Według Pepa Guardioli status Barcelony w La Liga jest drugorzędny w stosunku do praw mieszkańców Katalonii do wyrażenia swojej woli w głosowaniu.
Proniepodległościowe partie zdobyły absolutną większość w wyborach regionalnych. Separatyści twierdzą, że zwycięstwo daje im wyraźne upoważnienie do stworzenia niepodległego państwa w regionie zamieszkałym przez 7,5 miliona ludzi. 78-procentowa frekwencja była rekordowa w historii głosowań regionalnych w Katalonii. Pomimo zdobycia większości parlamentarnej separatyści uzyskali 47,8% oddanych głosów.
„Ważne jest to, że ludzie mogą głosować, a nie to, czy Barcelona pozostanie lub nie w La Liga. Obywatele głosują z powodów osobistych i ekonomicznych, ponieważ chcą zmienić swoją sytuację” – powiedział Guardiola na konferencji prasowej przed meczem Bayernu w Lidze Mistrzów z Dinamem Zagrzeb.
„To, czy Barcelona opuści ligę hiszpańską, jest dopiero następną kwestią, o której można rozmawiać. Moim zdaniem to nie byłoby jednak dobre ani dla Barçy, ani dla Primera División” – dodał.
W ubiegłym tygodniu prezydent Hiszpańskiej Rady Sportu oskarżył Guardiolę o udział w wielkiej manipulacji wyborczej po tym, jak wsparł on niepodległość Katalonii i proseparatystyczną listę „Razem dla tak”.
„Katalonia przemówiła, frekwencja była niemal na poziomie 80%. Większość parlamentarna sprzyja idei niepodległości. Zobaczymy, co się wydarzy. Najważniejsze jest to, że ludzie mogli zagłosować bez żadnych problemów i mogli wyrazić to, czego chcą. Teraz politycy muszą odpowiedzieć” – podsumował Pep.
Komentarze (56)