W obliczu nie najlepszej sytuacji kadrowej obecność Gerarda Piqué i Sergiego Roberto na Vicente Calderón może okazać się kluczowa dla losów spotkania.
Środkowy obrońca Barçy został zawieszony na cztery mecze za sytuację, która miała miejsce w rewanżowym spotkaniu o Superpuchar Hiszpanii. Piqué odbył już dwa mecze kary (Athletic Bilbao i Málaga) i do końca sankcji zostały jeszcze dwie potyczki (Atlético i Levante). Może się jednak okazać, że 28-latek będzie do dyspozycji trenera już jutro.
FC Barcelona wysłała wczoraj wniosek do Trybunału Administracyjnego ds. Sportu (TAD), w którym argumentowała, że główny sędzia Carlos Velasco Carballo nie mógł słyszeć słów, wypowiedzianych przez Piqué w kierunku asystenta. Ponadto sam piłkarz nie przyznaje się do przypisywanych mu słów (chociaż przyznaje, że jego protesty nie były uzasadnione). Jeśli członkowie TAD-u orzekną, że nie mają wystarczająco dużo czasu do podjęcia ostatecznej decyzji, sankcja Piqué zostanie zawieszona i stoper będzie mógł grać aż do ostatecznego werdyktu. Decyzja Trybunału zostanie ogłoszona dzisiaj.
Drugą niewiadomą jest Sergi Roberto. Młody pomocnik doznał urazu mięśniowego w meczu z Málagą i przez kilka dni nie mógł trenować z grupą. Dziś urodzony w Reus gracz przejdzie kolejne testy medyczne, po których lekarze albo wydadzą zielone światło do gry, albo ostatecznie wykluczą występ Roberto w meczu z Atlético.
W przypadku opcji pesymistycznej Luis Enrique zdecyduje się wystawić na prawej strony obrony od pierwszej minuty Adriano. Pozostali dwaj zawodnicy - Dani Alves i Douglas - leczą kontuzje i nie mogą być brani pod uwagę przy ustalaniu składu.
Komentarze (25)