecz, zatem masz 50% szans na sukces. Z kolei w Lidze Mistrzów też widzę wielkie szanse dla Barçy.

A jeżeli nie Barça, to kto może zdobyć Ligę Mistrzów?

- Atlético, chciałbym tego, ponieważ również żywię do nich uczucia.

Czyli nie Real?

- Real na nią nie zasługuje. Musi znacznie się poprawić.

Na koniec powiedz mi, czy kojarzysz jakiegoś zawodnika z Polski?

- Jasne, Lewandoski (standardowa wymowa Hiszpanów – przyp.red.). I kto więcej…? Nie przypomnę sobie nikogo więcej.

Widziałbyś go w Primera División czy może jego styl tutaj nie pasuje?

- Tak, spokojnie. Myślę, że wpasowałbym się tutaj do każdego zespołu, ponieważ to bardzo dobry zawodnik, a co więcej postrzega się go jako sympatycznego gościa.

Sergio, bardzo dziękuję ci za rozmowę i życzę nam dzisiaj wspaniałego widowiska na Vallecas.

- Również bardzo dziękuję za rozmowę i pozdrawiam użytkowników waszego serwisu.

REKLAMA

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Bardzo przyjemny wywiad. Fajnie się czytało. Po raz kolejny brawa dla redakcji, która wykonuje kawał dobrej roboty na tej stronie!
« Powrót do wszystkich komentarzy