Kaptoum - talent kontra przeciwności

Dariusz Maruszczak

27 października 2015, 18:01

Sport

31 komentarzy

Wilfred Jaures Kaptoum urodzony 7 lipca 1996 roku w kameruńskiej Douali, stał się w ostatnich tygodniach częstym tematem rozmów w Barcelonie B. Jego powrót po kontuzji może być dla osób obserwujących wschodzące talenty Dumy Katalonii jedną z bardziej ekscytujących wiadomości w tym sezonie. Trenerzy i koledzy z drużyny nie są tym zapewne zdziwieni, ponieważ przez wiele lat Kameruńczyk wyróżniał się jako pomocnik z największym potencjałem, obok Sergiego Sampera.

- Jego powrót to świetna wiadomość dla wszystkich. To szczególny gracz i jestem szczęśliwy, ponieważ jemu przeznaczone jest być ważnym zawodnikiem - powiedział Gerard López, trener Barçy B. Tylko podczas ostatnich trzech meczów, w tym z Lleidą, w którym wybiegł od pierwszej minuty, pokazał swoje umiejętności i imponujące ostatnie podanie. Potrafi on ponadto spowolnić swoje ruchy, czyniąc je bardziej plastycznymi, jak niegdyś robił to Zinedine Zidane. Stąd też pseudonim Kaptouma - Zizou. Jego powrót nie przeszedł niezauważony przez Luisa Enrique, który dołączył Kameruńczyka do pierwszej drużyny na poniedziałkowym treningu i powołał go na mecz z Villanovense.

Dwa dni wcześniej, po zwycięstwie nad Lleidą, Wilfried mówił do dziennikarza Sportu w strefie mieszanej, że marzy o występie w pierwszej drużynie. - Pracuję bardzo ciężko, żeby otrzymać szansę. Mogę tylko pracować, pracować i jeszcze raz pracować, aby pewnego dnia ktoś mnie zauważył i dał okazję do gry w pierwszym zespole.  

Ci, którzy go znają, określają go jako skrytego chłopaka, ale z charakterem. Najlepiej udowodnił to podczas gry w zespole młodzieżowym, kiedy to na turnieju Arnedo zaproponował, że stanie w bramce zamiast kontuzjowanego golkipera. Kaptoum obronił rzut karny wykonywany przez José Ángela Pozo z Realu Madryt, a Barcelona wygrała trofeum.  

Teraz jest porównywany z Thiago Alcântarą, ale sam zainteresowany mówi, że skupia się, by grać jak Andrés Iniesta. - Oni wszyscy są naprawdę dobrzy, ale gdybym miał wybrać wzór do naśladowania na swojej pozycji, to wskazałbym na Iniestę. Mam podobny profil piłkarski do niego, a ponadto on również pochodzi z La Masíi, jest nasycony wszystkimi wartościami, których uczy ta szkółka. To świetny piłkarz, ale i świetny człowiek - powiedział Kaptoum.  

W poniedziałek był on na sesji treningowej razem ze swoim idolem, ale zdaje sobie sprawę, że jego miejsce jest w tej chwili w Barcelonie B, gdzie może dojrzewać. Kaptoum wypowiedział się również na temat swoich trenerów: - Gerard López dużo ode mnie wymaga i chce wydobyć ze mnie to co najlepsze. W młodszych i starszych rocznikach młodzieżowych trenował mnie natomiast García Pimiento i dużo się od niego nauczyłem. Był bardzo ważną osobą dla mojego rozwoju.  

Progres u Kaptouma musi trwać bezustannie, jeżeli chce on rywalizować na najwyższym poziomie. W 2011 roku, kiedy był graczem poziomu Cadete, klub wiedział, na czym powinien się skupić. - Technicznie jest bardzo dobry, ale w defensywie łatwo traci koncentrację. Na musi się bardzo wysilać, bo na tym poziomie jest to zbędne. On lubi rajdy z piłką i chcemy by rozwijał tę umiejętność, nie chcemy jej w nim gasić. Poczekamy do poziomu Juvenil, gdzie rozwój fizyczny się wyrównuje i wtedy zobaczymy, czy jest gotów - mówił wtedy jego trener.  

Minęły cztery lata i Kaptoum nie tylko miał do czynienia z rywalami ukształtowanymi fizycznie, ale na nieszczęście miał również problemy z kontuzjami. W poprzednim sezonie dla przykładu stracił większość rozgrywek z powodu problemów mięśniowych. - Oczywiście było naprawdę kiepsko. Wiele miesięcy poza boiskiem sprawiło, że miałem trudne momenty, ale w końcu pokonałem problemy. Jestem niezmiernie wdzięczny lekarzom, sztabowi szkoleniowemu, jak i kolegom z zespołu, oni wszyscy bardzo mi pomogli. I teraz jestem razem z drużyną, dążąc do sukcesów.  

Podczas tego procesu jego agent Ivan de la Peña stał się także jego powiernikiem. Wsparcie psychologiczne od osoby, która zna od podszewki frustrację wynikającą z częstych kontuzji jest bardzo istotne. Kaptoum wyszedł z tych doświadczeń mocniejszy i jest podekscytowany, że znów może cieszyć się futbolem. - Siłę dała mi chęć triumfowania w świecie futbolu, pomagania kolegom oraz zaufanie okazane przez sztab szkoleniowy i zarząd klubu. Przede wszystkim zespół medyczny był świetny, poświęcili wiele uwagi, bym mógł wrócić na boisko.  

Oprócz docenienia pracy sztabu medycznego, mógł liczyć również na wsparcie rodziny. - Nie, nigdy nie zwątpiłem i nie popadłem w rozpacz. Dla mojej psychiki ważna była pomoc rodziny i drużyny. Wszystko poszło prawidłowo, dziękuję kolejny raz doktorom, bardzo doceniam ich rolę. Jestem wdzięczny również moim reprezentantom za wsparcie i wszystko co dla mnie robili. Musiałem wykonać sporo pracy, żeby móc wrócić - zwierzył się Kaptoum. I już od jego pierwszych minut z Alcoyano fani coraz mocniej zaczęli doceniać jego wschodzący talent.  

Kameruńczyk chce skupić się na poprawie wyników zespołu B, który występuje obecnie w Segunda División B. - To miłe kiedy ludzie cię chwalą, ale staram się być sobą i skupiać się na osiąganiu konkretnych celów. Jesteśmy w takim momencie, że musimy osiągać dobre wyniki i ciężko pracować. Jestem usatysfakcjonowany, gdy wniosę do zespołu pomoc, której on potrzebuje - powiedział.  

Teraz jest czas, by młodzi zawodnicy rezerw Barçy zaadoptowali się do warunków Segunda B, po zeszłorocznym spadku. W porównaniu z Segunda A, teraz muszą rywalizować na mniejszych boiskach, a ich rywale grają ostrzej. Kaptoum musi więc postępować na boisku bardziej pragmatycznie niż w młodszych grupach katalońskiego klubu, gdzie nadużywał rajdów i sztuczek technicznych. - Dobrze grało mi się przeciwko Lleidzie. Jesteśmy w trudnej lidze i musimy ciężko pracować nad naszymi rezultatami, to w tej chwili najważniejsze.  

W poniedziałek na chwilę mógł zapomnieć o trzecim poziomie rozgrywkowym hiszpańskiego futbolu i potrenować z najlepszymi. We wtorek znów był w pierwszym zespole i znalazł się w składzie na środowy mecz Copa del Rey z Villanovense. Fani mają nadzieję, że zaprezentuje się w nim jak przystało na gwiazdę La Masíi.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (31)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze
« Powrót do wszystkich komentarzy