FC Barcelona pewnie pokonała na wyjeździe Levante 2:0, robiąc kolejny krok w stronę obrony mistrzostwa Hiszpanii.
Spotkanie lidera z drużyną zamykającą ligową tabelę rozpoczęło się zgodnie z przewidywaniami, czyli od ataków ekipy przyjezdnej. Już w drugiej minucie do siatki trafił Messi po wspaniałym podaniu Iniesty, ale sędzia dopatrzył się spalonego. Jak pokazały powtórki, był to rażący błąd arbitra bocznego, ponieważ Argentyńczyk był dobry metr przed obrońcą Levante.
Na kolejną dogodną okazję Barcelony kibice czekali do 17. minuty, gdy Neymar technicznym strzałem z narożnika pola karnego próbował pokonać Mariño, ale bramkarz Levante popisał się skuteczną interwencją. 180 sekund później 26-letni golkiper nie miał jednak nic do powiedzenia, gdy Jordi Alba dośrodkował piłkę do Suáreza, a tor jej lotu zmienił David Navarro, dając gościom prowadzenie.
W 25. minucie powinno być 0:2, ale Luis Suárez nie trafił do siatki z najbliższej odległości po dokładnym zagraniu Neymara. Po tej sytuacji do głosu doszli gospodarze: najpierw z rzutu wolnego piłkę minimalnie nad bramką przeniósł Verza, a chwilę później w dogodnej sytuacji w światło bramki nie trafił Lerma. Najbliższy trafienia do bramki Barcelony był Morales, ale skrzydłowy Levante w sytuacji sam na sam z Bravo uderzył tylko w słupek.
Po zmianie stron Barcelona znów rozpoczęła grę od gola. Po raz drugi do siatki trafił Messi, ale ponownie spalonego - tym razem słusznie - dopatrzył się sędzia boczny. Poza tą sytuacją goście ze stolicy Katalonii, chociaż kontrolowali przebieg gry, nie stworzyli sobie dogodnej okazji do zdobycia bramki.
W 68. minucie na pierwszą zmianę zdecydował się Luis Enrique: za bezbarwnego Rakiticia na murawie pojawił się Busquets. Kilka chwil później boisko opuścił Alves, a jego miejsce zajął Vidal.
Gdy wydawało się, że Barcelona skromnie pokona Levante, w doliczonym czasie gry kontratak gości wykończył Luis Suárez, zdobywając swoją dwudziestą bramkę w tym sezonie ligowym.
Barcelona nie rozegrała dziś wielkiego meczu, ale w pełni kontrolując boiskowe wydarzenia, wywiozła z Walencji kolejne trzy punkty. W dwóch lutowych spotkaniach piłkarze Luisa Enrique zdobyli dziewięć goli, nie tracąc ani jednego - to dobry prognostyk przed maratonem meczowym, który czeka Barcelonę w najbliższych tygodniach.
Komentarze (1544)