Wielu piłkarzy byłoby w stanie niemal zapłacić, by strzelić gola w Primera División. Większość nie może nawet marzyć o zdobyciu 34 bramek w całej swojej karierze. Takich problemów nie ma Leo Messi. Dla niego strzelanie goli to coś najłatwiejszego na świecie. I nie zadowala się byle czym. Zdobywanie hat-tricków to dla niego niemal codzienność.
Ta sztuka udała mu się również we wczorajszym spotkaniu z Valencią. Był to 34. hat-trick Argentyńczyka w barwach Barcelony. To spektakularny wynik, ale, co ciekawe, w Pucharze Króla jedynie trzykrotnie zdobywał trzy bramki w jednym spotkaniu, ostatni raz pięć lat temu. Poprzednich hat-tricków Messiego należy szukać w meczach z Atlético Madryt w 2009 roku i z Betisem w 2011.
Po wyleczeniu kontuzji, która wykluczyła go z gry na dwa miesiące, oraz wobec zbliżającego się decydującego etapu sezonu Leo pokazuje w każdym meczu, że jego forma ciągle rośnie. Możliwość grania z takimi piłkarzami jak Luis Suárez i Neymar z pewnością pomaga. Jednak Messi zawsze pozostanie Messim. Jeśli MSN nie może być porównane z żadną inną linią ataku, to Leo z pewnością nie zasługuje na bycie porównywanym z innymi piłkarzami.
Komentarze (44)