Wielkimi krokami zbliża się koniec jakże wspaniałego dla klubu i kibiców roku 2015, a wraz z nim możliwość rejestracji nowych zawodników. Sprowadzeni do klubu latem Aleix Vidal i Arda Turan mogą nareszcie zejść z trybun Camp Nou i dołączyć do kolegów z boiska w cotygodniowych zmaganiach o obronę potrójnej korony. Jednak od czasu ich przybycia do miasta Gaudiego do styczniowego spotkania z Espanyolem hierarchia kadrowa zdążyła się nieco pozmieniać, a wraz z nią oczekiwania co do dwójki naszych bohaterów.
Trzeba przyznać, że biorąc pod uwagę sytuację kadrową, Luis Enrique nadspodziewanie dobrze poradził sobie z prowadzeniem drużyny w rundzie jesiennej. Z klubem pożegnali się Xavi i Pedro, którzy mimo słabnącej roli w drużynie, wciąż stanowi o jej sile, niejednokrotnie przechylając szalę zwycięstwa na stronę Dumy Katalonii. Decyzją trenera z drużyny rezerw przywędrowali jedynie Munir i Sandro, zaś mogący teoretycznie wesprzeć kadrę Alen Halilović i Adama Traoré powędrowali na wypożyczenia. Tak więc porównując naszą ławkę rezerwowych chociażby z rywalami z Madrytu, niejednemu sympatykowi Blaugrany mina mogła zrzednąć, tym bardziej, że już na początku sezonu kontuzje wykluczyły z gry Rafihnę, Iniestę i przede wszystkim ulubieńca kibiców Douglasa.
Przyszłość nie malowała się w jasnych barwach. W akcie desperacji klub wystąpił nawet z wnioskiem o przedwczesną rejestrację Ardy. Jak skończyło się całe przedsięwzięcie, nie trzeba nikomu przypominać, a pomimo tego klub wchodzi w nowy rok ze zdobytymi Superpucharem Europy i klubowym mistrzostwem świata, ze spokojnym awansem do kolejnej fazy Ligi Mistrzów i (prawdopodobnie) pozycją ligowego lidera. Not bad Lucho, not bad. Wielu może ma jeszcze w pamięci nie najlepsze rezultaty w Superpucharze Hiszpanii czy w starciach z Celtą i Sevillą w Primera, jednak, szczerze mówiąc, można na nie przymknąć oko. To na wiosnę mamy siać postrach. I tu właśnie na scenę wchodzą nasze wakacyjne nabytki.
Okoliczności przyjścia do klubu Hiszpana i Turka pozostawiają pewien niesmak. Bartomeu wślizgiem od tyłu w rywala wywalczył inicjatywę w walce o fotel prezydencki, dokonując transferów last minute. Czy sprowadzanie zawodników latem i tym samym opłacanie im półrocznych wakacji było także sportową koniecznością? O dziwo nie mam co do tego najmniejszych wątpliwości. Po wyśmienitych sezonach obydwaj zawodnicy byli gorącymi towarami na rynku transferowym, czekanie z finalizacją transakcji do stycznia nie wchodziło w grę. Należy się tutaj ukłon w stronę obydwu panów za decyzję o „wyjściu z obiegu” na ponad cztery miesiące i to mając w perspektywie Euro 2016. Ich cel był jasny: zaaklimatyzować się w drużynie i ruszyć z kopyta w następnym roku. Siać spustoszenie w szeregach rywala, Vidal z pozycji prawego obrońcy, zaś Turan - pomocnika. Jednak od czasu złożenia podpisu na kontrakcie do chwili obecnej pozycje, na które ich sprowadzono, nie wymagają już gruntownej przebudowy.
Z Iniestą i Alvesem przeżywającymi drugą młodość oraz nagłą eksplozją formy syna marnotrawnego La Masíi w osobie Sergiego Roberto mogłoby się zdawać, że zawodnicy ci są potrzebni jak Radomiowi lotnisko. Co do drużyny mogłyby więc wnieść niedawne gwiazdy Sevilli i Atlético? Okazuje się, że całkiem sporo, choć niekoniecznie tam, gdzie widzi ich większość kibiców. Przeglądając statystyki Ardy Turana z poprzedniego sezonu, niewprawione oko może wziąć jego heatmapy za błąd matrixa lub co najmniej przypadkowe nałożenie się toru ruchu kilku innych zawodników. Nic bardziej mylnego. Gdyby ktoś was kiedyś spytał, na jakiej pozycji gra Arda Turan, odpowiedzcie mu śmiało, że Arda gra tam, gdzie go postawisz. Prawa pomoc, lewa pomoc, co to za różnica? Za plecami napastnika czy skrajnie defensywnie? Potrzymaj mu piwo! Turek ze swoją nadzwyczajną techniką użytkową i walecznością jest bohaterem mokrych snów niejednego menedżera. Dodajmy do tego wyjątkowe umiłowanie do gry krótkimi podaniami i wyprowadzania piłki, a mamy dokładnie to, co Lucho ceni w zawodnikach najbardziej: wszechstronność. „Jesteś dla mnie wart czterech zawodników, bo na tylu pozycjach potrafisz zagrać” - słowa skierowane niegdyś przez mistera do Adriano śmiało można wypowiedzieć także w stronę Turana. Biorąc pod uwagę także waleczność popularnego Leónidasa, nie mam wątpliwości, że z miejsca stanie się on ulubieńcem Camp Nou.
Nie dajcie się jednak zwieść groźnemu wyrazowi twarzy i „napaści z butem w ręku” w kartotece. Arda barceloński nie będzie zbytnio przypominał Ardy madryckiego, a raczej Ardę tureckiego. Pod koniec swego pobytu w drużynie Rojiblancos piłkarz często skarżył się na styl gry Simeone, który nie pozwala mu rozwinąć skrzydeł przez nadmiar obowiązków defensywnych. Pomijając nawet wypowiedzi samego zainteresowanego, wystarczy zestawić statystyki klubowe z reprezentacyjnymi. Podczas czteroletniego pobytu w Atlético Arda notował bramkę lub asystę średnio co 225 minut. Dla porównania w kadrze zdarzało mu się to co 168 minut, zaś za czasów gry w Galatasaray - aż co 125 minut. Wniosek nasuwa się sam: im więcej dasz mu swobody, tym lepiej dla drużyny. Co prawda Luis Enrique również nakłada na ofensywnych pomocników sporo obowiązków defensywnych, jednak daleko mu pod tym względem do trenera ligowych rywali. Pomimo niemłodego wieku Turka wierzę, że nie widzieliśmy jeszcze jego najlepszej wersji. Patrząc zaś na paraolimpijskie popisy Munira i Sandro, można stawiać w ciemno, że prędzej czy później zobaczymy Ardę szarżującego w pierwszej linii, dającego odpocząć któremuś z członków tridente MNS.
Co zaś tyczy się Aleixa Vidala, tutaj niewiadomych mamy więcej. O ile sportowa klasa Ardy jest niepodważalna, nad faktyczną wartością Hiszpana można się zastanowić. Był on co prawda wiodącą postacią zarówno w Almeríi, jak i Sevilli, jednak… no właśnie - rozegrał on w najwyższej klasie rozgrywkowej jedynie dwa sezony. Jak na 26-letniego zawodnika jest to mizerny dorobek, umówmy się więc, że dla własnego spokoju ducha będziemy go traktować jak bombę z opóźnionym zapłonem, a nie gracza typu one-season wonder. Mamy więc rewelację ligi za całkiem niezłe pieniądze, zabezpieczenie na pozycji prawego obrońcy, wszystko pięknie, ładnie, gdyby nie fakt, że rozegrał w tej roli całe osiem (!) spotkań. Nie twierdzę wcale, że były to złe występy. Wręcz przeciwnie, rozegrał tam jedne z najlepszych meczów w czasie swojego pobytu w Sevilli. Nie zmienia to jednak faktu, iż pod wzglądem doświadczenia Dani Alves śmiało może skierować do niego słynne „kim ty k**** jesteś pajacu?”.
A skoro już jesteśmy przy Alvesie, wcale nie jest powiedziane, że transfer Aleixa oznacza zmierzch kariery zwariowanego Brazylijczyka na Camp Nou. Obecny kontrakt gwarantuje mu występy w koszulce Blaugrany do czerwca 2017 roku, z opcją przedłużenia na kolejny sezon. I chociaż jego dośrodkowania w poprzednich sezonach spędzały sen z powiek katalońskim gołębiom, nie zapominajmy, że Dani jest w klubie człowiekiem-instytucją. Jego pozycja w szatni jest niezwykle silna, a i na boisku nieraz udowadnia on sceptykom, że niewielu napastników jest w stanie sprawić mu problemy, jak chociażby podczas ostatniego Gran Derbi. Nie zapominajmy też o innym kandydacie do gry na prawej obronie, a mianowicie rewelacji rundy jesiennej Sergim Roberto. Wychowanek klubu po latach irytowania co drugim zagraniem może wreszcie pokazać środkowy palec krytykom. Spośród wszystkich rozgrywek jedynie Messi, Neymar i Suárez mają więcej asyst niż Pan Piłkarz Roberto.
Konkurencja w postaci wspomnianych dżentelmenów sprawia, że od pierwszej otrzymanej szansy do gry Vidal będzie musiał pokazywać ze wszystkich sił, że nie powrócił do Katalonii jedynie przejazdem. Pozostaje jeszcze kwestia samego stylu gry byłego podopiecznego Unaia Emery’ego. Niemal cała kariera rozgrywana na pozycji bocznego pomocnika pozostawiła na nim swój ślad. Podobnie jak Jordi Alba uwielbia się on zapuszczać w pole karne rywala, zostawiając za sobą wolne przestrzenie dla potencjalnych kontrataków. O ile nominalni boczni obrońcy znają w tej kwestii umiar, „farbowanym lisom” zajmuje nieco czasu przystosowanie się do jednej z najbardziej wymagających pozycji we współczesnym futbolu.
Jednak nawet jeśli Aleix nie do końca sprawdzi się jako prawy defensor, nic nie szkodzi na przeszkodzie, by powrócił do gry nieco wyżej. Podobnie jak Arda, jest on graczem bardzo dynamicznym, niezwykle zawziętym, dysponującym nieprzeciętną techniką. W hiszpańskiej prasie coraz częściej przewija się temat transferu napastnika w zimowym oknie. Biorąc pod uwagę problemy finansowe klubu i niemałe doświadczenie Vidala w grze na skrzydle, rozwiązanie nasuwa się samo. Oczywiście pozycja tercetu Neymar, Messi, Suárez jest niepodważalna, jednak nic nie stoi na przeszkodzie, by lekko poeksperymentować ze składem, zanim sezon wkroczy w decydującą fazę.
Rywalizacja na każdej pozycji i wypracowanie nowych rozwiązań taktycznych mogą wpłynąć na zespół jedynie pozytywnie. Nowy rok przynosi nam wiele niewiadomych odnośnie formy nowych nabytków, ich przydatności w drużynie i zgrania z kolegami z boiska. Miejmy jednak nadzieję, że najlepsze dopiero przed nami, a luźniejszy terminarz pozwoli solidnie przygotować się na prawdziwe wyzwanie w postaci dwumeczu z Arsenalem w 1/8 finału Ligi Mistrzów.
Komentarze (91)