Jaime Latre, sędzia meczu drugiej kolejki ligi hiszpańskiej z Málagą, nie ustrzegł się dużych błędów, które mogły ostatecznie zaważyć na końcowym wyniku spotkania.
Przede wszystkim nie podyktował on oczywistego i klarownego rzutu karnego, jaki należał się Barcelonie po zagraniu ręką we własnym polu karnym przez Miguela Torresa po szarży Neymara. Mimo protestów piłkarzy Barcelony sędzia pozostał niewzruszony i nakazał kontynuować grę.
Sytuacja ta była niezwykle podobna do nieprzepisowego zagrania Gerarda Piqué w ubiegłorocznym spotkaniu z Realem Madryt na Santiago Bernabéu, przegranym przez Dumę Katalonii 1:3. Wtedy arbiter nie wahał się ani chwili i prawidłowo wskazał na jedenasty metr.
Dwie minuty później Jaime Latre podjął kolejną kontrowersyjną decyzję. W polu karnym Ángeleri staranował Luisa Suáreza. Mimo że, jak pokazały powtórki, sytuacja ta nie była tak oczywista i jednoznaczna, z pewnością wielu sędziów zdecydowałoby o podyktowaniu jedenastki za tego typu zagranie.
Dodatkowo należy wskazać, że mimo popełnienia przez piłkarzy Málagi aż 21 fauli, po żółtą kartkę arbiter dzisiejszego spotkania sięgnął dopiero w 43. minucie.
Komentarze (79)