Wiele wskazuje na to, że były bramkarz Barcelony wreszcie znajdzie wyjście z beznadziejnej sytuacji, w jakiej się znalazł, i wróci do regularnej gry.
Kiedy w 2013 roku Víctor Valdés podjął decyzję o nieprzedłużaniu swojego kontraktu z Barceloną, nie mógł przypuszczać, że los będzie dla niego tak niepomyślny. Ostatni sezon w barwach Dumy Katalonii zakończył przedwcześnie, zrywając więzadło krzyżowe w kolanie, co w konsekwencji uniemożliwiło ostateczne podpisanie kontraktu z AS Monaco. Pomocną rękę w tej sytuacji wyciągnął do niego Manchester United, gdzie Valdés dokończył rehabilitację i trenował razem z zespołem rezerw, a w styczniu 2015 roku podpisał kontrakt na półtora roku. Oficjalnie zadebiutował jednak dopiero w maju, a w kuluarach coraz głośniej mówiło się o konflikcie zawodnika z Louisem van Gaalem. Latem ubiegłego roku piłkarz został odsunięty od drużyny i nawet nie wziął udziału w oficjalnej sesji zdjęciowej.
Przez ostatnie pół roku mówiło się o zainteresowaniu ze strony Besiktasu, Tottenhamu czy nawet zespołów z ligi meksykańskiej, ale ostatecznie żadne konkrety nie padły. W końcu nadeszło wybawienie dla Valdésa, W ostatnich dniach media brytyjskie podawały, że bramkarz ma zostać wypożyczony na pół roku do belgijskiego Standardu Liege. Dziś na swoich profilach w mediach społecznościowych Valdés umieścił wiadomość pożegnalną i wygląda na to, że umowa dojdzie do skutku.
Półroczne wypożyczenie do Belgii wydaje się deską ratunkową dla Valdésa, by wrócić do gry i odzyskać formę. Jego kontrakt z Manchesterem wygasa w czerwcu i ponownie będzie "do wzięcia" za darmo. A gdzie wtedy trafi? Czas pokaże.
Komentarze (54)