Rezerwowi piłkarze FC Barcelony nie byli w stanie zdobyć ani jednego gola na Estadio Romero Cuerda i bezbramkowo zremisowali z Villanovense.
Gospodarze od pierwszch minut pokazali, że nie przestraszą się utytułowanego rywala. W piątej minucie Pajuelo zagroził bramce Masipa, ale 26-letni bramkarz stanął na wysokości zadania. Odpowiedź gości przyszła dość późno, bo dopiero po pół godzinie. Strzał Bartry po rozegraniu rzutu wolnego został zablokowany i w stuprocentowej sytuacji znalazł się Munir, ale uderzył ponad poprzeczką. Kilka chwil przed przerwą minimalnie niecelnie w kierunku bramki Barçy strzelał Javi Sánchez.
O drugiej połowie można napisać tylko tyle, że się odbyła. Piłkarze Barcelony kompletnie nie mieli pomysłu na grę, a gospodarze, choć próbowali od czasu do czasu atakować, bardziej skupiali się na uważnej postawie w obronie, by nie stracić korzystnego wyniku. Żadna z drużyn nie stworzyła sobie klarownych sytuacji do zdobycia bramki, co biorąc pod uwagę klasę ekipy gości - nawet złożonej w większości z piłkarzy rezerw - jest naprawdę zaskakujące.
Barça, której gra pozostawia w tym sezonie wiele do życzenia, i tym razem nie przekonała do siebie kibiców swoją postawą. Rezerwowy skład, przeciwnik z niższej półki, perspektywa rewanżu na Camp Nou - czy te fakty usprawiedliwiają kiepską grę zawodników Luisa Enrique? Absolutnie nie. Zwycięzca poprzedniej edycji Pucharu Króla nie powtórzy już wyczynu z ubiegłego sezonu, gdy w drodze po trofeum wygrał wszystkie dziewięć spotkań.
Komentarze (1114)