Milowy krok w stronę ćwierćfinału

Looky

23 lutego 2016, 19:40

2221 komentarzy

Arsenal FC

AFC

Herb Arsenal FC

0:2

Herb Arsenal FC

FC Barcelona

FCB

  • 71', 83' (k.) Lionel Messi 
  • Wtorek, 23 lutego 20:45
  • Emirates
  • nSport+

Po pełnym emocji meczu Barcelona wygrała na Emirates z Arsenalem 2:0 i zrobiła milowy krok w stronę awansu do ćwierćfinału Ligi Mistrzów. Po mocno przeciętnej pierwszej połowie, w drugiej Katalończycy podkręcili tempo i dzięki dwóm bramkom Messiego do rewanżu na Camp Nou przystąpią w komfortowej sytuacji.

Arsenal rozpoczął z dużym animuszem, stosował pressing, szybko wychodził do ataku i w 7.  minucie miał pierwszą szansę na bramkę. Szybki atak przeprowadził Alexis, zagrał ze skrzydła na środek pola karnego, ale tam Ramsey nieczysto trafił w piłkę i jego strzał okazał się za słaby. Barça grała statycznie, wolno i niedokładnie i choć miała przewagę w posiadaniu piłki, to kompletnie nic z niej nie wynikało. W 21. minucie piłkarze z Londynu zmarnowali drugą znakomitą okazję. Składny atak strzałem z prawej strony kończył Bellerin, został zablokowany, piłka trafiła pod nogi Chamberlaina, który miał stuprocentową sytuację i... trafił prosto w leżącego już ter Stegena.

Barcelona nie potrafiła przebić się pod bramkę Kanonierów, próbowała grać przez prawe skrzydło, ale dośrodkowania Alvesa kończyły się stratą piłki. Rzut wolny Messiego i indywidualna akcja Neymara to w zasadzie jedyne godne odnotowania sytuacje Barçy aż do 45. minuty, gdy Suárez miał dwie świetne okazje, najpierw jednak zamiast strzelać podawał do Messiego, a chwilę później jego uderzenie głową o centymetry minęło bramkę Čecha. To powinien być gol do szatni, do przerwy wciąż było jednak 0:0.

Zaraz po rozpoczęciu drugiej połowy Barça miała fantastyczną sytuację. Neymar dostał znakomite, prostopadłe podanie na lewej stronie od Iniesty, wyszedł na czystą pozycję, ale w sytuacji "sam na sam" trafił w Petra Čecha. Barça grała szybciej, dokładniej, lepiej i kolejną okazję miał Neymar, który jednak zamiast przyjmować piłkę, niecelnie odgrywał ją głową do Messiego. Chwilę później następną składną akcję przeprowadziła Barcelona, jednak tym razem odegranie Neymara w polu karnym nie doszło do Messiego.

W 60. minucie obudził się Arsenal, ale znakomitą interwencją popisał się ter Stegen, tuż przy słupku broniąc dobre uderzenie Giroud. Pięć minut później znów zakotłowało się w polu karnym Barçy, a chwilę potem, po drugiej stronie boiska, bardzo bliski szczęścia był Suárez, który ostro wstrzelił piłkę, a minimalnie spóźniony Neymar nie przeciął jej lotu i nie wepchnął jej do siatki. Chwilę później Arsenal jednak przycisnął, Barça zaczynała się gubić i mocno pachniało golem dla Kanonierów, ale wtedy drużyna Enrique pokazała swój znak firmowy - zabójczy kontratak. W 71. minucie piłkę odzyskał Iniesta, zagrał na lewe skrzydło do Suáreza, ten od razu podał do Neymara, który wypatrzył wbiegającego Messiego, a Argentyńczyk będąc zupełnie bez opieki, spokojnie przyjął piłkę i mocnym strzałem pokonał Čecha. W 78. minucie powinno być 0:2. Messi najpierw podał do Neymara, który miał świetną sytuację, ale nie trafił, a dobitka Suáreza w sytuacji "sam na sam" zatrzymała się na słupku. W odpowiedzi bardzo dobrą szansę miał Giroud, ale ter Stegen był na posterunku.

Barcelona czuła krew, Barcelonie było mało i chciała zdobyć drugiego gola, żeby zamknąć mecz. To udało się w 83. minucie. Błąd Mertersackera, który za krótko wybił piłkę, chciał naprawić Flamini. Francuz nie trafił jednak w piłkę, a w nogi Messiego i sędzia podyktował rzut karny. Pewnym egzekutorem jedenastki był sam poszkodowany, którego strzał całkowicie zmylił Čecha. W samej koncówce Neymar mógł dobić rywala, ale jego strzał głową świetnie wybronił bramkarz Arsenalu. Skończyło się na 0:2, co w kontekście rewanżu oznacza zaliczkę niemal nie do roztrwonenia.

Dość słaba pierwsza połowa i bardzo dobra druga to nic nowego da tej drużyny. Kolejny raz Barcelona Luisa Enrique długo "wchodziła w mecz", ale gdy już wrzuciła piąty bieg, żaden piłkarz rywali nie był w stanie jej zatrzymać. To był popis Messiego, który odczarował bramkę Čecha i kolejny raz pokazał, dlaczego jest najlepszym piłkarzem na świecie. Kolejny ważny mecz i Argentyńczyk kolejny raz brał na swoje barki odpowiedzialność i ciężar gry. Należy docenić również asystę Neymara przy pierwszym golu oraz kilka świetnych interwencji ter Stegena. Ten zespół z pewnością ma papiery na to, by jako pierwszy w historii obronić Puchar Mistrzów.

Poleć artykuł

Komentarze (2221)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Typowy początek meczu. Przeciwnicy grają więcej piłką, a później Barcelona przejmuje inicjatywę. Pod koniec nasi się rozkręcili, szkoda tych dwóch setek Luisa, fakt, powinien to wykorzystać, ale jeszcze mamy drugą połowę. Miejmy nadzieję, że coś nam wpadnie, prezentujemy się naprawdę nieźle ;)
« Powrót do wszystkich komentarzy