Samardo Samuels urodzony na Jamajce uważa Barçę za największy klub w Europie.
Kiedy zacząłeś grać?
W wieku 13 lat poszedłem na kampus i powiedziano mi, że z moimi warunkami mogę poprawić się w Stanach Zjednoczonych. Moja mama namawiała mnie do tego, a ja pomyślałem, że będę miał tam więcej możliwości.
Czy to była trudna decyzja?
Nie. Dzieci na Jamajce szybko dojrzewają, a moja mama dzwoniła do mnie co 15 minut, aby sprawdzić czy wszystko ze mną w porządku.
Potem przyszedł czas na szkołę.
Miałem oferty z Louisville i Karoliny Północnej i ostatecznie postanowiłem iść do Louisville, ze względu na trenera Ricka Pitino i na czerwone barwy, mój ulubiony kolor.
Nigdy nie zostałeś wybrany w drafcie NBA?
To jest prawda. To niesamowita rzecz ponieważ trenowałem z 16 drużynami. To było trudne, bo opuściłem uniwersytet po drugim roku, a wielu mówiło, że powinienem tak zrobić i być tam dominującą siłą. To było ryzykowne.
A jak dostałeś kontrakt?
Grałem w Lidze Letniej dla Chicago Bulls, ale skończyło się podpisaniem kontraktu z Cleveland Cavaliers na trzy lata, w roku 2010.
Miałeś oferty z Europy, gdy byłeś bardzo młody, ale nie zaakceptowałeś ich. Czemu?
Dla mnie było to trudne, aby przejść do Europy. Moim marzeniem było grać w NBA, a podczas słynnego lokautu miałem oferty, ale nie wiedziałem czego się spodziewać. Ciężko pracowałem, aby dostać się do NBA i nie chciałem poddawać się tak szybko.
Jak było w Izraelu?
Fantastyczne. Chcę tam wrócić kiedyś.
A potem przyszedł czas na Mediolan.
Byłem bardzo bliski podpisania kontraktu z LA Clippers, ale w ostatniej chwili wszystko poszło nie tak, i nie zawahałem się wrócić do Europy, tym razem do Mediolanu, bardzo ciekawego miasta.
I czym różni się od innych miejsc Barcelona?
Tym, że jest to Barcelona! Wiadomo co dla wszystkich oznacza ten klub. Można go porównać do Los Ángeles Lakers w NBA ze względu na całą historię. Kiedy rozmawiasz o Barcelonie, rozmowa zawsze jest długa, zwłaszcza jeżeli chodzi o piłkę nożną.
Spełnia twoje oczekiwania?
Mogę tylko powiedzieć, że jest jak sen. Od dwóch lat miałem koszulkę Barçy z moim imieniem, marząc, że kiedyś otrzymam ofertę z klubu.
A jak było z tą ofertą?
Miałem inne opcje na stole, ale kiedy dowiedziałem się, że Barça mnie chce, to pierwszą rzeczą, jaką zrobiłem było założenie tej właśnie koszulki.
Czy miałeś jakiś problem z tą koszulką w Mediolanie?
Poszedłem na trening przed meczem z Barçą w tej koszulce i trener spojrzał na mnie zaskoczony i wściekły, choć wiedział, że dobrze wykonam swoją pracę.
Czujesz się dobrze w tej drużynie?
Tak. Musimy być solidnym zespołem pod koszem i chcę być częścią tego ważnego projektu.
Jak zdefiniujesz swoją osobę?
Chciałbym, aby ludzie widzieli mnie jako prawdziwego zwycięzcę, wychodzącego do gry i dającego z siebie wszystko, z obsesją zwycięstwa.
Jesteś silny i masywny, a przy tym bardzo szybki. Jak ty to robisz?
Używam mojej szybkości i przewagi siły nad innymi centrami, w stylu LeBrona Jamesa, który nie jest najwyższy, ale ma więcej siły i szybkości, niż reszta.
I jak widzisz zespół na początku sezonu?
Widzę najlepszą drużynę w Europie. Mamy kilku doświadczonych graczy. Widzę ten zespół wygrywający Euroligę. Mamy potencjał, aby ją wygrać i to jest moim głównym celem z tym zespołem. Aby być najlepszym, trzeba wygrywać i to jest cel, który sobie postawiłem. Jeśli mi się nie uda, a zdobędziemy inny tytuł to też będzie dobrze.
Zaprosisz Usaina Bolta na Camp Nou?
Na Jamajce kochają Barcelonę. To kraj piłki nożnej i każdy nosi koszulkę Messiego czy Neymara. Kiedy moi przyjaciele przychodzą do mnie to pierwszą rzeczą o jaką mnie pytają są bilety na mecz Barçy. Mój rodak Usain Bolt jest kibicem Manchesteru United. Zabawne jest to, że moja mama i jego dużo rozmawiają i są wielkimi przyjaciółmi. Muszę go zaprosić na Camp Nou.
Komentarze (2)