Luis Enrique wciąż jest zainteresowany sprowadzeniem Nolito w zimowym oknie transferowym. Piłkarz ma pełne zaufanie asturyjskiego szkoleniowca, jednak jego przyjście w najbliższym oknie stoi pod znakiem zapytania z powodów ekonomicznych.
Barcelona ma pieniądze na transfer napastnika, jednak jeśli zdecyduje się na pozyskanie Nolito (klauzula odstępnego w wysokości 18 milionów euro), polityka ograniczania wydatków, zawarta w klubowych statutach, będzie zagrożona. Obecny zarząd zobowiązał się obniżać poziom zadłużenia progresywnie aż do 2018 roku, jednak w ostatnim sezonie to się nie udało. Teraz klub ma dwa lata, by drastycznie obniżyć swoje zadłużenie, w przeciwnym razie zarząd będzie musiał podać się do dymisji i pozostawić klub w rękach Komisji Zarządzającej. By obniżyć zadłużenie, trzeba mniej wydawać lub notować większe przychody. Na tę chwilę wpływy się nie zwiększają (trwają negocjacje z Qatar Airways) i dlatego zaciąganie kolejnych zobowiązań stanowi problem.
Zarząd obecnie nie chce nawet słyszeć o wydawaniu 18 milionów euro na Nolito w styczniu. Między innymi dlatego, że w tym roku zakupiono już Ardę Turana i Aleixa Vidala za ponad 50 milionów euro. W takim wypadku klub rozważa inny scenariusz: wypożyczyć Nolito z opcją wykupu zawodnika 1 lipca 2016 roku. Dzięki temu koszt transferu przeszedłby na kolejny rok obrachunkowy. Poza tym Barcelona uważa, że cena rynkowa Nolito nie przekracza 8-9 milionów euro.
Klub zdaje sobie sprawę, że ten scenariusz ma małe szanse powodzenia, chociaż pokłada się nadzieje w samym zawodniku, który chce grać na Camp Nou, oraz w Luisie Enrique. Trener Barçy dobrze zna prezesa i dyrektora sportowego Celty. To może jednak okazać się niewystarczające, gdyż klub z Vigo jest skłonny pożegnać się z Nolito tylko w przypadku otrzymania równowartości jego klauzuli odstępnego. Taką informację otrzymała Barcelona przez osobę trzecią, kiedy latem interesowała się możliwością sprowadzenia reprezentanta Hiszpanii.
Komentarze (64)