Po dość jednostronnym widowisku na International Stadium w Jokohamie Barça wygrała z River Plate 3:0 i zdobyła tytuł klubowego mistrza świata, a tym samym piąte trofeum w bieżącym roku kalendarzowym! Bramki dla Blaugrany zdobywali Luis Suárez (dwie) oraz Leo Messi.
River Plate postawiło Barçy dokładnie takie warunki, jakich można było się spodziewać. Wysoki pressing, agresywna gra i częste wyjścia do kontrataków. Niestety sił na taką grę starczyło Argentyńczykom zaledwie na pierwszych kilkanaście minut, jednak trzeba im oddać, że w tym czasie Barça nie zagroziła zbytnio bramce Barovero poza jednym strzałem z woleja Messiego. Z upływem minut narastała jednak dominacja Blaugrany, nieudokumentowana jak dotąd golem. Wkrótce nadeszła 36. minuta i obrona Los Millionarios musiała skapitulować. Z prawej strony dośrodkował Alves, piłkę niezwykle dokładnie głową zgrał Neymar, a Messi czubkiem lewego buta skierował ją do bramki najlepszej drużyny Ameryki Południowej. Do przerwy niewiele się zmieniło, z dziennikarskiego obowiązku należy odnotować, że dwie znakomite okazje bramkowe miał Suárez, ale Urugwajczyk w pierwszej części meczu ewidentnie nie wyregulował celownika.
Redaktor piszący podsumowanie został jednak zmuszony do zmiany swej opinii o grze El Pistolero zaledwie cztery minuty po rozpoczęciu drugiej połowy. Wtedy to Sergio Busquets posłał genialną piłkę za plecy obrońców do wychodzącego w sytuacji sam na sam Urugwajczyka, zaś ten bez problemów posłał ją do siatki obok bramkarza River. Choć Argentyńczycy nie odpuszczali, nadal starając się kreować sytuacje w ofensywie, byli bezradni wobec świetnie dziś funkcjonującego duetu stoperów Piqué-Mascherano. Po kolejnych dwudziestu minutach wszystko było jasne. Piłkę przed polem karnym przejął Neymar i dośrodkował wprost na głowę Luisito, który takich okazji nie zwykł marnować. 3:0, czy coś trzeba dodawać? Takim też wynikiem zakończyło się spotkanie, które dało Barçy kolejny tytuł do klubowej kolekcji.
Gwoli sprawiedliwości, nalezy oddać River szacunek za walkę do samego końca i pełne zaangażowanie, choć momentami przesadzali oni z agresją w swoich wejściach. Ambicji tej drużynie nie można odmówić, natomiast jakość czysto piłkarska była dziś (i przez cały miniony rok) po stronie Barçy, czemu dowód dała ona, pewnie wygrywając dzisiejszy finał. Piąte trofeum w roku i zarazem wyrównanie osiągnięcia ekipy Guardioli z 2011 roku - to napawa dumą wszystkich culés. Jesteśmy świadkami najpiękniejszego okresu w historii tego klubu. I niech on trwa jak najdłużej. Visca el Barça, visca Catalunya!
Komentarze (1802)