Barça przegrywa po dogrywce w meczu dwóch najlepszych drużyn Ligi Endesa

Tomek Jędrzycki

24 stycznia 2016, 18:30

FCBarcelona.es

2 komentarze

W meczu na szczycie Ligi Endesa, który wymagał dogrywki do wyłonienia zwycięzcy, drużyna Xaviego Pascuala przegrała z niepokonanym liderem rozgrywek, który był skuteczniejszy w kluczowych momentach spotkania.

Palau długo zapamięta ten świetny mecz. Po ekscytujących czterdziestu minutach i dogrywce, drużyna Xaviego Pascuala przegrała 91:94.

Barça podejmowała jedyny niepokonany zespół w lidze. Mecz był bardzo wyrównany. Gdyby gospodarze zwyciężyli to zrównali by się bilansem z obecnym liderem rozgrywek. Spotkanie nikogo nie zawiodło, ale to kibice Valencii opuszczali halę z uśmiechem, ale Katalończycy także mogą być dumni.

W meczu z wielką ofensywną wydajnością i szybkimi atakami, żaden zespół nie był w stanie przejąć inicjatywy na dłuższy czas. Chociaż Barça osiągnęła maksymalnie 9 punktów przewagi w drugiej kwarcie (38:29, 19'), a po trójce Ribasa zakończył pierwszą połowę z prowadzeniem 43:35, nie miało to większego wpływu na dalszy przebieg spotkania.

Doellman z 11 punktami był najlepszym graczem do przerwy i kluczową postacią w planach Xaviego Pascuala, rozpoczynając mecz od pięciu punktów z rzędu. W szeregach rywali Diot z 9 punktami był głównie odpowiedzialny za atak Valencii w pierwszej połowie. Wspierał go Hamilton, który dał gościom prowadzenie po pierwszej kwarcie (21:23).

Pomimo wysokiego tempa, druga kwarta rozpoczęła się od trzech minut bez punktów, niedokładności i błędów z obu stron, co było wynikiem także dobrej obrony. Tomić przełamał niemoc (23:23, 13'), a trójki Abrinesa, Vezenkova i Satoransk’yego dały Barcelonie przewagę. Ale Valencia szybko odpowiedziała trójkami Rafy Martíneza i Shurny, a trójką Ribas zamknął pierwszą połowę (43:35).

Te osiem punktów zostały szybko zneutralizowane (44:44, 24'). W rzeczywistości, trzecia kwarta nie zdecydowała o niczym (56:57). Pierwsze minuty ostatniej kwarty dały 6 punktów przewagi Valencii, jednak Barça była w stanie zniwelować straty. Rafa Martínez na nieco ponad minutę do końca trafił trójkę (73:77). Następnie Satoransky wykorzystał tylko jeden rzut wolny (74:77), a skuteczną akcję przeprowadzili Dubljević i Sikma (74:79). San Emeterio zdobył punkty na 20 sekund do końca (76:81) i wydawało się, że trzy rzuty wolne Abrinesa (79:81) niczego nie zmienią, jednak Rafa Martínez przestrzelił rzut wolny (79:82), a Satoransky trójką na sekundę przed końcem meczu doprowadził do dogrywki (82:82).

San Emeterio i Dubljević wypracowali przewagę dla gości. Kiedy Valencia prowadziła czterema punktami, to wydawało się, że Doellman przeprowadził akcję 3+1. Sędziowie jednak zmienili decyzję i przyznali 2 a nie 3 punkty i Amerykanin specjalnie przestrzelił rzut wolny, jednak Lawal nie był w stanie zebrać piłki i Dublejić zamknął mecz (91:94). Barça była blisko drugiej remontady, ale tym razem szczęście nie było po jej stronie i zakończyła pierwszą rundę na drugim miejscu za niepokonaną Valencią gromadząc 15 zwycięstw przy dwóch porażkach.

Skrót meczu:

http://acbtv.acb.com/video/9139-lacb-20152016-liga_regular-17-145-valencia_basket_campeon_de_invierno

91 - FC Barcelona Lassa (21+22+13+26+9): Satoransky (17 p., 4/5 za trzy, 3 zb., 12 as.), Oleson (2), Perperoglou (2), Doellman (17 p., 6/9 za dwa, 5 zb.) i Tomić (8 p., 6 zb.) -pierwsza piątka-, Ribas (9 p., 5 zb., 2 as.), Abrines (15 p., 3 prz.), Lawal (12 p., 6/9 za dwa, 7 zb., 2 bl.), Vezenkov (3) i Samuels (6).

94 - Valencia Basket (23+12+22+25+12): Vives (4), Rafa Martínez (11), San Emeterio (14), Sikma (9), Dubljević (16) -pierwsza piątka- Hamilton (15), Diot (11), Lucić (2), Stefansson (-) i Shurna (12).

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (2)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze