Luis Suárez udzielił wypowiedzi dla lokalnej urugwajskiej stacji z Montevideo w programie „Ultimo al arco", gdzie skomentował swą bieżącą sytuację w Barçy, ostatnie kontrowersje z meczu z Valencią oraz kilka innych, pomniejszych kwestii.
Inaczej niż w swoich poprzednich drużynach, „dziewiątka" reprezentacji Urugwaju i Barçy przyznaje, że czuje się zdecydowanie pewniej, gdy nie musi brać na siebie odpowiedzialności za grę zespołu, jak zdarzało się to w Liverpoolu czy Ajaksie. „Teraz jest inaczej. Gram u boku najlepszych piłkarzy na świecie, co bardzo ułatwia pracę. Dobra forma zespołu napawa mnie spokojem. Jeśli ktoś chciałby mnie teraz sprowokować, nie uda mu się to".
Suárez odniósł się tym samym do incydentu z sobotniego spotkania na Mestalla, gdzie starł się z Aymenem Abdennourem. Jak sam skomentował tuż po zakończeniu rywalizacji, tego typu rzeczy zdarzają się we współczesnym futbolu. „Nadepnąłem go niechcący, powiedziałem mu nawet o tym, gdy podszedł do mnie w tunelu po meczu". Luisito zaskoczył szum, jaki wokół całej sprawy wywołał Tunezyjczyk, zamieszczając na Twitterze zdjęcie swojej stopy. „Przyjąłem to ze spokojem. Nie widziałem tego zdjęcia, spędzałem wczoraj czas z żoną i dziećmi".
„Leo jest numerem jeden, Neymar tuż za nim"
Popularny El Charrua nie ma wątpliwości co do swojej roli w ekipie Luisa Enrique i nieustannie powtarza, że niekwestionowanym numerem jeden w Barçy jest Leo Messi, któremu kroku stara się dotrzymać Neymar. Luis wskazał tym samym na jedną z tajemnic sukcesu Blaugrany. „Nikt nie myśli, że jest lepszy od kogokolwiek, ponieważ wszyscy wiemy, że najlepszy jest Leo. Ja mogę tylko cieszyć się z możliwości wspólnej gry z nim i ze wspaniałej formy całej drużyny".
Na zakończenie, zapytany o ewentualne rozczarowanie swą nieobecnością wśród finalistów Złotej Piłki, Suárez odrzekł: „nie martwi mnie to, ponieważ nie taki był mój cel".
Komentarze (42)