Nie Cristiano Ronaldo, nie Gareth Bale, a właśnie Karim Benzema może być największym zagrożeniem dla Barcelony w zbliżającym się starciu na Estadio Santiago Bernabéu.
Francuz powrócił do treningów sześć dni po tym, jak został wezwany do złożenia wyjaśnień w związku z szantażowaniem kolegi z drużyny narodowej Mathieu Valbueny. To były ostatnie dni szansy dla Rafy Beníteza, by przygotował go odpowiednio do gry z Barceloną 21 listopada o 18:15.
Benzema, który do tej pory zdobył sześć goli w sześciu występach w La Liga, zaliczył najlepszy start w sezonie odkąd przywdział białą koszulkę Realu. Na Bernabéu do tej pory strzelił Barcelonie pięć bramek w Primera División, podczas gdy Cristiano Ronaldo ta sztuka udała się tylko dwukrotnie, a oba te gole padły po rzutach karnych.
W poprzednim sezonie Karim przybił Barcelonie gwóźdź do trumny, zdobywając bramkę na 3:1 w 61. minucie meczu. Sfinalizował on dobrą kontrę, zainicjowaną przez Isco, otrzymując podanie od Jamesa Rodrígueza i z zimną krwią pokonując Claudio Bravo. Spotkanie rozpoczęło się co prawda od gola Neymara, ale później to Real osiągnął przewagę, co uwidoczniło się w golach Pepe, Cristiano z rzutu karnego, a także Benzemy.
Sezon wcześniej to Barça sięgnęła po trzy punkty, choć Karim wyprowadził Real na prowadzenie 2:1 po tym, jak wynik meczu otworzył Andrés Iniesta. Benzema uczynił to w cztery minuty, trafiając do siatki w 20. i 24. minucie. Oba gole padły po dośrodkowaniach Ángela Di Maríi - pierwszy został zdobyty po strzale głową, a drugi po przyjęciu udem i perfekcyjnym uderzeniu w róg bramki. Cristiano wykorzystał jeszcze rzut karny w 55. minucie, ale kolejny świetny wieczór miał Messi, który zdobywając hat-trick, zapewnił trzy punkty Dumie Katalonii.
W rozgrywkach 2012/2013 już w 5. minucie Benzema trafił do siatki, wykorzystując znakomite dośrodkowanie Álvaro Moraty. Messi wyrównał w 18. minucie, ale Sergio Ramos przechylił ostatecznie szalę zwycięstwa na stronę Realu.
Rok wcześniej Karim jeszcze szybciej rozpoczął strzelanie, bo już w pierwszej minucie gry, ale Alexis Sánchez, Xavi i Cesc przesądzili o zwycięstwie Barçy 3:1. Francuz zdobył gola po tym, jak piłka odbiła się po strzale Mesuta Özila od obrońcy i trafiła wprost pod jego nogi. W tej doskonałej sytuacji nie miał problemów z pokonaniem Víctora Valdésa.
W pozostałych dwóch starciach Benzemie nie udało się trafić do siatki. W sezonie 2010/2011 został zmieniony w 58. minucie przez Özila, a w rozgrywkach 2009/2010 zastąpił Gonzalo Higuaína dopiero w 79. minucie, przy stanie 2:0 dla Barçy.
Warto zauważyć więc progres, jaki wykonał Benzema w starciach z Barceloną. Jeśli problemy ze zdrowiem i zamieszanie z głośną aferą dotyczącą szantażu nie obniżą jego bardzo wysokiej formy z początku rozgrywek, może być największym zagrożeniem dla Barçy. Z pewnością musi być natomiast pieczołowicie pilnowany w polu karnym przy zagraniach z bocznych sektorów boiska, bo właśnie po dośrodkowaniach zdobył trzy z pięciu goli, jakie udało mu się zaliczyć w ligowych starciach z Dumą Katalonii na Bernabéu.
Komentarze (21)