Zubizarreta: Zabolało mnie stwierdzenie, że nie pracowałem

Julia Cicha

17 stycznia 2016, 15:00

Sport

47 komentarzy

Andoni Zubizarreta został błyskawicznie zwolniony nieco ponad rok temu. Były dyrektor sportowy Barçy mówi, że był ofiarą momentu chaosu sportowego, który przeżywała pierwsza drużyna Barcelony.

Bask w ubiegłych miesiącach próbował żyć z dala od świateł fleszy, czekając na zmianę swojej ścieżki kariery. Zubi wyjaśnia w wywiadzie dla Marki, jak się czuł w tamtych trudnych dniach, które doprowadziły do odrodzenia Barçy wiosną.

Zwolnienie
- Czułem się samotny, naznaczony. Pamiętam słowa Xaviego i jestem mu wdzięczny. Prawda jest taka, że klub zaprosił mnie na finał Pucharu Króla i Ligi Mistrzów, ale wolałem nie jechać.

Przybycie Luisa Enrique
- Potrzebowaliśmy trenera, który dodałby energii szatni, gdyż przeżywała ona wiele problemów, takich jak śmierć Tito Vilanovy. Luis Enrique miał tę zaletę, że znał bardzo dobrze klub i szkółkę.

Luis Suárez - plan B
- Luis Suárez nie był pierwszym wyborem. Zimą chcieliśmy sprowadzić Agüero, ale nie wyszło. W takiej sytuacji nie mieliśmy wątpliwości - Luis Suárez był naszym jedynym celem. W czasie negocjacji doszło do incydentu z Chiellinim. Spowodowało to wiele wątpliwości w klubach, które również ubiegały się o piłkarza. Kwestionowano jego charakter, a wysokość kary była nieznana. Pomyślałem, że to był dobry moment, by przyspieszyć transfer.

Krytyka przydatności Messiego
- Krytyka zawsze jest i pojawia się w momentach spadku formy wielkich piłkarzy. Zdarzyło nam się to z Ronaldinho, wydaje mi się, że teraz przeżywa to Cristiano. Niemniej jednak strzela dwa gole na mecz. Messiego dotknęła seria kontuzji większa niż zazwyczaj, ale jego oddanie było ogromne, nie wyśmienite, ale ogromne.

Plotki o byciu leniwym
- Jedyną krytyką, która mnie zabolała, były komentarze, parodie, że Zubizarreta nie pracował. Nie robiliśmy nic innego, wkładałem w pracę ciało i duszę.

Zdystansowanie od Guardioli
- Jednym z moich wyzwań było przekonanie Pepa, by został w Barcelonie. Była to moja porażka, być może największa, że jednak odszedł. Zazwyczaj mówię, że nasza przyjaźń jest "w nawiasie". O ile teraz jest otwarta, dobrze byłoby ją kiedyś zamknąć. Nie rozmawialiśmy od tamtego czasu, przykro mi to mówić.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (47)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze
« Powrót do wszystkich komentarzy